Zwycięstwem Olympique Lyon 2:0 zakończyły się prestiżowe derby doliny Rodanu, które rozegrane zostały na Stade Gerland. Odwiecznych rywali z Saint-Etienne znokautowali w ostatnich minutach spotkania Jimmy Briand i Yoann Gourcuff. Wspomnieć trzeba także, że tego wieczoru pierwszego gola w tym sezonie strzelił Dariusz Dudka w barwach Auxerre.
Od samego początku spotkania przewagę w meczu mieli zawodnicy Lyonu, którzy musieli prowadzić atak pozycyjny, gdyż „Zieloni” nie kwapili się do otwartej z gry z bardziej utytułowanym rywalem. Jednak to właśnie goście jako pierwsi i jedyni stworzyli w pierwszej połowie groźne sytuacje. Dobrze zorganizowana defensywa podopiecznych Christopha Galtiera nie pozwalała „Les Gones” na rozwinięcie skrzydeł w ataku, a sami korzystali z nielicznych kontr i stałych fragmentów gry.

Bardzo groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy po świetnym podaniu Bakary’ego Sako za linię obrony. Tam trafiła ona do Aubameyanga, lecz napastnik Saint-Etienne z ostrego kąta obił tylko słupek i to od jego wewnętrznej strony. Chwilę później bliski otwarcia wyniku był inny z „Zielonych”, środkowy obrońca, Paulao. Sprowadzony latem z Sportingu Braga uderzył głową po rzucie rożnym. Futbolówka minęła jednak świątynię Hugo Llorisa.
O wiele więcej emocji przyniosła druga odsłona meczu. Od pierwszego gwizdka po przerwie Lyon przycisnął swojego rywala, zmuszając go do błędów w defensywie. Napór podopiecznych Remiego Garde’a trwał, ale już chwilę później to oni musieli radzić sobie z grą w osłabieniu. Wyrzucony z boiska został Mouhamadou Dabo, który w bardzo agresywny sposób próbował zablokować dośrodkowanie Rumuna Nicolity. Z wyprostowaną nogą trafił w nogę przeciwnika i pomocnik „Zielonych” mógł być szczęśliwy, że nic poważniejszego mu się nie stało.
Gra w dziesiątkę nie osłabiła jednak ambicji „Les Gones”. Rzuty rożne i rzuty wolne sprawiały coraz więcej zagrożenia pod bramką Stephane’a Ruffiera, który kilka razy musiał skorzystać ze swoich nieprzeciętnych umiejętności. Najlepszą okazję dla OL miał jednak z gry Alexandre Lacazette. Wychowanek klubu otrzymał w polu karnym podanie od Brianda, który wcześniej przecisnął się między kilkoma rywalami. Uderzenie po ziemi było jednak za słabe i nie sprawiło żadnych problemów Ruffierowi.
Atmosfera na boisku stawała się coraz bardziej napięta. Od momentu wyrzucenia Dabo co chwila dochodziło do ostrych starć i nieprzyjemnych wymian zdań między zawodnikami obu zespołów. Bardzo jednak mądrze zawody prowadził pan Tony Chapron, gdyż nie dawał się sprowokować piłkarzom OL, którzy co rusz podchodzili do niego z pretensjami, iż „Zieloni” zasługują na kolejne żółte i czerwone kartki (arbiter pokazał tylko jedną do samego końca zawodów).











