Cóż to były za emocje! Do ostatnich chwil ważyły się losy mistrzostwa Polski. Korona ostatecznie wylądowała na głowie „Kolejorza”, smakiem obeszła się warszawska Legia. Z ligi spadają PGE GKS Bełchatów i Zawisza Bydgoszcz. O tym, co wydarzyło się w finałowej serii spotkań, przeczytacie w ostatnim w tym sezonie podsumowaniu.
1) Korona utrzymana, zaczynamy walkę o berło
Ryszard Tarasiewicz (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Kielczanie po dobrym meczu zapewnili sobie utrzymanie w lidze. Przed meczem pisaliśmy, że liczymy na jednego z ofensywnych graczy – nie pomyliliśmy się, choć wypalił ten, o którym nie wspomnieliśmy. Dwie bramki Luisa Carlosa to było to, co w największym stopniu przyczyniło się do triumfu przeciwko Podbeskidziu. Jedną bramkę dołożył Jacek Kiełb i jak się okazało – było to pożegnalne trafienie. Korona nie przedłuży umowy z zawodnikiem, który za kilkanaście lat będzie postrzegany jako jedna z legend kieleckiego klubu. Co teraz się stanie z drużyną? Nie wiadomo, czy trener Tarasiewicz pozostanie na stanowisku, oczywiste jest, że prezes Lubawski usiądzie teraz do negocjacji w kwestii sprzedaży klubu. Pierwszeństwo mają wspominani wiele razy Włosi z Romy. Podbeskidzie zagrało tak, jak gra ostatnio przez cały czas. Dało się stłamsić, nie potrafiło odeprzeć zagrożenia płynącego ze strony Carlosa, Kiełba czy Kapo. Wbrew pozorom w Bielsku-Białej też mają co robić po zakończeniu sezonu.
2) Łęczna jednak zostaje
Mecz beniaminków, z których jeden już spadł z ligi, a drugi walczył o utrzymanie. Aby być pewnym bytu w najwyższej klasie rozgrywkowej i nie patrzeć na rezultaty innych, łęcznianie musieli po prostu wygrać. Wydawało się to proste, zważywszy na fakt, że bełchatowianie wystąpili w bardzo rezerwowym składzie, a na boisku od pierwszych minut pojawili się tacy piłkarze jak Dawid Flaszka czy Mateusz Szymorek. Spotkanie do najciekawszych nie należało, a jedynym wartym zapamiętania wydarzeniem jest gol Hasaniego z 23. minuty. Gol, który dał ekipie Jurija Szatałowa upragnione 14. miejsce. Górnik Łęczna nie jest – krótko mówiąc – najładniej grającą drużyną w Polsce, ale w ekstraklasie zagra jeszcze co najmniej jeden sezon. Gorszą nowiną jest to, że jego sponsor strategiczny, kopalnia Lubelski Węgiel Bogdanka, rozważa wycofanie ze strategicznego sponsorowania klubu. Jej wpływy są porównywalne z tymi z telewizji, więc „Duma Lubelszczyzny” może mieć problemy z zabezpieczeniem swojej finansowej przyszłości.
3) Zawisza poległ w Chorzowie
Przed meczem z Piastem wszystko było w rękach podopiecznych Mariusza Rumaka: dwie wygrane zagwarantowałyby im utrzymanie. Tak się jednak nie stało. Co gorsza, w tych dwóch ostatnich kolejkach Zawisza zdobył tylko jeden punkt. W ostatniej kolejce bydgoski klub musiał liczyć na innych i przede wszystkim wygrać z Ruchem. Żaden z warunków nie został jednak spełniony, bo Korona i Łęczna swoje spotkania wygrały, a Ruch Chorzów okazał się lepszy w Bydgoszczy. Po niesamowitej pogoni, jakiej dokonała w rundzie wiosennej „Zetka”, należą jej się brawa. Niestety po dwóch latach w najwyższej klasie rozgrywkowej wraca ona do I ligi. Chorzowski zespół był już pewny utrzymania i jedyne, o co walczył, to jak najlepsze miejsce na zakończenie sezonu. Ostatecznie wygrana zapewniła Ślązakom bardzo dobrą 10. lokatę. Na pochwałę w starciu z Zawiszą zasłużył Filip Starzyński, którego brak był bardzo odczuwalny z Cracovią. W piątek lider chorzowskiej ofensywy wrócił i zaliczył gola oraz asystę.
