Igor Lewczuk był wyraźnie zdenerwowany po meczu ze swoim byłym klubem. Zawisza przegrał z Ruchem, a sam piłkarz bezpośrednio po meczu w niewybrednych słowach wyrażał swoje niezadowolenie. W rozmowie z dziennikarzami wypowiadał się jednak już nieco spokojniej.
– Jeżeli przegrywa się u siebie 0:3 z Ruchem Chorzów… to są dobrzy zawodnicy, ale my gramy u siebie, w niektórych meczach wyglądamy bardzo dobrze, a potem dostajemy 0:3. Wynik można przeboleć, jeśli rywal jest naprawdę dobrze dysponowany, ale przede wszystkim musimy patrzeć na siebie, bo przegrać 0:3 po takiej grze… Nie oddaliśmy tego meczu, ale powinniśmy z jeszcze większym zaangażowaniem do niego podejść, bo graliśmy u siebie, a jak się gra u siebie to musi to wyglądać lepiej.
Lewczukowi wyraźnie niełatwo było pogodzić się z porażką. Nie zamierzał jednak zasłaniać się urazami czy też natłokiem spotkań. Wręcz przeciwnie, to drugie uważa za atut.

– Można znaleźć milion przyczyn naszej porażki, ale ani zmęczenie, ani braki kadrowe nie mogą służyć za wytłumaczenie. Zarówno ja, jak i inni zawodnicy jesteśmy bardzo dobrze przygotowani i nie czujemy tego zmęczenia, bo to tylko przyjemność grać co trzy-cztery dni. Po to się gra w piłkę, by tak wyglądał tydzień.
– Uważam, że największa presja jest przy grze o utrzymanie, co przeżywałem rok temu. Jeżeli chodzi o awans do finału Pucharu Polski to jest to pozytywna presja, która daje fajnego kopa. Oby więcej takiej presji.
Ze strony obrońcy Zawiszy nie usłyszeliśmy także typowej wypowiedzi o tym, że w miejsce kontuzjowanych zawodników wskakują inni, którzy godnie ich zastępują. Lewczuk zdaje sobie sprawę z wartości sportowej niektórych swoich kolegów.
– Czy Herold [Goulon – przyp. red.], czy Michał [Masłowski], czy Vasco [Bernardo Vasconcelos] to są zawodnicy, którzy dają dużą jakość naszej drużynie. Trzeba powiedzieć, że to naprawdę jest osłabienie, bo nie jest tak, że ktoś wejdzie i będzie lepiej grał. Ale myślę, że ostatni mecz, który rozegraliśmy bez Herolda i Michała, a Vasco wszedł w końcówce, wyglądał nieźle w naszym wykonaniu.
Zawiszy udało się osiągnąć swój cel, czyli utrzymanie. Czy mają nadzieję na coś więcej?
– Punkty się dzielą, walczymy dalej. Ja uważam, że stać nas na dużo, dużo więcej. Dochodzi do tego Puchar Polski i mamy nadzieję, że awansujemy dalej. Myślę, że możemy powalczyć o europejskie puchary przy tak małych różnicach punktowych.











