Początek kariery Łukasza Piszczka na ławce trenerskiej nie wygląda zbyt dobrze. Trener GKS-u Tychy jak na razie nie ma na swoim koncie żadnej wygranej, mimo że prowadzi zespół już od sześciu spotkań. Mimo hucznych zapowiedzi i dużych nadziei, wyniki Tyszan pozostawiają wiele do życzenia. W zimowym oknie transferowym doszło do dużych roszad w kadrze. Do zespołu przyszło aż dziewięciu nowych piłkarzy, którzy mieli napisać w GKS-ie zupełnie nowy rozdział. Jednak runda wiosenna nie przynosi jak na razie przełomu, a spadek staje się coraz bardziej realny. Czy mimo dużego falstartu trener Piszczek zdoła utrzymać GKS w Betclic 1. Lidze?
Trener Piszczek i próba przebudowy GKS-u Tychy
GKS Tychy w tym sezonie mocno spuścił z tonu w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami. Przez długi czas była to drużyna niezwykle mocna jak na poziom 1. ligi. Regularnie liczyła się w walce o baraże, a nawet zdarzały się sezony, w których tyski zespół bił się o bezpośredni awans do elity. Zawsze jednak czegoś brakowało na finiszu i ostatecznie GKS Tychy nigdy nie awansował do PKO Ekstraklasy. Poprzedni sezon dawał już pewne sygnały, że klub przestał się rozwijać. Słaba runda jesienna, po której GKS był o włos od strefy spadkowej, powinna była dać już do myślenia. Ostatecznie jednak Artur Skowronek wyciągnął zespół na 7. miejsce w tabeli i niewiele zabrakło, aby po raz kolejny zagrali w barażach o PKO Ekstraklasę.
W tym sezonie GKS wystartował równie słabo. Na dodatek nie zapowiada się, aby runda wiosenna była tak udana, jak rok temu. Przed sezonem Artur Skowronek w letnim okienku transferowym dostał wielu nowych piłkarzy. Problem w tym, że tak naprawdę żaden z nich nie jest na tyle dobry, aby zastąpić zawodników, którzy odeszli. Tacy piłkarze jak Julius Ertlthaler, Marko Dijaković czy Natan Dzięgielewski stanowili podporę drużyny i dawali jej dużo jakości na boisku. Nie dziwi więc fakt, że w listopadzie z klubem rozstał się trener Skowronek, a w jego miejsce przyszedł Łukasz Piszczek.
Wraz z przyjściem Piszczka do klubu zmienił się także kierunek rozwoju GKS-u jako drużyny. Pomimo trudnej sytuacji w tabeli Tyszanom przyświecała wizja stworzenia zespołu dominującego, opartego na grze w wysokim pressingu. Zmieniła się również formacja. Ze standardowego ustawienia z czwórką obrońców zespół przeszedł na system z trójką środkowych defensorów. Z dużymi oczekiwaniami GKS przystępował do meczu ze Stalą Rzeszów, który był debiutem Łukasza Piszczka.
HERE WE GO 🚨
Łukasz Piszczek nowym szkoleniowcem pierwszoligowego GKS-u Tychy! 🟢⚫🔴
POWODZENIA PISZCZU ❤️❤️❤️ pic.twitter.com/SxOQlG5ope
— Transfery Piłkarskie (@Transfery_) November 12, 2025
Mocne zderzenie z rzeczywistością – GKS przegrywa w debiucie Piszczka
Debiut okazał się mocno nieudany. Pomimo ciekawego spotkania, w którym nie brakowało dogodnych sytuacji, ostatecznie GKS przegrał ze Stalą Rzeszów 2:1. To dość trudny mecz do jednoznacznej oceny, ponieważ drużyna Piszczka momentami wyglądała na murawie naprawdę obiecująco. Widać było, że ten zespół chce i potrafi rozgrywać ciekawą piłkę. Tyszanie starali się budować akcje od tyłu, byli odważniejsi w pressingu i częściej utrzymywali się przy piłce niż w poprzednich tygodniach. Momentami można było dostrzec zalążek stylu, o którym tak wiele mówiono przy przyjściu nowego szkoleniowca.
Głównym problemem pozostaje jednak defensywa. Ta sama, która od początku sezonu jest bardzo dziurawa. GKS tracił już bramki praktycznie na wszystkie możliwe sposoby i w tym meczu znów nie ustrzegł się błędów indywidualnych. Brak koncentracji w kluczowych momentach kosztował drużynę utratę punktów. Do tego doszły dwie czerwone kartki, więc Tyszanom przyszło kończyć spotkanie w dziewiątkę. Przy takim scenariuszu trudno było o korzystny rezultat, szczególnie przeciwko rywalowi, który potrafił wykorzystać przewagę liczebną. Mimo porażki nastroje mogły być umiarkowanie pozytywne, ponieważ momentami było widać potencjał na poprawę. Prawdziwa tragedia miała jednak nadejść kolejkę później.
