Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok w ramach 5. kolejki T-Mobile Ekstraklasy wypowiedział się piłkarz chorzowskiego Ruchu, Igor Lewczuk. Obrońca jest wypożyczony do śląskiego zespołu właśnie z podlaskiego klubu.
Mimo iż do Chorzowa jest wypożyczony tylko na rok, Igor Lewczuk zapewnia, że będzie na 100 procent zmotywowany i będzie chciał wywalczyć korzystny rezultat dla „Niebieskich”. – Najpierw trzeba zagrać, trener ma w kadrze dwudziestu kilku zawodników, jest szeroki wybór. A jeśli już wystąpię? Grałem w Jagiellonii przez dwa lata w pierwszym zespole, obroniliśmy się przed spadkiem, mając minus dziesięć punktów, zdobyliśmy Puchar Polski… Nie chcę niczego udowadniać ludziom z Białegostoku, ale wygrana z zespołem, który cię „odpalił”, zawsze daje dużą satysfakcję – komentował zawodnik.

Były obrońca Jagiellonii dobrze wie, jakie zagrożenie stwarza pod bramką Tomasz Frankowski. W końcu występowali razem w jednym klubie. – Tomasz ma niesamowite umiejętności. To gość, który z racji swojego wieku mógłby odcinać kupony, powinien wręcz grać coraz słabiej, a jest odwrotnie! Jego bramka strzelona Koronie, asysta zaliczona w meczu z Cracovią… Jest niesamowity. Ale, jak każdy człowiek, ma swoje słabe strony, które umiejętnie ukrywa – powiedział Lewczuk.
Na pytanie, komu będzie kibicować jego rodzina, która przecież pochodzi z Białegostoku, bez wahania odpowiedział: – Na 100 procent Ruchowi Chorzów. Jedynie znajomi przysyłają wiadomości, bym zrobił jakiś kiks… – zakończył.











