Zakończyły się pierwsze mecze 11. kolejki rosyjskiej Premier Ligi. Najciekawsze starcie piątku przyniosło sporą niespodziankę. Do niedawna lider rozgrywek, Lokomotiw Moskwa, sensacyjnie przegrał u siebie z przeciwnikiem z Machaczkały 1:2.
Nieoczekiwanie w mecz lepiej weszli goście. W pierwszych minutach interweniować musiał Giulherme, a Jan Durica uniemożliwił oddanie celnego strzału Janowi Holendzie. W rewanżu Dmitrij Torbinski próbował uruchomić Senijada Ibricicia, ale bośniacki pomocnik nie zdążył do piłki zagranej przez kolegę z drużyny. W kolejnych fragmentach spotkania ciężkie chwile przeżywał Mbark Boussoufa. Marokańczyk był wyjątkowo gnębiony przez często go faulujących graczy Lokomotiwu. Takie zachowanie było odzwierciedleniem słabszej postawy gospodarzy. To ich przeciwnicy mieli więcej inicjatywy, ale nie zamieniali tego na efekty. Dopiero tuż w okolicach kwadransa gry Duricę faulem musiał powstrzymać Roberto Carlos, a w rewanżu Boussoufa nieudanie podawał do Aleksieja Iwanowa.
Po tym jak Guilherme obronił uderzenie z dystansu, okazję do pokonania Rewiszwilego miał Basa, ale nie wykorzystał futbolówki posłanej przez Ibricicia. Niedługo później Roberto Carlos strzałem z dystansu pognębił swojego rodaka w bramce „Loko”. 120 sekund po tym czeski napastnik Anży poturbował golkipera przyjezdnych, za co, ku zdziwieniu miejscowych kibiców, nie został ukarany. Pod koniec drugiego kwadransa przycisnęli miejscowi. Najpierw bramkarz Anży musiał poradzić sobie ze strzałem Syczowa z dalszej odległości, potem dobrze spisał się przy próbie Ibricicia po ciekawej akcji gospodarzy.
Goście nie chcieli być dłużni. Zaraz Guilherme złapał piłkę po tym, jak Rienat Janbajew zatrzymał Aleksieja Iwanowa. Chwilę później po podaniu Holendy w dobrej sytuacji mógł znaleźć się Szamil Łachijałow, lecz na powodzenie akcji nie pozwolił Ałan Gatagow. Pod koniec pierwszej połowy mnożyły się niecelne zagrania. Niecelne próby zaskoczenia golkiperów zaliczyli Duria i Łachijałow, a po dwóch uderzeniach Roberto Carlosa piłka lądowała w rękach bramkarza Lokomotiwu.
Widząc nieporadność swoich zawodników w formacjach ofensywnych, trener Jurij Krasnożan od początku drugiej połowy wpuścił na boisko Dmitrija Łoskowa i Władysława Ignatiewa w miejsce Gatagowa i Ibricicia. Ta dla nich nie zaczęła się zbyt pomyślnie. Już pierwsze dośrodkowanie byłego obrońcy Realu Madryt Rasim Tagirbiekow zamienił na gola. Parę chwil później Anży zarobiło rzut wolny w niebezpiecznej odległości od bramki, z którego nie zrobiło użytku. Zrewanżować za to chciał się Szyszkin, ale jego podanie do Basy przechwycił Rewiszwili. Po tym jak Łachijałow został zablokowany, Szyszkin próbował uderzenia z 25 metrów, ale futbolówka minęła bramkę gruzińskiego bramkarza.
Lokomotiw próbował odrobić straty, ale jego starania przypominały walenie głową w mur. Łoskow wdał się w drybling z dwoma zawodnikami przeciwników, którzy łatwo go powstrzymali, a Maiconowi po zagraniu Janbajewa nie wyszła sztuczka techniczna i stracił piłkę. Dośrodkowywać w pole karne chciał Szyszkin, ale obrońcy Anży okazali się lepsi od Basy. W 68. minucie miała miejsce dość kontrowersyjna sytuacja. Biegnący w kierunku pola karnego przyjezdnych Syczow padł w wyniku kontaktu z jednym z rywali, ale gwizdek sędziowski milczał. Swego rodzaju przerywnikiem w atakach Lokomotiwu było nieudane uderzenie Roberto Carlosa z wolnego z 30 metrów.