Filip Starzyński był w piątek prawdziwym liderem (fot. Grzegorz Rutkowski)
4) Odstające „Pasy”
Cracovia niczym walec przejechała się po kolejnym zespole grupy spadkowej. Tym razem padło na Piasta Gliwice – ekipę w tej części dość mocną. Na dodatek mecz rozgrywany był w Gliwicach. „Pasy” zagrały jak na mistrza grupy przystało. Pokazały, że odkąd ich trenerem jest Jacek Zieliński, prezentują formę godną nie utrzymania, ale europejskich pucharów. Piast grał nie najgorzej, ale nieskutecznie. Cracovia wypunktowała gliwiczan bezlitośnie. Trzy bramki padły po pięknych akcjach – indywidualnej Bartosza Kapustki czy zespołowych, po których gole zdobyli Jendrisek i Zjawiński. Ta drużyna ma przed sobą świetlaną przyszłość! Piast z kolei opuszczają kolejni zawodnicy, do Kamila Wilczka i Łukasza Hanzela dołączył właśnie Carles Martinez. Teraz pora na trudne negocjacje kontraktowe, później – przygotowanie się do kolejnego niełatwego sezonu. Ekipa z Gliwic to może być największa zagadka przyszłego sezonu.
5) Jagiellonia (moralnym) mistrzem Polski
Lechia przyjeżdżała do Białegostoku, wiedząc, że nic w tym sezonie już nie ugra. Jagiellonia wiedziała natomiast, że przy porażce Legii będzie ona jeszcze mogła przeskoczyć odwiecznego rywala w tabeli i zdobyć wicemistrzostwo Polski. Oba zespoły podeszły do tego spotkania z osłabioną linią obrony: w ekipie Michała Probierza zabrakło Pazdana i Modelskiego, a u gości z podstawowych obrońców wystąpił jedynie Rafał Janicki. Gdańszczanie od początku groźnie atakowali, co przyniosło efekty pod koniec pierwszej połowy, gdy pięknym strzałem sprzed pola karnego Drągowskiego pokonał Nikola Lekovic. Kiedy drugiego gola gospodarzom wbił Colak, 17000 żółto-czerwonych fanów zgromadzonych przy ul. Słonecznej zaczynało wątpić w zwycięstwo swojego zespołu. Zapomnieli chyba, że „Jaga” jest niezwykle skuteczna w końcówkach, co ponownie udowodniła w niedzielę. Dwa karne, rożny i akcja Modelskiego i „Pszczółki” strzeliły cztery bramki w ostatnich dziesięciu minutach. W Białymstoku również kibice zadbali o dekoracje na trybunach: zarówno ultrasi „Jagi”, jak i Lechii przygotowali oprawy. Niestety ci drudzy przygotowali też inne niespodzianki, takie jak: serpentyny rzucone na murawę, przeskakiwanie przez barierki, petardy hukowe w stronę sektora gospodarzy i oczywiście race. Po meczu trener Michał Probierz podziękował swoim piłkarzom i podsumował rundę finałową, mówiąc: – W rundzie mistrzowskiej wygraliśmy pięć meczów, jeden remis i jednego meczu nie pamiętam, dla mnie jesteście moralnymi mistrzami Polski!
6) Masa negatywnych emocji przy Łazienkowskiej
W Warszawie oglądaliśmy dziwny mecz. Z jednej strony Legia bez problemu pokonała Górnika, z drugiej – kilka obrazków sugeruje, że w szatni „Wojskowych” nie wystarczy tąpnięcie – tam potrzebna jest prawdziwa bomba atomowa. Michał Kucharczyk strzela bramkę i zamiast cieszyć się z drużyną, biegnie krzyczeć coś w kierunku ławki rezerwowych Górnika. Orlando Sa schodzi z kontuzją, wścieka się na czas trwania zmiany i nie podając nikomu ręki, udaje się do szatni. Marek Saganowski odmawiający przyjęcia medalu za wicemistrzostwo. Frustracja jest zrozumiała – winni jednak są wyłącznie legioniści. Teraz zapewne dojdzie do rewolucji – jaki będzie skutek? To trudno przewidzieć, słynny rewolucyjny „truskawkowy” zaciąg zakończył się klapą na całej linii. Tam jednak sześciu piłkarzy kosztowało 1,8 mln euro, teraz na transfery jest trzykrotnie wyższa kwota. Słowo o Górniku – gdyby zamienić go grupami z, dajmy na to, Cracovią – Górnik mógłby do ostatniej kolejki walczyć o utrzymanie. Tam też pora na przemeblowania, kadra jest bardzo liczna, ale pełna zawodników, których jedynym atrybutem jest… pobieranie pensji. Szykuje się ciekawe lato w obu klubach.
7) Zwycięski remis mistrza
Stało się, po pięciu latach przerwy Lech Poznań znowu zdobywa mistrzostwo Polski. Do tego wystarczył remis z Wisłą Kraków, o który łatwo jednak nie było. Pomimo że statystyki tego nie pokazują, Lech drżał o wynik, znając rezultat z Warszawy. W drugiej połowie dobry strzał Brożka wybronił Gostomski, a spokój poznaniakom mógł zapewnić Dawid Kownacki, ale 18-latek przestrzelił w doskonałej sytuacji. Tym samym podopieczni Macieja Skorży zdobyli swój 7. tytuł w historii, a samemu trenerowi ta sztuka udała się po raz trzeci. Zarząd klubu może zaczynać myśleć nad wzmocnieniami na nowy sezon, za miesiąc KKS rozpoczyna bowiem walkę o Ligę Mistrzów. Na wysokości zadania stanęli też kibice z Wielkopolski, którzy na spotkanie z Wisłą przygotowali piękne oprawy. Wieczorem w centrum miasta odbyła się wielka feta, lecz niestety nie obyło się bez zamieszek: po meczu policja zatrzymała 59 pseudokibiców „Kolejorza”, którzy uszkodzili jeden z wozów transmisyjnych.
Śląsk wygrał z Pogonią Szczecin po dwóch brakach Flavio Paixao. Zabawne – gdyby rok temu stwierdzić, że wicekrólem strzelców będzie Paixao – nikt by nie protestował, w końcu sezon wcześniej Marco również uplasował się na drugiej lokacie. Gdyby jednak powiedzieć – wicekrólem będzie Flavio, ktoś zapewne skierowałby mówiącego do zakładu opieki psychiatrycznej. W swoim debiutanckim sezonie Flavio zdobył bowiem… osiemnaście razy mniej bramek niż w obecnym! Szczerze mówiąc, wydaje się, że lepiej dla Śląska będzie, gdy w klubie zostanie właśnie młodszy (o pięć minut!) z braci. Śląsk będzie miał teraz bardzo krótkie wakacje, jednak mało kto pewnie z tego powodu narzeka (przynajmniej oficjalnie). Pogoń – co o niej można powiedzieć? Bardzo podobał się Kamil Wojtkowski. Siedemnastolatek skończył mecz z asystą i kilkoma stworzonymi okazjami. Szczecinianie teraz będą się wzmacniać – priorytetem powinno być sprowadzenie lewego obrońcy – Nunes lepiej gra w pomocy, a dziś odniósł kontuzję, po której grać na lewej stronie defensywy musiał Dominik Kun. Pomysł, mówiąc delikatnie, nie wypalił – to Kun sprokurował rzut karny dla Śląska.
Jedenastka kolejki według iGol.pl:
I tym sposobem dojechaliśmy do końca sezonu 2014/2015 T-Mobile Ekstraklasy. Teraz pora na posumowania, analizy i rankingi – zaczyna się sezon ogórkowy. Dziękujemy Wam, czytelnikom, za tegoroczny cykl zapowiedzi i podsumowań. Do zobaczenia w nowym sezonie!
