Legia Warszawa co roku jest głównym kandydatem do mistrzostwa Polski. Nie inaczej będzie w sezonie 2016/2017. Każde inne rozstrzygnięcie będzie traktowane w ramach nawet nie niespodzianki, a sensacji. Mimo że w ekipie mistrza Polski doszło do zmian na stanowisku trenera, nie wiadomo, kto z zawodników odejdzie, kto zostanie, to kibice w stolicy nie wyobrażają sobie innego rozwiązania. Legia była mistrzem na stulecie, ma nim być również w 101. urodziny. Zapraszamy na ostatni odcinek skarbu kibica.
Poprzedni sezon nie był w wykonaniu Legii bezbłędny. Ba, błędów było w nim co niemiara. W kampanii 2015/2016 na fotelu lidera przez długi czas rozgościła się drużyna Piasta. Gdy piłkarze z Gliwic zaczęli się potykać, Legia nie do końca chciała czy potrafiła to wykorzystać. Losy tytułu ważyły się do samego końca. Stołeczni kibice mieli również wiele do zarzucenia stylowi, w jakim ich podopieczni szli przez sezon. Henninga Berga na ławce trenerskiej zastąpił Stanislav Czerczesow, jednak w grze Legii nie było widać „dobrej zmiany”. Tak, jasne – legioniści biegali szybciej i więcej, ale nie przekładało to się na wrażenia artystyczne. Na szczęście dla jedenastokrotnego mistrza kraju trofea zdobywa się, wygrywając mecze.
Przygotowania do sezonu
Legia, jako jeden z nielicznych klubów ekstraklasy, przedsezonowy obóz odbyła za granicą, a konkretnie w austriackim Neustift, gdzie przybywała na przełomie czerwca i lipca. Najpierw jednak przez kilka dni piłkarze stołecznego klubu trenowali pod okiem nowego trenera Besnika Hasiego na Łazienkowskiej. W Austrii Legia rozegrała trzy sparingi: z Dinamem Tibilisi (1:1), SC Schwaz (5:1) i CSKA Sofia (0:1).
Oczywiście na obóz nie wyjechało pięciu legionistów, którzy reprezentowali swoje kraje na mistrzostwach Europy. W Austrii zabrakło Michała Pazdana, Tomasza Jodłowca, Ondreja Dudy i Nemanji Nikolicia, a więc piłkarzy, którzy stanowią o sile warszawskiej ekipy.
A może stanowili? Nie od dziś wiadomo, że Słowakiem i Węgrem interesują się zachodnie kluby. Swoimi dobrymi występami na Euro jeszcze wyraźniej zaznaczyli swoją obecność na radarach wielu zachodnioeuropejskich skautów. Duda już jest jedną nogą poza Warszawą. Historii z Michałem Pazdanem nikomu przypominać nie trzeba. O obrońcy stało się głośno w całej Europie i więcej niż prawdopodobnym jest to, że z Warszawą się pożegna. Po Euro do stolicy nie wrócił Artur Jędrzejczyk, który również rozegrał świetny turniej. Jego wypożyczenie z Krasnodaru dobiegło końca.
Oprócz „Jędzy” z Łazienkowską pożegnali się między innymi: Ariel Borysiuk (QPR), Michał Masłowski (Piast Gliwice) czy Marek Saganowski (koniec kariery).
Jeśli chodzi o piłkarzy, którzy trafili na Łazienkowską, również nie można stwierdzić, że lista jest zamknięta. Pieniądze ze sprzedaży gwiazd zespołu z pewnością zostaną przeznaczone na nowe wzmocnienia. Jak do tej pory Legia do pierwszego zespołu zakontraktowała , , a z wypożyczeń powrócili i .
Jednak najważniejsza zmiana nastąpiła na ławce trenerskiej. Mimo zdobytego mistrzostwa z klubem pożegnał się Stanislav Czerczesow, który nie doszedł do porozumienia z prezesami Legii. Jego miejsce zajął wspominany już Besnik Hasi, były trener Anderlechtu Bruskela.
