Chcielibyśmy pisać dzisiaj o tym, że Piast Gliwice rozpędzony zwycięstwem nad obecnym liderem, ma nadzieję na obronę tytułu mistrzowskiego. Chcielibyśmy pisać o tym, że Korona po ostatnim zwycięstwie nad ŁKS-em ma nadzieję na pozostanie w elicie. Chcielibyśmy po prostu móc pisać typowe okołomeczowe artykuły. A to o wyczynie któregoś z piłkarzy, który w ostatniej serii gier zgarnął hattricka. A to o kontrowersjach, zaskoczeniach i wszystkim tym do czego po prostu przyzwyczaiła nas w obecnych rozgrywkach nasza ukochana PKO Ekstraklasa. Niestety, jak już wiemy, w najbliższym czasie nie będzie to możliwe…
Ligowy Bigos to seria felietonów, w których skupiamy się na najważniejszych wydarzeniach minionej serii gier. Z wiadomych przyczyn, w najbliższym czasie, nie będzie to możliwe. Nadal nie wiadomo, czy obecne rozgrywki ekstraklasy zostaną dograne. Nie wiadomo, na jakiej zasadzie miałoby się to odbyć. Wiadomo tylko tyle, że w tym trudnym czasie futbol odszedł na dalszy plan.
Co nie zmienia faktu, że piłkarze muszą cały czas pozostawać w treningu, by w każdej chwili można było wznowić rozgrywki. Cały czas głowią się również prezesi i włodarze klubu, którym z pewnością obecna sytuacja nie pozwala spać spokojnie. Podobnie jak wszystkim ludziom związanym z futbolem.
Cięcia będą nieuniknione
Typowy klub piłkarski jest dzisiaj wielką korporacją, która zatrudnia masy ludzi. Od sprzątaczek, kucharzy, aż po trenerów i piłkarzy. W sumie zatrudnionych w typowym klubie piłkarskim jest kilkaset, a może nawet w tych większych klubach, nawet kilka tysięcy ludzi. W sytuacji, kiedy nie ma meczów, nie ma jak wygenerować pieniędzy, nie wiadomo co z pieniędzmi z praw telewizyjnych, wielu ludzi może stracić pracę ot tak.
Nam się wydaje, że najbardziej poszkodowani będą piłkarze. Jeśli nie zgodzą się na drastyczną obniżkę pensji, pewnie ich kontrakty zostaną rozwiązane. Jednakże w dobie kryzysu warto zastanowić się, czy faktycznie będą aż tak poszkodowani, jeśli obniży się im pensje do minimum. Oczywiście w trosce o klub. O pracodawcę. O tę instytucję, z którą powinni się utożsamić. Ludzie zarabiający kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, nagle nie zbiednieją, jeśli mieliby na jakiś czas zarabiać raptem 1/4 tego co wcześniej.
Może dzięki temu docenimy tych, którzy faktycznie grają dla przyjemności. Albo inaczej. Nie dla samej przyjemności, ale z miłości do klubu, do futbolu i swoich kibiców. Mało który najemnik z zagranicy był gwarantem wysokiego poziomu. Nie oszukujmy się. W zamian tego miał on wygodne życie i zarabiał miesięcznie pieniądze, o jakich nie śniło się szaremu człowiekowi. Natomiast nikt nie zwracał na to większej uwagi. Może po tej sytuacji oprzytomniejemy.
Być może oprzytomnieją również młodzi piłkarze, którzy zarabiali niemałe kwoty, tak naprawdę nie zdając sobie sprawy z tego, co będzie w przyszłości. Wydawali wszystko jak leci, szastali pieniędzmi na prawo i lewo, i za jakiś czas mogą być bez grosza. Nie pomyśleli o tym, by stworzyć tzw. poduszkę finansową. I kto wie, co będzie w przyszłości. Zresztą to nie musi być kryzys. Równie dobrze może to być jakaś kontuzja, która wykluczy jakiegoś 21-latka z prawdziwego futbolu. Pisaliśmy o tym w naszym opowiadaniu science fiction. Tekst ten można znaleźć, klikając .