Koszmar w Legnicy i remis z Polonią – GKS kończy rundę w strefie zagrożenia
Wyjazd do Legnicy nigdy nie jest prosty dla klubów 1. ligi. Miedź od lat należy do najmocniejszych zespołów na tym poziomie, więc sama porażka nie byłaby jeszcze powodem do wstydu, jednak przegrana 6:1 zdecydowanie tym powodem już jest. GKS w tym meczu wyglądał momentami tak, jakby dzień wcześniej zebrał przypadkowych zawodników, którzy pierwszy raz w życiu mieli zagrać razem w obronie. Początek był jednak obiecujący. Daniel Rumin już w 10. minucie dał prowadzenie Tyszanom. Później nastąpił jednak całkowity zwrot akcji. Miedź przejęła pełną kontrolę nad spotkaniem i zamieniła je w prawdziwy festiwal strzelecki. Do przerwy gospodarze prowadzili już 4:1, a w drugiej połowie dołożyli kolejne dwa trafienia. Początek pracy Piszczka zaczął wyglądać dramatycznie. Nawet jeśli kadra nie należy do najmocniejszych w lidze, zespół nie może tracić ośmiu bramek w dwóch spotkaniach.
Następne starcie z Polonią Warszawa okazało się znacznie lepsze, choć od pierwszych minut defensywa GKS-u znów popełniała proste błędy. Już w 5. minucie, po fatalnym błędzie Kasjana Lipkowskiego, bramkę zdobył Dadok. Kolejne fragmenty meczu wskazywały, że drużyna trenera Pawlaka chce pójść za ciosem i podwyższyć prowadzenie. Mimo problemów w obronie to GKS potrafił stworzyć kilka dogodnych sytuacji, których jednak długo nie potrafił wykorzystać. Przełamanie przyszło w 62. minucie po bramce Rumina, która jak się później okazało ustaliła wynik spotkania. Tym samym Łukasz Piszczek zdobył swój pierwszy punkt w roli trenera GKS-u Tychy.
Po trzech spotkaniach stało się jasne, że zimą muszą nadejść zmiany kadrowe. Sytuacja w tabeli, mimo remisu z Polonią, wciąż wyglądała niepokojąco, a forma wielu zawodników pozostawiała wiele do życzenia. W mediach społecznościowych pojawił się apel skierowany do prezesa klubu, Maxa Kothny’ego, w którym jasno podkreślano potrzebę natychmiastowych wzmocnień.
Zimowe zakupy GKS-u Tychy. Rewolucja i prawdziwy test dla trenera Piszczka
GKS Tychy ruszył zimą na zakupy z prawdziwym rozmachem. Nie jest to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, w jak trudnej sytuacji znajduje się zespół. Właściciele postanowili sprowadzić do klubu uznanych zawodników, którzy mają pomóc w walce o utrzymanie. Do Tychów trafili między innymi Igor Łasicki, Piotr Krawczyk oraz Marcin Listkowski. Cała trójka w ostatnim czasie miała problemy z regularną grą w swoich klubach, dlatego transfery te mogą okazać się korzystne dla obu stron. Doświadczeniem na poziomie 1. ligi dysponuje również Paweł Łysiak, który przeniósł się do Tychów z Wieczystej Kraków. W ostatnich latach prezentował się solidnie, a nawet w obecnym sezonie pokazywał dobrą dyspozycję mimo ograniczonej liczby minut.
Paweł Łysiak gotowy na nowe wyzwania w Tychach! Trzymamy kciuki! 👊🟢⚫🔴 pic.twitter.com/APAMwNQcST
— Klub Piłkarski GKS Tychy (@KP_GKSTychy) December 12, 2025
GKS celował także w zawodników z potencjałem. Jednym z nich jest Jakub Mądrzyk, były bramkarz Rakowa Częstochowa, w którym nie zdołał się przebić do pierwszego składu. Uwagę zwraca również środkowy obrońca z Portugalii, Luis Silva, który kilka lat temu reprezentował barwy Widzewa Łódź. Dużym echem odbiło się także przyjście Jacka Wuwera z LKS-u Goczałkowice-Zdrój. To dla niego wyraźny awans sportowy, a jednym z kluczowych argumentów przemawiających za transferem było to, że pomocnik doskonale zna styl gry preferowany przez Piszczka.