Przed startem ekstraklasy Legia rozegrała już dwa oficjalne spotkania, w których, delikatnie mówiąc, nie zachwyciła. Najpierw w pojedynku o Superpuchar Polski uległa Lechowi Poznań 1:4. Później, w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, na wyjeździe zaledwie zremisowała 1:1 z HSK Zrinjskim Mostar.
Kluczowy transfer
Thibaut Moulin. To właśnie z Francuzem wiążą na Łazienkowskiej spore nadzieje. Wychowanek SM Caen jest pierwszym transferem Besnika Hasiego. Defensywny pomocnik spędził ostatni sezon w Belgii, a konkretnie w Wassland-Beveren – 12. drużynie Jupiler Pro League. Trener Hasi miał więc na niego oko. Zawodnik bardzo dobrze prezentował się na okresie przygotowawczym. W spotkaniu z SC Schwaz zaliczył nawet asystę. W meczu ze Zrinjskim również był jednym z aktywniejszych graczy Legii. Brakowało trochę dokładności w rozegraniu, jednak z pewnością nie można Francuzowi odmówić ambicji. Również w tym spotkaniu Moulin zanotował asystę. Potrzebuje jeszcze zgrania z kolegami, jednak po tych kilkunastu dniach, które pomocnik spędził w Legii, możemy stwierdzić, że jego gra przyniesie kibicom sporo radości.
Gwiazda zespołu
Grzegorz Rutkowski, iGol.pl
Nemanja Nikolić. Tak, może odejść. Jednak w momencie pisania skarbu kibica to właśnie „Niko” jest niezaprzeczalnie największą gwiazdą, nie tylko Legii, ale i całej ligi. Najlepszy piłkarz i najlepszy strzelec ekstraklasy. W poprzednim sezonie zdobył aż 28 goli, czym zdeklasował konkurencję. Strzelił aż 12 bramek więcej niż drugi Airam Cabrera. Legia powinna trzymać Nikolicia jak najdłużej. Bez niego awans do Ligi Mistrzów wydaje się nierealny, a być może gra w europejskiej elicie skusi Węgra i pozostanie on w Warszawie na jeszcze jeden sezon. „Niko” już zaczął strzelanie w tym sezonie. To właśnie on zdobył jedynego gola dla Legii w spotkaniu Zrinjskim.
Odkrycie sezonu?
Rafał Makowski. W poprzednim sezonie dwudziestolatek wystąpił zaledwie w siedmiu ligowych spotkaniach Legii – było to spowodowane kontuzją, której doznał młody pomocnik. Wiele wskazuje jednak na to, że tym razem będzie dostawał więcej szans. Dobre rozegranie, doskonała gra długą piłką i umiejętność ustawiania się. Makowski ma wszystko, by w przyszłości stać się jednym z najlepszych polskich środkowych pomocników. Jeśli będzie grał na miarę swoich możliwości i nie przeszkodzą mu kontuzje, udowodni to już w tym sezonie. Jesteśmy pewni.
Cel zespołu
Mistrzostwo Polski. Nie ma innej możliwości. Nikt w Warszawie nawet nie bierze pod uwagę innej możliwości. Legia ma zdominować ligę, wygrać ją w przedbiegach. I co najważniejsze, ma wszelkie atuty, by to zrobić. Nawet jeśli zespół przez pierwszy miesiąc będzie w trakcie przebudowy. Cel pozaekstraklasowy? Awans do europejskich pucharów. Oczywiście priorytetem jest Liga Mistrzów, o to jednak może być trudno, jeśli weźmiemy pod uwagę zmianę trenera, późne dołączenie kluczowych graczy i całe transferowe zamieszanie. Nie wiemy, jak Legia będzie ostatecznie wyglądać, jednak mistrzostwo i gra w fazie grupowej Ligi Europy to plan minimum.
