Los wyciągnął pomocną dłoń – druga szansa Igora Angulo


Walka o tytuł króla strzelców w ekstraklasie trwa w najlepsze

8 marca 2019 Los wyciągnął pomocną dłoń – druga szansa Igora Angulo
Michał Kość / PressFocus

Hiszpan przez prawie cały ubiegły sezon przewodził w klasyfikacji strzelców ekstraklasy. Niestety dla niego na finiszu tych rozgrywek został dogoniony przez swojego rodaka – Carlitosa. W rywalizacji o koronę lepszy okazał się ówczesny piłkarz Wisły Kraków i to on został najlepszym strzelcem ligi. W tym sezonie jednak los podarował zawodnikowi Górnika jeszcze jedną szansę.


Udostępnij na Udostępnij na

Wychowanek Athleticu Bilbao trafił na Śląsk latem 2016 roku. Od razu przychylił sobie sympatię kibiców Górnika, z miejsca stając się najskuteczniejszym piłkarzem zabrzańskiego klubu. Zaraz po transferze Angulo awansował z zabrzańskim zespołem do ekstraklasy, jednocześnie zdobywając koronę króla strzelców na jej zapleczu.

Na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce napastnik również nie zawodził. Od początku regularnie zdobywał bramki, a podopieczni Marcina Brosza śrubowali przełomowy rezultat. Przez bardzo długi czas trwania sezonu Angulo przewodził w klasyfikacji strzelców i wydawało się, że Hiszpan dowiezie swoje prowadzenie do końca. Tak się jednak nie stało.

Hiszpańska szkoła

Obecny piłkarz Górnika Zabrze jest Baskiem – nic więc dziwnego, że swoje pierwsze kroki stawiał w drużynie Athleticu Bilbao. Mając 19 lat, zadebiutował na boiskach La Liga. Szkoleniowcem „The Leones” był wówczas Jupp Heynckes, można więc śmiało rzec, że Angulo miał skąd czerpać nauki. W końcu Niemiec to postać nietuzinkowa w świecie futbolu.

Mimo dobrych wzorców napastnik na San Mames ostatecznie kariery nie zrobił. Wyniesione nauki jednak nie idą w las i już w swoim następnym klubie piłkarz zaliczył spory progres. Igor Angulo jako gracz cypryjskiego Enosis Neon Paralimni w 21 spotkaniach zdobył dziewięć goli.

Kolejne lata były już jednak mocno przeciętne, a wyniki strzeleckie snajpera nie zachwycały. Dopiero transfer do Grecji otworzył nowe drzwi piłkarzowi z Kraju Basków. Mimo wszystko wówczas osiągane wyniki znacznie odstawały od tego, co prezentuje obecnie w barwach Górnika Zabrze.

Król Igor I

Przełomowym momentem w życiu Igora Angulo był niewątpliwie transfer do pierwszoligowego Górnika Zabrze. To właśnie w sierpniu 2016 roku napastnik został oficjalnie zaprezentowany w drużynie Marcina Brosza. Pomimo swojego już bardzo dojrzałego wieku Hiszpan poczuł drugą młodość.

Na boiskach I ligi czuł się jak ryba w wodzie i od początku zaznaczył chęć walki o koronę króla strzelców. Rywali w starciu o to miano miał naprawdę zaciętych. Najlepszym przykładem może być Jakub Świerczok, który obecnie jest zawodnikiem bułgarskiej ligi.

Na koniec Angulo pomimo paru niepokojących przestojów zakończył klasyfikację strzelców na czele, a jego Górnik po roku nieobecności awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej na terenie naszego kraju. Ekstraklasa miała być dla napastnika nową przygodą.

Krok od sukcesu

Po awansie podopieczni trenera Brosza od początku pokazali, że chcą zapisać się na kartach historii i przybrać miano sukcesywnego beniaminka – duży udział miał w tym bohater dzisiejszego tekstu. Hiszpan regularnie wpisywał się na listę strzelców i wydawał się dążyć do strzeleckiego dubletu w klasyfikacji na polskiej ziemi. W końcu nie najczęściej zdarza się, by piłkarz zdobywał koronę króla strzelców zarówno w I lidze, jak i ekstraklasie.

Angulo mimo sporego nacisku ze strony rywali do finiszu rozgrywek utrzymywał się na prowadzeniu pod względem zdobytych bramek w lidze. Końcówka sezonu była jednak dla snajpera dość pechowa i ostatecznie dał się wyprzedzić swojemu rodakowi grającemu wówczas w Wiśle Kraków. Piłkarz Górnika musiał się obejść smakiem i obserwować triumf Carlitosa.

Hiszpan podobnie jak i cały zespół Górnika mógł zaliczyć sezon do udanych. Drużyna zapewniła sobie udział w kwalifikacjach do europejskich pucharów, a Angulo został najskuteczniejszym piłkarzem zabrzańskiego zespołu w sezonie 2017/2018.

Nowa kampania – nowa szansa

35-letni zawodnik nie miał zamiaru się poddawać, a nowy sezon od początku traktował jak nową szansę. Takie podejście go nie zgubiło i podobnie jak w zeszłej kampanii Angulo na tym etapie przewodzi w klasyfikacji strzelców. „Peleton” również nie zwalnia i wszystko wskazuje, że na rozstrzygnięcie przyjdzie nam jeszcze jakiś czas poczekać.

Czy tym razem dla Hiszpana finisz będzie szczęśliwszy i wreszcie uda się mu zdobyć drugą koronę króla strzelców na polskich boiskach? To na razie jest jeszcze jedną wielką niewiadomą. Pewne jest jednak, że Igor Angulo nie odpuści i do końca będzie chciał liczyć się w walce o to wyróżnienie.

Komentarze
Harry (gość) - 3 tygodnie temu

Może jakiś artykuł o francuskiej drużynie "Fc Sochaux"?

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze