Po wygranym przez Śląsk Wrocław meczu w Bełchatowie Orest Lenczyk stwierdził, że może i spotkanie nie stało na najwyższym poziomie, ale liczy się wygrana. Maciej Bartoszek nie potrafił ukryć niezadowolenia po historycznej porażce.

Orest Lenczyk spogląda z przymrużeniem oka na jakość gry Śląska, ciesząc się tym samym z wyniku, który jest bardzo satysfakcjonujący. – Zdobyliśmy bramkę i staraliśmy się utrzymać prowadzenie. Jeżeli pomogło szczęście, to ono podobno sprzyja lepszym. Nie liczył się styl, tylko trzy punkty. Jadąc tutaj myślałem, że remis będzie dobrym wynikiem, więc zwycięstwo ma podwójne znaczenie. Szacunek dla zawodników, którzy wywalczyli punkty. To nie był mecz widowiskowy, liczy się to, co w sieci. Podróż powrotna do Wrocławia będzie przyjemna – wyjawił opiekun Śląska.
Trener gospodarzy sobotniego meczu wyjaśnił, że winę za porażkę ponosi jego drużyna, która nie potrafiła stworzyć sobie dogodnych sytuacji. – Twierdza Bełchatów pokonana. Przegraliśmy mecz, którego nie mieliśmy prawa przegrać. Polegliśmy na własne życzenie. Straciliśmy w drugiej połowie konsekwencję w grze w środku pola. Chcieliśmy na siłę zdominować przeciwnika. Straciliśmy bramkę, dopuściliśmy do ciężkiej sytuacji i waliliśmy całą drugą połowę głową w mur. Gdybyśmy oddawali więcej strzałów, może mur pękłby. Ale strzałów nie było – żalił się Maciej Bartoszek.











