Udinese Calcio pokonało mistrza Włoch, Inter Mediolan, 3:1 w pierwszym niedzielnym spotkaniu 21. kolejki ligi włoskiej. Di Natale i spółka prezentując dobrą formę, przedłużyli tym samym passę ze strzeloną co najmniej jedną bramką już do ośmiu spotkań.
Niedzielne popołudnie piłkarskie zainicjował pojedynek pomiędzy Udinese Calcio a Interem Mediolan. Spotkanie było prezentacją dobrej postawy w wykonaniu podopiecznych Francesco Guidolina. Dla popularnych „Zebrette” mecz nie rozpoczął się jednak za dobrze, bo już w 16. minucie piłkę z własnej siatki wyciągać musiał Samir Handanović. Słowacki bramkarz nie zdołał obronić strzału w wykonaniu Dejana Stakovicia i zawodnicy „Nerrazurich” szybko objęli prowadzenie. Popisową akcję zaprezentował Thiago Motta, mijając swoich rywali niczym tyczki i udanie podając w kierunku dobrze ustawionego Serba. Ten nie zastanawiając się zbyt długo, umieścił piłkę w bramce i rezultat 0:1 stał się faktem.

Jak się okazało później to były złe miłego początki. Stracony gol podziałał niezwykle mobilizująco na gospodarzy spotkania. Zaledwie sześć minut później do wyrównania doprowadził obrońca, Cristian Zapata. Po wznowieniu gry od rzutu rożnego piłkarze Udinese uraczyli swoich kibiców, notabene licznie zgromadzonych na stadionie Friuli, kapitalną akcją, którą precyzyjnym strzałem zamknął kolumbijski obrońca. Kiedy wydawało się, że bramka wyrównująca to tylko wypadek przy pracy podopiecznych Leonardo, to chwilę później padł już drugi gol dla Udinese. Autorem bramki został najlepszy obecnie strzelec Serie A, Antonio Di Natale, fantastycznie egzekwując rzut wolny. Najskuteczniejszy piłkarz Udinese zdobył tym samym swoją piętnastą bramkę w Serie A, umacniając się na czele klasyfikacji strzelców. Do pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i zasłużenie, co warto odnotować, gospodarze schodzili do szatni, prowadząc 2:1.
Druga odsłona nadal była w wykonaniu graczy z regionu Friuli rewelacyjna. Piłkarze gospodarzy prezentowali wyśmienitą grę w ofensywie, opartą o finezyjne i pełne wyobraźni zagrania. Triki, które wykonywał Alexis Sanchez, mogły tylko przyprawiać o ból głowy formację defensywną Interu. Gdy piłkarze ze stolicy Lombardii na chwilę przejęli inicjatywę, myśląc, iż przewaga ich adwersarzy zostanie stłumiona, szybko musieli się pogodzić z faktem, że w niedzielne popołudnie Udinese jest nie do pokonania. Leonardo musiał pogodzić się z realiami dotyczącym poniesienia pierwszej porażki Interu pod jego dowództwem dokładnie w 69. minucie. Tym razem zdobywcą gola, jak się później okazało stawiającego kropkę nad „i”, był kolejny ofensywnie ukształtowany obrońca Udinese, Maurizio Domizzi. Zawodnik wykorzystał niezdecydowanie golkipera Interu, Luki Castelazziego i praktycznie wślizgiem umieścił futbolówkę w bramce rywali. Podkreślić trzeba, że ładnym, dokładnym podaniem wyróżnił się Kwadwo Asamoah.