Transferów było sporo i za aktywność na rynku GKS można pochwalić. Drugą stroną medalu pozostaje jednak pytanie, jak szybko nowi zawodnicy wkomponują się w zespół. Zanim drużyna zacznie funkcjonować jako monolit, może minąć sporo czasu. A tego w Tychach zwyczajnie brakuje. Mimo to wokół klubu panowały duże nadzieje związane z nadchodzącą rundą.
Słaby start GKS-u – spadek coraz bardziej realny
Na początek rundy nie dało się trafić gorzej. GKS Tychy w pierwszym meczu 2026 roku mierzył się na wyjeździe z Wisłą Kraków. Po obiecującym początku Tyszanom ponownie zabrakło konkretów i spotkanie zakończyło się porażką 3:1. Kolejny raz powtórzyły się te same błędy, które towarzyszą drużynie od początku sezonu. Choć wielu kibiców spisywało ten mecz na straty, niepokojąca była powtarzalność problemów gry w obronie. W defensywie brakowało koncentracji, a w ofensywie skuteczności. Kluczowe miały być jednak dwa kolejne spotkania z rywalami znajdującymi się w zasięgu GKS-u.
Mecz z Odrą Opole miał stać się symbolicznym początkiem nowego etapu pod wodzą Łukasza Piszczka. Ostatecznie znów zabrakło zwycięstwa, choć był to zdecydowanie najlepszy występ GKS-u za jego kadencji. Obrona, mimo straty bramki, prezentowała się solidniej niż w poprzednich spotkaniach, a ofensywa potrafiła kreować sytuacje. Zabrakło jednak skuteczności. Pudło Rumina z 53. minuty można śmiało nazwać jednym z największych niewykorzystanych prezentów tej rundy. Ta sytuacja mogła całkowicie odmienić losy meczu. Chwilę później to Odra zdobyła bramkę i znów wydawało się, że GKS zostanie z niczym. Ostatecznie Rumin odkupił swoje winy i doprowadził do wyrównania, dając drużynie remis. Mimo to w Tychach trudno było mówić o zadowoleniu, presja przeniosła się na starcie z ostatnim w tabeli Górnikiem Łęczna.
Spotkanie z Górnikiem okazało się brutalnym powrotem do rzeczywistości. Po przyzwoitym meczu z Odrą GKS ponownie zaprezentował defensywne problemy. Skończyło się w najgorszy możliwy sposób, gdyż GKS stracił bramkę po rzucie rożnym. Górnik Łęczna ograł Tyszan taktycznie, a drużyna Piszczka momentami sprawiała wrażenie bezradnej. Porażka 1:0 sprawiła, że GKS stał się jednym z głównych kandydatów do spadku. Strata do bezpiecznej pozycji zaczęła rosnąć, a przewaga zespołów znajdujących się wyżej w tabeli stawała się coraz trudniejsza do odrobienia. Na tym etapie sezonu utrzymanie przestało być oczywistością, a zaczęło być realnym wyzwaniem.
🔚| Koniec meczu.
Górnik Łęczna – GKS Tychy 1:0 pic.twitter.com/9wjRz1MnRD
— Klub Piłkarski GKS Tychy (@KP_GKSTychy) February 20, 2026
Jaką przyszłość czeka GKS i Piszczka?
Sytuacja w klubie stała się dramatyczna. Łukasz Piszczek miał sprawić, że zespół w końcu zacznie punktować, a na razie nie widać tego nawet w zalążkach. Dodatkowo prezes dosyć niechętnie odpowiada na pytania dotyczące sytuacji klubu, co sugeruje, że za kulisami również jest gorąco. Utrzymanie będzie trudne i nie wiadomo, czy trener Piszczek wytrzyma presję. Przychodził do klubu znajdującego się w trudnej sytuacji. Niewykluczone jest to, że współpraca może zakończyć się dość wcześnie.
Pojawiło się jednak światełko w tunelu w postaci dwóch inwestorów gotowych włożyć duże pieniądze w GKS. Warunek jest jeden — utrzymanie się na zapleczu PKO Ekstraklasy. Zadanie wydaje się trudne, ale jeśli się powiedzie, jest szansa na lepsze czasy w Tychach. Aktualnie najważniejsze jest utrzymanie, które będzie zależało od dwóch najbliższych spotkań. Puszcza i Stal to drużyny w zasięgu GKS-u, a zdobycie kompletu punktów może w znacznym stopniu odrodzić projekt Piszczka. Jednak jakiekolwiek potknięcie może sprawić, że los GKS-u Tychy w 1. lidze stanie się przesądzony.