W ostatnim niedzielnym meczu T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok przegrała u siebie z Ruchem Chorzów 0:1. Wypożyczony z Jagiellonii do Ruchu Igor Lewczuk cieszył się z trzech punktów dla obecnego klubu.

Udany powrót do Białegostoku?
Powrót byłby dobry, gdybym grał. Tak przyjechałem tylko na wycieczkę, ale najważniejsze, że drużyna wygrała. Są trzy punkty i kontynuujemy naszą dobrą passę.
Oglądając ten mecz, miałeś trochę rozdarte serce?
Obecnie jestem zawodnikiem Ruchu Chorzów, więc naturalnie chciałem, żeby moja aktualna drużyna wygrała. Wiadomo, że jak się kiedyś grało w Jagiellonii, to moje serce było troszeczkę rozdarte, ale teraz kibicuję Ruchowi.
Jak ocenisz Jagiellonię w dzisiejszym meczu?
Grała ładnie piłką do pewnego momentu. Potem straciła bramkę i trochę nerwowości się wkradło. Stworzyła sobie kilka sytuacji. Trzeba je wykorzystywać, bo my nie pozwalamy szczególnie na stwarzanie wielu okazji. Jagiellonia niestety, dla nas stety, ich nie wykorzystała. Wracamy do domu zadowoleni z trzech punktów.
Dziś zmierzyły się chyba drużyny z różnych biegunów. Ruch walczący o najwyższe cele i Jagiellonia bijąca się o utrzymanie…
Myślę, że cele w Jagiellonii były jakieś inne. Boisko weryfikuje wszystko. My też jesteśmy zespołem, który nie jest postrzegany zbyt pozytywnie, a jednak cały czas gramy swoje. Zdobywamy punkty i jesteśmy w czubie tabeli. Myślę, że ten mecz Jagiellonii nie był zły. Zawodnicy grali piłką, tworzyli sytuacje, ale mecz wygrywa drużyna, która strzela bramki.
Notował Marcin Wołyń