Przewidywana jedenastka
Ocena formacji – bramkarze 4/6
Arkadiusz Malarz to bardzo solidny bramkarz. Nigdy nie należał do krajowej czołówki, jednak jest gwarancją względnego spokoju w tyłach. Względnego, gdyż jak pokazał między innymi mecz w Superpucharze, Malarz od czasu do czasu popełnia błąd. Gdyby jednak zaczął popełniać je częściej lub odniósł kontuzję, w jego miejsce wskoczy Radosław Cierzniak, który w Wiśle spisywał się bardzo dobrze.
Ocena formacji – obrońcy 5/6
Broź, Lewczuk, Hlousek i na tę chwilę Pazdan. O tym, jak istotna dla Legii jest jej defensywa, przekonaliśmy się w poprzednim sezonie. Broź to jednak półka niżej niż Jędrzejczyk. Mimo tego na skalę ligową wygląda to bardzo, bardzo dobrze. Jeśli Michał Pazdan ostatecznie opuści legionistów, w jego miejsce wskoczy Kuba Rzeźniczak, którego można lubić lub nie, jednak musicie przyznać, że jest jednym z solidniejszych obrońców ekstraklasy.
Ocena formacji – pomocnicy 5/6
Jeśli spojrzymy na środek pola, w całej ekstraklasie jest tylko jedna drużyna, która na papierze może równać się ze stołeczną ekipą. Jest nią Lech Poznań. Jodłowiec i Moulin wspomagani przez Makowskiego czy Vranjesa w środku, na bokach jeden z najlepszych piłkarzy Guilerhme i nieprzewidywalny Michał Kucharczyk lub Michaił Aleksandrov. Mający wiele do udowodnienia Jakub Kosecki i Kasper Hamalainen. Gdyby pomocników Legii porozdawać pojedynczo innym klubom, i tak byliby gwarancją sporego wzrostu potencjału każdej z tych drużyn. Trener Hasi może wybierać, przebierać, rotować. Bez większych ubytków w jakości.
Ocena formacji – napastnicy 5,5/6
Najmocniejszy duet w lidze. W poprzednim sezonie strzelili razem 36 goli. Gdy grają razem – bezbłędnie się uzupełniają. Gdy na boisku jest tylko jeden – potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność bycia jedynym snajperem. Jeśli z klubem pożegna się „Niko”, ocena spadnie przynajmniej o stopień. Wtedy do dyspozycji Hasiego, oprócz Prijovicia, pozostaną młodzi i niedoświadczeni Niezgoda, Ryczkowski i Sulley. Takim atakiem Europy Legia nie zwojuje.
Nasza prognoza: Ostatecznie? Mistrzostwo. Znów jednak będzie o nie trudno. Legia jest w przebudowie. Rywale będą chcieli wykorzystać to na początku sezonu.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Legia Warszawa co roku jest głównym kandydatem do mistrzostwa Polski. Nie inaczej będzie w sezonie 2016/2017. Każde inne rozstrzygnięcie będzie traktowane w ramach nawet nie niespodzianki, a sensacji. Mimo że w ekipie mistrza Polski doszło do zmian na stanowisku trenera, nie wiadomo, kto z zawodników odejdzie, kto zostanie, to kibice w stolicy nie wyobrażają sobie innego rozwiązania. Legia była mistrzem na stulecie, ma nim być również w 101. urodziny. Zapraszamy na ostatni odcinek skarbu kibica.
Poprzedni sezon nie był w wykonaniu Legii bezbłędny. Ba, błędów było w nim co niemiara. W kampanii 2015/2016 na fotelu lidera przez długi czas rozgościła się drużyna Piasta. Gdy piłkarze z Gliwic zaczęli się potykać, Legia nie do końca chciała czy potrafiła to wykorzystać. Losy tytułu ważyły się do samego końca. Stołeczni kibice mieli również wiele do zarzucenia stylowi, w jakim ich podopieczni szli przez sezon. Henninga Berga na ławce trenerskiej zastąpił Stanislav Czerczesow, jednak w grze Legii nie było widać „dobrej zmiany”. Tak, jasne – legioniści biegali szybciej i więcej, ale nie przekładało to się na wrażenia artystyczne. Na szczęście dla jedenastokrotnego mistrza kraju trofea zdobywa się, wygrywając mecze.
Przygotowania do sezonu
Legia, jako jeden z nielicznych klubów ekstraklasy, przedsezonowy obóz odbyła za granicą, a konkretnie w austriackim Neustift, gdzie przybywała na przełomie czerwca i lipca. Najpierw jednak przez kilka dni piłkarze stołecznego klubu trenowali pod okiem nowego trenera Besnika Hasiego na Łazienkowskiej. W Austrii Legia rozegrała trzy sparingi: z Dinamem Tibilisi (1:1), SC Schwaz (5:1) i CSKA Sofia (0:1).
Oczywiście na obóz nie wyjechało pięciu legionistów, którzy reprezentowali swoje kraje na mistrzostwach Europy. W Austrii zabrakło Michała Pazdana, Tomasza Jodłowca, Ondreja Dudy i Nemanji Nikolicia, a więc piłkarzy, którzy stanowią o sile warszawskiej ekipy.
A może stanowili? Nie od dziś wiadomo, że Słowakiem i Węgrem interesują się zachodnie kluby. Swoimi dobrymi występami na Euro jeszcze wyraźniej zaznaczyli swoją obecność na radarach wielu zachodnioeuropejskich skautów. Duda już jest jedną nogą poza Warszawą. Historii z Michałem Pazdanem nikomu przypominać nie trzeba. O obrońcy stało się głośno w całej Europie i więcej niż prawdopodobnym jest to, że z Warszawą się pożegna. Po Euro do stolicy nie wrócił Artur Jędrzejczyk, który również rozegrał świetny turniej. Jego wypożyczenie z Krasnodaru dobiegło końca.
Oprócz „Jędzy” z Łazienkowską pożegnali się między innymi: Ariel Borysiuk (QPR), Michał Masłowski (Piast Gliwice) czy Marek Saganowski (koniec kariery).
Jeśli chodzi o piłkarzy, którzy trafili na Łazienkowską, również nie można stwierdzić, że lista jest zamknięta. Pieniądze ze sprzedaży gwiazd zespołu z pewnością zostaną przeznaczone na nowe wzmocnienia. Jak do tej pory Legia do pierwszego zespołu zakontraktowała , , a z wypożyczeń powrócili i .
Sadama Sulleya
Thibauta Moulina
Jakub Kosecki
Jarosław Niezgoda
Jednak najważniejsza zmiana nastąpiła na ławce trenerskiej. Mimo zdobytego mistrzostwa z klubem pożegnał się Stanislav Czerczesow, który nie doszedł do porozumienia z prezesami Legii. Jego miejsce zajął wspominany już Besnik Hasi, były trener Anderlechtu Bruskela.
Przed startem ekstraklasy Legia rozegrała już dwa oficjalne spotkania, w których, delikatnie mówiąc, nie zachwyciła. Najpierw w pojedynku o Superpuchar Polski uległa Lechowi Poznań 1:4. Później, w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, na wyjeździe zaledwie zremisowała 1:1 z HSK Zrinjskim Mostar.
Kluczowy transfer
Thibaut Moulin. To właśnie z Francuzem wiążą na Łazienkowskiej spore nadzieje. Wychowanek SM Caen jest pierwszym transferem Besnika Hasiego. Defensywny pomocnik spędził ostatni sezon w Belgii, a konkretnie w Wassland-Beveren – 12. drużynie Jupiler Pro League. Trener Hasi miał więc na niego oko. Zawodnik bardzo dobrze prezentował się na okresie przygotowawczym. W spotkaniu z SC Schwaz zaliczył nawet asystę. W meczu ze Zrinjskim również był jednym z aktywniejszych graczy Legii. Brakowało trochę dokładności w rozegraniu, jednak z pewnością nie można Francuzowi odmówić ambicji. Również w tym spotkaniu Moulin zanotował asystę. Potrzebuje jeszcze zgrania z kolegami, jednak po tych kilkunastu dniach, które pomocnik spędził w Legii, możemy stwierdzić, że jego gra przyniesie kibicom sporo radości.
