Po porażce z Legią jednym z bardziej przygnębionych piłkarzy Ruchu był Igor Lewczuk. W krótkiej pomeczowej rozmowie zawodnik stwierdził jednak, że ekipa z Warszawy na pewno nie była zdecydowanie lepsza od jego zespołu.
Mecz agresywny, mecz walki. Sytuacji nie było z jednej i z drugiej strony, ale Legia na pewno zdominowała środek pola i była bliżej gola. Był strzał w słupek, wybijaliście piłkę z linii bramkowej i wreszcie trafił też Ljuboja, chociaż już minął ten doliczony czas pierwszej polowy.

Tym bardziej szkoda. Legia w drugiej połowie stworzyła sobie jakieś tam sytuacje. Chcieliśmy prowadzić grę i atakować większą liczbą zawodników, jednak to była woda na młyn dla legionistów, którzy w kontrach także dobrze się czuje. W Legii jest kilku szybkich zawodników i taka gra odpowiadała naszym rywalom. Biorąc pod uwagę piłkę wybitą z linii bramkowej i ten słupek, to faktycznie Legia miała więcej sytuacji.
Coraz ciaśniej w czubie tabeli. Przed meczem Legia była za wami, a teraz już was wyprzedza. Natomiast cały czas kontakt z czołówką jest.
Musimy to przeanalizować. Legia nas nie zmiażdżyła. Było dużo walki, ale drużyna z Warszawy nie stworzyła sobie tak naprawdę dogodnej sytuacji, która była przez niech przeprowadzona od początku do końca. Prócz właśnie tej, po której padła bramka w doliczonym czasie pierwszej połowy. To najbardziej boli.
Nie podbudowaliście się przed Wielkimi Derbami Śląska. Pewnie koledzy wytłumaczą Ci co to znaczy, ale dzisiejsza porażka na pewno nie podniesie waszych morale.
Może i jeszcze nie wiem, co to znaczy, ale z mojej strony jest na pewno chęć zmazania tej dzisiejszej plamy. Jeśli się mecz przegrywa, to następny za wszelka cenę chce się wygrać i tak jest też w moim przypadku.











