Kiedy patrzymy na szczyt tabeli strzelców niemieckiej Bundesligi, trudno doszukać się tam Roberta Lewandowskiego. Prawda jest taka, że do najlepszych pod względem strzelonych bramek byłemu napastnikowi Lecha Poznań brakuje bardzo dużo. Nie zmienia to jednak faktu, że Lewandowski jest jednym z najskuteczniejszych, a może nawet najskuteczniejszym napastnikiem ligi naszych zachodnich sąsiadów.
Ktoś może powiedzieć, że dorobek Roberta wcale na to nie wskazuje. Trzeba jednak wziąć pod uwagę kilka czynników, które Polakowi zdecydowanie przeszkadzają. Po pierwsze, Lewandowski przeszedł do Bundesligi z niezwykle słabej polskiej Ekstraklasy, a przestawienie się na wyższy piłkarski poziom nie jest niczym łatwym. Po drugie, Polak ani razu nie zagrał na swojej ulubionej pozycji, czyli jako wysunięty napastnik. Skąd więc myśl, że Lewandowski to najskuteczniejszy napastnik ligi niemieckiej? To bardzo proste. Statystyki nie kłamią.
Obecny lider tabeli strzelców, Senegalczyk Papiss Cisse, rozegrał w barwach SC Freiburg siedem spotkań, w których strzelił siedem goli, co daje znakomitą średnią jednej zdobytej bramki na mecz. Gdy spojrzymy na jego dorobek pod kątem minut spędzonych na placu gry wychodzi, że piłkarz ten strzela bramkę średnio co 86 minut. Nasz Robert Lewandowski zagrał w sześciu spotkaniach i zdobył dwa gole, więc średnia na mecz nie rzuca na kolana. Jednak to, co ile minut nasz piłkarz trafiał do siatki jest imponujące. Lewandowski spędził na boiskach łącznie 122 minuty, więc strzela gole co 61 minut! Lidera tabeli strzelców wyprzedza więc w tym elemencie o 25 minut, co na boisku jest ogromną ilością czasu. Z naszym zawodnikiem nie może się równać zresztą żaden z najskuteczniejszych w tym sezonie piłkarzy w Bundeslidze.

Grek, Teofanis Gekas, strzela gola średnio co 98,6 minuty, a jeden z najlepszych piłkarzy Bundesligi, Bośniak Edin Dzeko, co 126 minut. Piłkarz Wolfsburga potrzebuje na wpakowanie piłki do siatki rywala dwa razy tyle, co Polak!
Jak na tle Lewandowskiego wypadają jego klubowi koledzy? Krótko mówiąc, zostali przez reprezentanta Polski zdystansowani. Lucas Barrios strzela gola co 144,75 minuty, a Japończyk Kagawa co 140 minut.
Ktoś powie, że to tylko statystyki. Inni stwierdzą, że Lewandowski jest słabszy od Kagawy czy Barriosa. Nasz reprezentant może się jednak bronić tym, że nadal nie otrzymał dłuższej szansy na grę. Według statystyk Lewandowski będąc na boisku tyle czasu, co Barrios, strzeliłby już dziewięć bramek i byłby liderem tabeli strzelców. Oczywiście, gdyby grał na swojej ulubionej pozycji, a jak wiemy jeszcze nie dostąpił tego zaszczytu. Wszyscy piłkarze wiedzą, jak trudno wykazać się, gdy wchodzi się na kilka ostatnich minut, a właśnie z takim problemem musi mierzyć się Polak.









