Napastnik Liverpoolu, Luis Suarez, przyznał się do symulacji w spotkaniu ze Stoke City. Efektem jego nurkowania był rzut karny dla „The Reds”.
W obszernym wywiadzie dla „Fox Sports Argentina” Luis Suarez powiedział, że ze względu na swoje południowoamerykańskie pochodzenie jest w Anglii inaczej traktowany. Urugwajczyk przyznał się do wymuszenia rzutu karnego w sierpniowym spotkaniu ligowym ze Stoke City na Anfield Road. Menedżer „Drwali”, Tony Pulis, zażądał wtedy zawieszenia napastnika Liverpoolu.
– Nie obchodzą mnie te wszystkie bzdury, które ludzie wymyślają na mój temat. Jestem tutaj ciągle oskarżany, bo wszyscy twierdzą, że cały czas rzucam się na ziemię – powiedział Suarez.
– Jako przykład podali mecz ze Stoke, jednak tutaj mieli rację. Symulowałem faul, bo remisowaliśmy, a ja chciałem wygrać to spotkanie. Czasem na boisku mówię do siebie: „Co ja im takiego zrobiłem?” Jednak nazwisko Suarez bardzo dobrze się tutaj sprzedaje – dodał Urugwajczyk.
Snajper „The Red” został również skrytykowany za zagranie ręką, które dało Liverpoolowi zwycięską bramkę w spotkaniu pucharowym z Mansfield. – Dotknąłem piłki ręką przypadkowo, lecz i tak zostałem za to ostro skrytykowany. Chciałbym powiedzieć mediom: powinniście więcej rozmawiać o piłce, a nie o innych rzeczach. Trudno jest nam grać tutaj w Anglii. Kiedyś Carlos Tevez i Sergio Aguero mówili już o tym, że zawodnicy z Ameryki Południowej są tutaj traktowani inaczej niż gracze miejscowi – zakończył Luis Suarez.










