Piłkarze Girondins Bordeaux po zdobyciu tytułu mistrzowskiego podkreślali, że dzięki temu stali się pewniejsi swoich umiejętności. Udowadniają to na każdym kroku. Kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, zarówno w Ligue 1, jak i Champions League.
Toulouse FC – Montpellier 0:1 (0:1)
0:1 Camara 10′
Niedzielne spotkania zaczęły się od meczu będącej w kryzysie Toulouse i rewelacji obecnego sezonu, czyli zajmującą drugą pozycję w tabeli drużyną Montpellier. Faworyci szybko, bo już w 10. minucie, strzelili bramkę po pięknym półwoleju Souleymane’a Camary. Po zdobyciu gola goście cofnęli się do obrony, a drużyna „le Tef” starała się atakować głównie za sprawą Gignaca, jednak król strzelców zeszłego sezonu jest cieniem piłkarza, który jeszcze kilka miesięcy temu był postrachem bramkarzy. W 3. minucie doliczonego czasu gry wielką szansę na wyrównanie miał prawy obrońca Toulouse, Albin Ebondo jednak spudłował z najbliższej odległości. Drużyna „La Paillade” nie przestaje zadziwiać.
Paris Saint Germain – AS Saint Etienne 3:0 (3:0)
1:0 Luyindula 11′
2:0 Sessegnon 12′
3:0 Erding 39′
W Parku Książąt kibice PSG mogli zobaczyć zwycięstwa swoich pupili w klasyku ligi francuskiej. Mecz rozstrzygnął się w pierwszym kwadransie gry, gdy paryżanie, korzystając z opieszałości piłkarzy „Zielonych”, w odstępie 60 sekund dwukrotnie pokonali Jeremy’ego Janota. PSG zaczyna się liczyć w walce o europejskie puchary, a ASSE, po klęsce z Lille (0:4) kilka dni temu, musi przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Najpopularniejsza swego czasu drużyna we Francji niebezpiecznie zaczyna się zbliżać do strefy spadkowej. Obecnie zajmuje dopiero 17. pozycję.
AS Monaco – Lille OSC 0:4 (0:1)
0:1 De Melo 38′
0:2 De Melo 55′
0:3 Cabaye 72′ (k)
0:4 Aubameyang 85′
Drużyna „Les Dogues” w czwartym kolejnym meczu zdobyła cztery bramki. Po zwycięstwach nad Valenciennes (4:0), Lyonem (4:3) oraz AS Saint Etienne (4:0), tym razem zaaplikowała cztery bramki drużynie AS Monaco. Lille prezentuje w ostatnich tygodniach niezwykle efektowny i efektywny futbol. Niestety, tym razem bez udziału Ludovika Obraniaka. Polak został uznany za jednego z najsłabszych na boisku w meczu z Saint Etienne i tym razem całe spotkanie obserwował z wysokości ławki rezerwowych. W odróżnieniu od Lille drużyna z Księstwa nie imponuje w ostatnich dniach formą i nie zmienił tego powrót po kontuzji do składu najlepszego strzelca Ligue 1, Brazylijczyka Nene. Po tym meczu Lille zajmuje 4. pozycję, a Monaco jest 12.
FC Sochaux – Grenoble Foot 1:0 (1:0)
1:0 Mikari 29′
Po zeszłotygodniowym zwycięstwie Grenoble francuscy komentatorzy zastanawiali się, czy od tego momentu GF38 zaczną „ciułać” punkty tak potrzebne do utrzymania w lidze. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Porażka z bardzo słabą w tym sezonie drużyną Sochaux potwierdza, że Ligue 1 to za wysokie progi dla Grenoble i ostatnie miejsce w tabeli oraz tak mizerny dorobek punktowy to nie przypadek. Gospodarzom zwycięstwo pozwoliło na chwilę oddalić się od strefy spadkowej, jednak wymęczone trzy punkty nad czerwoną latarnią ligi nie nastrajają optymistycznie kibiców „Les Lionceaux”.
Olympique Lyon – Girondins Bordeaux 0:1 (0:0)
0:1 Chamakh 86′
Mecz dawnego mistrza oraz obecnego czempiona zelektryzował całą piłkarską Francję. „Żyrondyści” od dwóch lat nie mogli zdobyć żadnego punktu na Stade Gerland, więc podeszli do tego spotkania niezwykle skoncentrowani. Udało im się przywieźć do Lyonu zdrowych Gourcuffa i Chamakha oraz będącego ostatnio w wysokiej formie Plasila. Mecz stał na wysokim poziomie taktycznym, co ni mniej ni więcej oznacza, że dla przeciętnego kibica mógł wydać się nieatrakcyjny. Emocje zaczęły się tak naprawdę dopiero w ostatnich dwudziestu minutach, gdy obie drużyny zdecydowanie zaatakowały. Swoich sytuacji nie wykorzystali Maxime Gonalons dla Lyonu oraz Marouane Chamakh dla Bordeaux. Jednak ten drugi kilka minut po tym, jak nie trafił do pustej bramki, w pełni się zrehabilitował. W 86. minucie, po dośrodkowaniu Gourcuffa, głową skierował piłkę do bramki gospodarzy. Dzięki temu zwycięstwu goście umocnili się na prowadzeniu w tabeli. Dla gospodarzy był to już piaty mecz bez zwycięstwa i, w co niedawno trudno byłoby uwierzyć, „Les Gones” są w tabeli na miejscu 9.