32. kolejka angielskiej ekstraklasy może mieć ogromne znaczenie dla wielu drużyn. Na dole Norwich walczyło z Newcastle o to, by zapewnić sobie bezpieczną przewagę nad miejscem spadkowym. Arsenal podejmował Wadford, a walczący o czwartą pozycję West Ham doliczał już punkty w pojedynku z Crystal Palace. Jednakże oczy wszystkich były zwrócone na dwa stadiony. Na Anfield Road przyjechał Tottenham, a w Leicester lider podejmuje bardzo mocny w tym sezonie Southampton. Na rozstrzygnięcie tego drugiego meczu musimy zaczekać do jutra, a dziś mieliśmy przyjemność oglądać ofensywny mecz zespołu Juergena Kloppa z „Kogutami”.
Oczywiście nie tylko z powodu tego, że w meczach obu drużyn pada wiele bramek, spotkanie skupiło na sobie wzrok kibiców z całej Anglii. Wynik spotkania ma ogromne znaczenie dla układu tabeli. Kibice Leicester mogli liczyć, że Tottenham, który nie wygrał na Anfield od 2011 roku, nie zrobi tego także i dziś.
Mecz nie zawiódł. Od samego początku kibice mogli oglądać pokaz ofensywnej gry. Obie drużyny pokazały, że tak jak w spotkaniu na White Hart Line możemy oczekiwać walki, pressingu i wielu sytuacji. Jako pierwsi dobrą okazję do strzelenia bramki mieli londyńczycy, strzał Eriksena obronił Simon Mignolet. Kolejna sytuacja była także dziełem zawodnika „Kogutów”. Tym razem Son, przecinając podanie we własnym polu karnym, sprawdził Hugo Llorisa. Francuz nie dał się zaskoczyć koledze z drużyny. Nie dał się także pokonać zawodnikom „The Reds” i to jemu Tottenham zawdzięcza, że nie przegrywał do przerwy.
W szatni „Kogutów” musiało paść kilka mocnych słów, bo na boisko wyszła odmieniona drużyna Tottenhamu. Pary starczyło na pięć minut. Philippe Coutinho mocno przystopował londyńczyków, strzelając bramkę.
https://twitter.com/LiverpoolGifs/status/716318961315540997











