Wielkimi krokami zbliża się ósma kolejka sezonu 2011/2012 rosyjskiej Premier Ligi. Przed największym rosyjskim świętem narodowym, Dniem Zwycięstwa, kibice w największym kraju świata będą mogli się raczyć dwoma sporymi hitami. Czekają ich kolejne derby Moskwy, w których tym razem udział wezmą Dynamo i CSKA. Natomiast w północnej stolicy będący na fali Lokomotiw zmierzy się z mistrzami.

Jeszcze w końcówce zeszłego sezonu wskazanie głównego faworyta tego starcia nie sprawiało wielu problemów. Prowadzony przez Jurija Siomina „Parowoz” miał niezbyt wiele szans na rozprawienie się z nafaszerowanymi gwiazdami wschodniego futbolu czempionami. Przed niedzielną konfrontacją trzy punkty dla triumfatorów poprzednich rozgrywek nie są już wcale taką pewną sprawą. Zenit jest na fali wznoszącej. Widać to po osiąganych przez piłkarzy Luciano Spallettiego rezultatach. Na razie tylko raz zeszli z boiska pokonani, co było efektem nie ich słabej gry, a nieświadomym niedostosowaniem się do jednego z przepisów. Jednak pozycja ich przeciwników w tabeli nie pozwala im na dopisywanie sobie z wyprzedzeniem kolejnych oczek. Lokomotiw w obecnych rozgrywkach wyraźnie złapał wiatr w żagle. Jest to niewątpliwie zasługa dobrych decyzji transferowych, jak powierzenia zespołu właściwemu człowiekowi. Jurij Krasnożan, prowadząc „Loko”, udowadnia, że zna swój fach i wcale nie ustępuje temu bardziej utytułowanemu koledze po fachu. Warto zauważyć, że pod jego wodzą moskwianie są równie skuteczni, co ich najbliżsi rywale, i mają niewiele gorszą defensywę. Prawdopodobnie, gdyby nie fatalna postawa w potyczkach z Kryljami i Amkarem, to Lokomotiw byłby liderem Premier Ligi. Zenitowi jednak też zdarzały się wpadki, jak chociażby bezbramkowy remis z Krasnodarem. Oceniając kadry personalnie, przewaga zdecydowanie leży po stronie klubu z północnej stolicy. Na korzyść „Parowozu” przemawia to, że obecnemu trenerowi udało się zmontować tam ciekawy zespół, który stać na pokonanie czempionów i zajęcie ich pozycji w tabeli. Zapowiada to bardzo ciekawe widowisko na Pietrowskim, które warto zobaczyć.

Również i w Moskwie emocji zabraknąć nie powinno. Po raz kolejny mieszkańcy stolic największego kraju świata będą świadkami jego derbów. Tym razem zmierzą się w nich Dynamo i CSKA. Jeszcze przed tygodniem jedyną drużyną, której dawano szansę na zwycięstwo, byli „Wojskowi”. Przed ósmą kolejką trzy punkty dla graczy Leonida Słuckiego nie są już takie pewne. Mieli oni imponujący początek i też sporo szczęścia. Teraz jednak wydają się łapać wyraźną zadyszkę. Po wyeliminowaniu Zenitu z Pucharu Rosji zdobywcy Pucharu UEFA 2005 zaledwie zremisowali z Tomem 1:1, a przed tygodniem ulegli nie najsilniejszemu w obecnych rozgrywkach Spartakowi 0:1. Dla odmiany Dynamo po rozstaniu z Miodragiem Bożoviciem wyraźnie odżyło. O ile potyczka z Anży „Biało-niebieskim” nie wyszła do końca po ich myśli, o tyle przeciwko Spartakowi Nalczik zaprezentowali się zdecydowanie lepiej. Efektem tego jest awans do górnej części tabeli i zrównanie się punktami z wicemistrzami kraju. Przewaga CSKA leży zdecydowanie po stronie indywidualności. Pełniący obowiązki głównego trenera, Siergiej Siłkin, nie może się pochwalić zawodnikami pokroju Seydou Doumbii, Ałana Dzagojewa czy Keisuke Hondy. Jednak jego zawodnicy nie zapomnieli, jak się gra w piłkę, a starcie z bardziej utytułowanym rywalem to zawsze dodatkowy bodziec do lepszej gry. A dołek „Wojskowych” może jeszcze bardziej motywować do zadania mu nokautującego ciosu. Teoretycznie więcej szans leży po stronie podopiecznych Leonida Słuckiego, ale rezultat tego starcia pozostaje sprawą otwartą.











