W przedostatnim meczu 10. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Ruch Chorzów. Jedyną bramkę w ostatniej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy zdobył najlepszy strzelec drużyny z Łazienkowskiej, Danijel Ljuboja.
Mecz od mocnego uderzenia (dosłownie) rozpoczęli gospodarze, a konkretnie Marek Zieńczuk, który sfinalizował pierwszą składną akcję spotkania soczystym strzałem z lewej strony boiska. Minął on jednak bramkę Kuciaka. Legia odpowiedziała dopiero osiem minut później, kiedy w podobny sposób, tyle że celnie, piłkę kopnął Michał Żyro. Jego imiennik, Pesković, nie miał jednak żadnych problemów z interwencją. W pierwszym kwadransie inicjatywa należała do „Niebieskich”, którzy byli bardzo aktywni i ruchliwi, szczególnie napastnicy, ale ich zapędy skutecznie stopowali Komorowski z Żewłakowem.

W 16. minucie bliski zdobycia bramki był Igor Lewczuk, który dopadł do wydawałoby się zbyt lekkiego podania Jankowskiego, a następnie zderzył się z interweniującym Kuciakiem. Sędzia, gdyby chciał, mógłby odgwizdać „jedenastkę”. Kolejną sytuację bramkową stworzyli ponownie gospodarze. Po dośrodkowaniu Zieńczuka znów przed okazją na zdobycie gola stanął Maciej Jankowski, jednak młody napastnik nie zdołał dobrze uderzyć opadającej piłki. Później doszło do niebezpiecznego powietrznego starcia Piecha z Wawrzyniakiem, w wyniku którego ten drugi, z twarzą we krwi, musiał opuścić boisko.
Między 32. a 33. minutą Ruch miał dwie identyczne okazje na gola, raz Jankowski nieco za mocno podawał do Piecha, wskutek czego do piłki pierwszy dopadł Kuciak, zaś kilkadziesiąt sekund później identyczny błąd popełnił Lisowski, niedokładnie zagrywając do napastnika w dogodnej sytuacji. W kolejnych minutach niewielką przewagę osiągnęła Legia, ale nie przełożyła się ona na żadne sytuacje bramkowe, poza średnim strzałem z rzutu wolnego w wykonaniu Żewłakowa. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry po świetnej akcji i ładnym dośrodkowaniu Żyry bezbłędnie zachował się Ljuboja, pakując głową piłkę do siatki. Do przerwy 0:1 dla Legii!
Pierwsze minuty po wznowieniu nie przyniosły diametralnej zmiany obrazu boiskowych wydarzeń. Gra toczyła się głównie w środku pola, obydwa zespoły dobrze spisywały się bowiem w defensywie i nie pozwalały rywalowi na rozgrywanie akcji przed własnym polem karnym. Z biegiem czasu coraz częściej w ataku widzieliśmy graczy Ruchu, goniących wynik. Zaowocowało to ładnym strzałem z dystansu Zieńczuka oraz bardzo dobrą okazją Grzyba, który po zagraniu Jankowskiego minimalnie przestrzelił. W 60. minucie świetny strzał z ponad 30 metrów oddał Borysiuk, ale futbolówka odbiła się od słupka i wyszła poza boisko.