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Cóż to były za emocje! Do ostatnich chwil ważyły się losy mistrzostwa Polski. Korona ostatecznie wylądowała na głowie „Kolejorza”, smakiem obeszła się warszawska Legia. Z ligi spadają PGE GKS Bełchatów i Zawisza Bydgoszcz. O tym, co wydarzyło się w finałowej serii spotkań, przeczytacie w ostatnim w tym sezonie podsumowaniu.
1) Korona utrzymana, zaczynamy walkę o berło
Ryszard Tarasiewicz (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Kielczanie po dobrym meczu zapewnili sobie utrzymanie w lidze. Przed meczem pisaliśmy, że liczymy na jednego z ofensywnych graczy – nie pomyliliśmy się, choć wypalił ten, o którym nie wspomnieliśmy. Dwie bramki Luisa Carlosa to było to, co w największym stopniu przyczyniło się do triumfu przeciwko Podbeskidziu. Jedną bramkę dołożył Jacek Kiełb i jak się okazało – było to pożegnalne trafienie. Korona nie przedłuży umowy z zawodnikiem, który za kilkanaście lat będzie postrzegany jako jedna z legend kieleckiego klubu. Co teraz się stanie z drużyną? Nie wiadomo, czy trener Tarasiewicz pozostanie na stanowisku, oczywiste jest, że prezes Lubawski usiądzie teraz do negocjacji w kwestii sprzedaży klubu. Pierwszeństwo mają wspominani wiele razy Włosi z Romy. Podbeskidzie zagrało tak, jak gra ostatnio przez cały czas. Dało się stłamsić, nie potrafiło odeprzeć zagrożenia płynącego ze strony Carlosa, Kiełba czy Kapo. Wbrew pozorom w Bielsku-Białej też mają co robić po zakończeniu sezonu.
2) Łęczna jednak zostaje
Mecz beniaminków, z których jeden już spadł z ligi, a drugi walczył o utrzymanie. Aby być pewnym bytu w najwyższej klasie rozgrywkowej i nie patrzeć na rezultaty innych, łęcznianie musieli po prostu wygrać. Wydawało się to proste, zważywszy na fakt, że bełchatowianie wystąpili w bardzo rezerwowym składzie, a na boisku od pierwszych minut pojawili się tacy piłkarze jak Dawid Flaszka czy Mateusz Szymorek. Spotkanie do najciekawszych nie należało, a jedynym wartym zapamiętania wydarzeniem jest gol Hasaniego z 23. minuty. Gol, który dał ekipie Jurija Szatałowa upragnione 14. miejsce. Górnik Łęczna nie jest – krótko mówiąc – najładniej grającą drużyną w Polsce, ale w ekstraklasie zagra jeszcze co najmniej jeden sezon. Gorszą nowiną jest to, że jego sponsor strategiczny, kopalnia Lubelski Węgiel Bogdanka, rozważa wycofanie ze strategicznego sponsorowania klubu. Jej wpływy są porównywalne z tymi z telewizji, więc „Duma Lubelszczyzny” może mieć problemy z zabezpieczeniem swojej finansowej przyszłości.
3) Zawisza poległ w Chorzowie
Przed meczem z Piastem wszystko było w rękach podopiecznych Mariusza Rumaka: dwie wygrane zagwarantowałyby im utrzymanie. Tak się jednak nie stało. Co gorsza, w tych dwóch ostatnich kolejkach Zawisza zdobył tylko jeden punkt. W ostatniej kolejce bydgoski klub musiał liczyć na innych i przede wszystkim wygrać z Ruchem. Żaden z warunków nie został jednak spełniony, bo Korona i Łęczna swoje spotkania wygrały, a Ruch Chorzów okazał się lepszy w Bydgoszczy. Po niesamowitej pogoni, jakiej dokonała w rundzie wiosennej „Zetka”, należą jej się brawa. Niestety po dwóch latach w najwyższej klasie rozgrywkowej wraca ona do I ligi. Chorzowski zespół był już pewny utrzymania i jedyne, o co walczył, to jak najlepsze miejsce na zakończenie sezonu. Ostatecznie wygrana zapewniła Ślązakom bardzo dobrą 10. lokatę. Na pochwałę w starciu z Zawiszą zasłużył Filip Starzyński, którego brak był bardzo odczuwalny z Cracovią. W piątek lider chorzowskiej ofensywy wrócił i zaliczył gola oraz asystę.
