Licząc na cud, czyli Legia w ostatniej kolejce zależna od Lecha…


Porażka z Jagiellonią mocno skomplikowała sytuację legionistów

16 maja 2019 Licząc na cud, czyli Legia w ostatniej kolejce zależna od Lecha…
Piotr Matusewicz / PressFocus

Mistrza Polski sezonu 2018/2019 poznamy w najbliższą niedzielę. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że Legia przegra tę rywalizację z Piastem Gliwice. Dzisiejsza porażka w Białymstoku sprawiła, że warszawianom pozostał już tylko cud. Bowiem ich sytuacja zależeć będzie nie tylko od ich dyspozycji na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin, ale od Lecha Poznań, który zmierzy się z obecnym liderem.


Udostępnij na Udostępnij na

Emocji na finiszu rozgrywek w naszej rodzimej ekstraklasie nie brakowało nigdy, a zwłaszcza od czasu wprowadzenia systemu ESA 37. Trudno powiedzieć, czy owe emocje wiążą się z wysokim poziomem prezentowanym przez naszych ligowców, ale kibice, szczególnie ci neutralni, z pewnością narzekać nie mogą. Jeszcze ponad miesiąc temu wydawało się, że hegemonię warszawskiej Legii przerwie Lechia Gdańsk, która pod wodzą Piotra Stokowca regularnie punktowała. Potem po zwycięstwie „Wojskowych” nad ówczesnym liderem wydawało się, że ci już tego lidera nie oddadzą, a tymczasem Legia musi oglądać plecy Piasta.

Nowa miotła już nie taka nowa…

Efekt nowej miotły nie utrzymał się w Warszawie zbyt długo. Owszem, na początku wydawało się, że Legia prowadzona przez Aleksandara Vukovicia tytułu mistrza Polski już nikomu nie odda. Legioniści pod wodzą Serba zaczęli od wysokiego zwycięstwa 3:0 u siebie z Jagiellonią, z którą właśnie polegli i tym samym oddalili się od obrony tytułu mistrza kraju.

Serbski szkoleniowiec miał na koncie nawet cztery zwycięstwa z rzędu, ale na dzisiaj, i co najważniejsze na kolejkę przed końcem rozgrywek, jego bilans nie jest tak kolorowy. Legia pod jego wodzą zdążyła już zaliczyć trzy porażki – wszystkie w rundzie finałowej. Dodatkowo warto odnotować dość „szczęśliwą” stratę dwóch punktów z Pogonią Szczecin. Albowiem podopieczni Vukovicia powinni się cieszyć, że zeszłej niedzieli nie zeszli z boiska na tarczy…

Dzisiaj mija niespełna tydzień od podpisania nowego kontraktu z obecnym trenerem Legii. Prezes Mioduski może być lekko zaniepokojony tym, że jego podopieczni nie dość, że rozdają punkty na lewo i prawo, to dodatkowo ich styl jest po prostu nijaki. Trudno powiedzieć coś dobrego na temat gry legionistów w dwóch ostatnich meczach. Można powiedzieć, że dla prezesa jest to test, w którym ten musi zaufać i co za tym idzie – dać szansę obecnemu szkoleniowcowi jeszcze się wykazać.

– Wydaje mi się, że ta pierwsza połowa nie była aż taka słaba. Gdybyśmy zagrali tak parę dni temu, to dziś pewnie bylibyśmy w innej sytuacji. Druga za to była naszą dominacją. Nie mogę mieć jednak pretensji do chłopaków. Gola straciliśmy w głupi sposób. Wieteska, który wbił „swojaka”, rozegrał bardzo dobry mecz – mówił na gorąco po środowym spotkaniu w rozmowie z Canal+ Dariusz Mioduski. – Jeszcze mamy parę dni, ostatni mecz i musimy walczyć. Nawet jeśli nie pójdzie po naszej myśli, mamy na czym budować dalej – dodał prezes obecnych mistrzów Polski.

Pozostał tylko cud

Porażka w Białymstoku strasznie skomplikowała sytuację warszawiaków. Gdyby jeszcze tylko w środowy wieczór Piast wygrał w Szczecinie, to na poznanie nowego mistrza Polski nie musielibyśmy czekać do niedzieli. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, by zwaśniony z Legią klub – Lech Poznań – pokonał lub po prostu doprowadził do straty punktów podopiecznych Waldemara Fornalika.

A powody są dwa. W social mediach można bez problemu znaleźć opinie ekspertów lub zwykłych kibiców, z których jasno wynika, że fani „Kolejorza” najzwyczajniej w świecie nie chcą oglądać po raz kolejny triumfu warszawskiego klubu – to raz. Dwa – po prostu forma sportowa przemawia za drużyną ze Śląska. „Piastunki” już wielokrotnie w tym sezonie pokazały, że potrafią walczyć o swoje, nawet będąc w roli faworyta.

Jak widać, sytuacja Legii nie jest zależna tylko od niej. Fatalna dyspozycja na samym finiszu rozgrywek doprowadziła do tego, że to Lech Poznań może rozstrzygnąć losy mistrzostwa Polski. Lechitom nie grozi już bowiem walka o europejskie puchary. Legia musi więc zdobyć w ostatniej kolejce trzy punkty i modlić się o rezultat drużyny z Poznania. Klubu, którego kibice najprawdopodobniej tego jednego dnia nie mieliby nic przeciwko, by ich ulubieńcy przegrali nadchodzące spotkanie…

Komentarze
Joanna (gość) - 5 dni temu

Nie wiem dlaczego w Poznaniu skoro grają w Gliwicach.

Odpowiedz
Wojciech Bąkowicz - 5 dni temu

Zgadza się, mój błąd. Dziękuję za czujność.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze