Za nami czwarta kolejka ekstraklasy. W ten weekend zespoły musiały nie tylko zmierzyć się ze swoimi rywalami, ale także ze słońcem, które stwarzało bardzo trudne warunki do gry. Wyjątkiem był jedynie Poznań, tam wszystkich zaskoczyła… ulewa! Zapraszamy do podsumowania 4. kolejki ekstraklasy!
1) Rekordu nie będzie

O pierwszej porażce pod wodzą Jacka Zielińskiego zadecydowały dwie minuty, bo właśnie tyle czasu po wejściu na drugą połowę potrzebowali piłkarze Piasta, by zadać dwa ciosy „Pasom”. Tym samym Cracovia wyrównała klubowy rekord meczów bez porażki, lecz nie potrafiła go pobić. Piłkarze z Krakowa wyglądali jednak tak, jakby wcale tego nie chcieli. W przeciwieństwie do gliwiczan, którzy przy pierwszej bramce przeprowadzili świetną akcję, „Craxa” grała bez żadnej dynamiki i agresji, zawodnikom słabo wychodziło odbieranie piłki. Gospodarze regularnie odcinali przyjezdnych od podań, a po stracie bramki Cracovia nie potrafiła wypracować sobie sytuacji do strzelenia gola. W tym spotkaniu trener Latal postanowił wystawić eksperymentalne ustawienie, bo po raz pierwszy „Piastunki” wybiegły z trzema stoperami. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę, dzięki tej wygranej Piast z dziewięcioma punktami został bowiem sensacyjnym wiceliderem ekstraklasy, tracąc jedynie punkt do prowadzącej Legii Warszawa.
2) Pierwszy raz Niecieczy
Debiut Termaliki przed własną publicznością (co prawda w Mielcu) wypadł bardzo okazale. Co prawda jednobramkowe zwycięstwo z Zagłębiem Lubin nie brzmi szczególnie imponująco, niemniej jednak przewaga „Słoników” była wyraźna. Królem Albanii swojego podwórka znów okazał się Pavol Stano, który w debiucie w Niecieczy zdobył zwycięską bramkę i masakrował rywali w obronie. Śmiało można stwierdzić, że liga weteranami stoi. Piłkarze trenera Stokowca rozegrali najsłabszy mecz od powrotu do ekstraklasy. Za wcześnie oczywiście na nerwowe ruchy, jednak na miejscu szkoleniowca szukalibyśmy jakichś alternatywnych rozwiązań w zespole. Może nadeszła pora, aby odważniej postawić na młodzież? W kolejce czekają naprawdę utalentowani młodzieńcy tacy, jak Konrad Andrzejczak, Eryk Sobków czy Paweł Żyra.
3) Japoński Maradona nie przechytrzył sędziów