Filip Starzyński był w piątek prawdziwym liderem (fot. Grzegorz Rutkowski)
4) Odstające „Pasy”
Cracovia niczym walec przejechała się po kolejnym zespole grupy spadkowej. Tym razem padło na Piasta Gliwice – ekipę w tej części dość mocną. Na dodatek mecz rozgrywany był w Gliwicach. „Pasy” zagrały jak na mistrza grupy przystało. Pokazały, że odkąd ich trenerem jest Jacek Zieliński, prezentują formę godną nie utrzymania, ale europejskich pucharów. Piast grał nie najgorzej, ale nieskutecznie. Cracovia wypunktowała gliwiczan bezlitośnie. Trzy bramki padły po pięknych akcjach – indywidualnej Bartosza Kapustki czy zespołowych, po których gole zdobyli Jendrisek i Zjawiński. Ta drużyna ma przed sobą świetlaną przyszłość! Piast z kolei opuszczają kolejni zawodnicy, do Kamila Wilczka i Łukasza Hanzela dołączył właśnie Carles Martinez. Teraz pora na trudne negocjacje kontraktowe, później – przygotowanie się do kolejnego niełatwego sezonu. Ekipa z Gliwic to może być największa zagadka przyszłego sezonu.
5) Jagiellonia (moralnym) mistrzem Polski
Lechia przyjeżdżała do Białegostoku, wiedząc, że nic w tym sezonie już nie ugra. Jagiellonia wiedziała natomiast, że przy porażce Legii będzie ona jeszcze mogła przeskoczyć odwiecznego rywala w tabeli i zdobyć wicemistrzostwo Polski. Oba zespoły podeszły do tego spotkania z osłabioną linią obrony: w ekipie Michała Probierza zabrakło Pazdana i Modelskiego, a u gości z podstawowych obrońców wystąpił jedynie Rafał Janicki. Gdańszczanie od początku groźnie atakowali, co przyniosło efekty pod koniec pierwszej połowy, gdy pięknym strzałem sprzed pola karnego Drągowskiego pokonał Nikola Lekovic. Kiedy drugiego gola gospodarzom wbił Colak, 17000 żółto-czerwonych fanów zgromadzonych przy ul. Słonecznej zaczynało wątpić w zwycięstwo swojego zespołu. Zapomnieli chyba, że „Jaga” jest niezwykle skuteczna w końcówkach, co ponownie udowodniła w niedzielę. Dwa karne, rożny i akcja Modelskiego i „Pszczółki” strzeliły cztery bramki w ostatnich dziesięciu minutach. W Białymstoku również kibice zadbali o dekoracje na trybunach: zarówno ultrasi „Jagi”, jak i Lechii przygotowali oprawy. Niestety ci drudzy przygotowali też inne niespodzianki, takie jak: serpentyny rzucone na murawę, przeskakiwanie przez barierki, petardy hukowe w stronę sektora gospodarzy i oczywiście race. Po meczu trener Michał Probierz podziękował swoim piłkarzom i podsumował rundę finałową, mówiąc: – W rundzie mistrzowskiej wygraliśmy pięć meczów, jeden remis i jednego meczu nie pamiętam, dla mnie jesteście moralnymi mistrzami Polski!
6) Masa negatywnych emocji przy Łazienkowskiej
W Warszawie oglądaliśmy dziwny mecz. Z jednej strony Legia bez problemu pokonała Górnika, z drugiej – kilka obrazków sugeruje, że w szatni „Wojskowych” nie wystarczy tąpnięcie – tam potrzebna jest prawdziwa bomba atomowa. Michał Kucharczyk strzela bramkę i zamiast cieszyć się z drużyną, biegnie krzyczeć coś w kierunku ławki rezerwowych Górnika. Orlando Sa schodzi z kontuzją, wścieka się na czas trwania zmiany i nie podając nikomu ręki, udaje się do szatni. Marek Saganowski odmawiający przyjęcia medalu za wicemistrzostwo. Frustracja jest zrozumiała – winni jednak są wyłącznie legioniści. Teraz zapewne dojdzie do rewolucji – jaki będzie skutek? To trudno przewidzieć, słynny rewolucyjny „truskawkowy” zaciąg zakończył się klapą na całej linii. Tam jednak sześciu piłkarzy kosztowało 1,8 mln euro, teraz na transfery jest trzykrotnie wyższa kwota. Słowo o Górniku – gdyby zamienić go grupami z, dajmy na to, Cracovią – Górnik mógłby do ostatniej kolejki walczyć o utrzymanie. Tam też pora na przemeblowania, kadra jest bardzo liczna, ale pełna zawodników, których jedynym atrybutem jest… pobieranie pensji. Szykuje się ciekawe lato w obu klubach.
7) Zwycięski remis mistrza
Stało się, po pięciu latach przerwy Lech Poznań znowu zdobywa mistrzostwo Polski. Do tego wystarczył remis z Wisłą Kraków, o który łatwo jednak nie było. Pomimo że statystyki tego nie pokazują, Lech drżał o wynik, znając rezultat z Warszawy. W drugiej połowie dobry strzał Brożka wybronił Gostomski, a spokój poznaniakom mógł zapewnić Dawid Kownacki, ale 18-latek przestrzelił w doskonałej sytuacji. Tym samym podopieczni Macieja Skorży zdobyli swój 7. tytuł w historii, a samemu trenerowi ta sztuka udała się po raz trzeci. Zarząd klubu może zaczynać myśleć nad wzmocnieniami na nowy sezon, za miesiąc KKS rozpoczyna bowiem walkę o Ligę Mistrzów. Na wysokości zadania stanęli też kibice z Wielkopolski, którzy na spotkanie z Wisłą przygotowali piękne oprawy. Wieczorem w centrum miasta odbyła się wielka feta, lecz niestety nie obyło się bez zamieszek: po meczu policja zatrzymała 59 pseudokibiców „Kolejorza”, którzy uszkodzili jeden z wozów transmisyjnych.
Śląsk wygrał z Pogonią Szczecin po dwóch brakach Flavio Paixao. Zabawne – gdyby rok temu stwierdzić, że wicekrólem strzelców będzie Paixao – nikt by nie protestował, w końcu sezon wcześniej Marco również uplasował się na drugiej lokacie. Gdyby jednak powiedzieć – wicekrólem będzie Flavio, ktoś zapewne skierowałby mówiącego do zakładu opieki psychiatrycznej. W swoim debiutanckim sezonie Flavio zdobył bowiem… osiemnaście razy mniej bramek niż w obecnym! Szczerze mówiąc, wydaje się, że lepiej dla Śląska będzie, gdy w klubie zostanie właśnie młodszy (o pięć minut!) z braci. Śląsk będzie miał teraz bardzo krótkie wakacje, jednak mało kto pewnie z tego powodu narzeka (przynajmniej oficjalnie). Pogoń – co o niej można powiedzieć? Bardzo podobał się Kamil Wojtkowski. Siedemnastolatek skończył mecz z asystą i kilkoma stworzonymi okazjami. Szczecinianie teraz będą się wzmacniać – priorytetem powinno być sprowadzenie lewego obrońcy – Nunes lepiej gra w pomocy, a dziś odniósł kontuzję, po której grać na lewej stronie defensywy musiał Dominik Kun. Pomysł, mówiąc delikatnie, nie wypalił – to Kun sprokurował rzut karny dla Śląska.
Jedenastka kolejki według iGol.pl:
I tym sposobem dojechaliśmy do końca sezonu 2014/2015 T-Mobile Ekstraklasy. Teraz pora na posumowania, analizy i rankingi – zaczyna się sezon ogórkowy. Dziękujemy Wam, czytelnikom, za tegoroczny cykl zapowiedzi i podsumowań. Do zobaczenia w nowym sezonie!