Podczas niedzielnego meczu z Levante, Luis Enrique prowadził swój zespół po raz setny. Podczas swojej przygody z Barcą wygrał 80% wszystkich meczów, zdobywając pięć trofeów i statuetkę najlepszego trenera poprzedniego roku. Fantastyczne statystyki skłaniają ku porównaniu Hiszpana z jego poprzednikami. Jak wypada na ich tle?
Luis Enrique objął drużynę 19 maja 2014 roku. Miał powrócić z „Barcą” na ścieżkę wygrywania, z której wypadła po roku pracy Gerarda Martino. Po rozegraniu 100 meczów z pewnością możemy powiedzieć, że misja się udała, co więcej, stworzył hegemona, który niszczy wszystkie drużyny stojące na jego drodze. Bilans hiszpańskiego trenera jest porażający i dający do myślenia, z jak silną drużyną mamy do czynienia, bo podczas swojej przygody z „Dumą Katalonii” wygrał 80 meczów, 11 zremisował i tylko w dziewięciu schodził z boiska pokonany. Co jednak ważniejsze, w tym okresie „Barca” zdobyła pięć trofeów: Ligi Mistrzów, Superpuchar Europy, Klubowe Mistrzostwa Świata, Copa del Rey i raz triumfowała na krajowym podwórku.

Chociaż jeszcze nie tak dawno, bo rok temu, wydawało się, że Enrique straci posadę. Cztery punkty straty do ówczesnego lidera – Realu Madryt, nieudane transfery i wypływające z szatni informacje, jakoby pomiędzy nim a Leo Messim miało iskrzyć, powodowały, że media były pewne co do przyszłości szkoleniowca „Blaugrany”. Jednak władze klubu wytrzymały ciśnienie, pozwalając byłemu trenerowi Celty Vigo pracować, co z perspektywy czasu było kluczową decyzją. Nie minęło pół roku, a cules mogli świętować potrójną koronę.
W tym sezonie klub z Katalonii dorzucił jeszcze Superpuchar Europy po zaciętym meczu z Sevillą i Klubowe Mistrzostwa Świata, które tylko potwierdziły dominację Barcelony na świecie. Niedosytem może być jedynie Superpuchar Hiszpanii przegrany z Athleticiem Bilbao po koncertowej grze Aritza Aduriza. Koniec roku był jak zwykle czasem podsumowań, przy czym nie było niespodzianek i Enrique został najlepszym trenerem roku.
Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, to porównanie z Pepem Guardiolą, twórcą drużyny, która była określana mianem najlepszej w historii sportu. O dziwo Enrique wychodzi z tego pojedynku zwycięsko, bo bilans obecnego szkoleniowca Bayernu Monachium po rozegraniu stu meczów to 71 wygranych, 19 remisów i dziesięć porażek. Wnioskując z tego, możemy mówić, że „Duma Katalonii” przeżywa najlepszy okres w swojej historii. Oczywiście jest to bilans po rozegraniu 100 meczów, a były trener utrzymywał wysoką średnią do końca swojej pracy, co roku wygrywając tytuły. Różni ich tylko jedno wspomniane już trofeum, czyli Superpuchar Hiszpanii, które Pep zdobył, rozgramiając w finale… Athletic Bilbao. Jeśli już mowa o rekordach, to nie możemy też zapomnieć o wyrównaniu passy drużyny Guardioli z sezonu 2010/2011, kiedy to „Barca” nie schodziła pokonana 28 razy z rzędu. Wszystko wskazuje na to, że i w tym aspekcie Enrique przebije rodaka i samodzielnie wytyczy nowe granice.