Gwiazda zespołu
Grzegorz Rutkowski, iGol.pl
Nemanja Nikolić. Tak, może odejść. Jednak w momencie pisania skarbu kibica to właśnie „Niko” jest niezaprzeczalnie największą gwiazdą, nie tylko Legii, ale i całej ligi. Najlepszy piłkarz i najlepszy strzelec ekstraklasy. W poprzednim sezonie zdobył aż 28 goli, czym zdeklasował konkurencję. Strzelił aż 12 bramek więcej niż drugi Airam Cabrera. Legia powinna trzymać Nikolicia jak najdłużej. Bez niego awans do Ligi Mistrzów wydaje się nierealny, a być może gra w europejskiej elicie skusi Węgra i pozostanie on w Warszawie na jeszcze jeden sezon. „Niko” już zaczął strzelanie w tym sezonie. To właśnie on zdobył jedynego gola dla Legii w spotkaniu Zrinjskim.
Odkrycie sezonu?
Rafał Makowski. W poprzednim sezonie dwudziestolatek wystąpił zaledwie w siedmiu ligowych spotkaniach Legii – było to spowodowane kontuzją, której doznał młody pomocnik. Wiele wskazuje jednak na to, że tym razem będzie dostawał więcej szans. Dobre rozegranie, doskonała gra długą piłką i umiejętność ustawiania się. Makowski ma wszystko, by w przyszłości stać się jednym z najlepszych polskich środkowych pomocników. Jeśli będzie grał na miarę swoich możliwości i nie przeszkodzą mu kontuzje, udowodni to już w tym sezonie. Jesteśmy pewni.
Cel zespołu
Mistrzostwo Polski. Nie ma innej możliwości. Nikt w Warszawie nawet nie bierze pod uwagę innej możliwości. Legia ma zdominować ligę, wygrać ją w przedbiegach. I co najważniejsze, ma wszelkie atuty, by to zrobić. Nawet jeśli zespół przez pierwszy miesiąc będzie w trakcie przebudowy. Cel pozaekstraklasowy? Awans do europejskich pucharów. Oczywiście priorytetem jest Liga Mistrzów, o to jednak może być trudno, jeśli weźmiemy pod uwagę zmianę trenera, późne dołączenie kluczowych graczy i całe transferowe zamieszanie. Nie wiemy, jak Legia będzie ostatecznie wyglądać, jednak mistrzostwo i gra w fazie grupowej Ligi Europy to plan minimum.
Przewidywana jedenastka
Ocena formacji – bramkarze 4/6
Arkadiusz Malarz to bardzo solidny bramkarz. Nigdy nie należał do krajowej czołówki, jednak jest gwarancją względnego spokoju w tyłach. Względnego, gdyż jak pokazał między innymi mecz w Superpucharze, Malarz od czasu do czasu popełnia błąd. Gdyby jednak zaczął popełniać je częściej lub odniósł kontuzję, w jego miejsce wskoczy Radosław Cierzniak, który w Wiśle spisywał się bardzo dobrze.
Ocena formacji – obrońcy 5/6
Broź, Lewczuk, Hlousek i na tę chwilę Pazdan. O tym, jak istotna dla Legii jest jej defensywa, przekonaliśmy się w poprzednim sezonie. Broź to jednak półka niżej niż Jędrzejczyk. Mimo tego na skalę ligową wygląda to bardzo, bardzo dobrze. Jeśli Michał Pazdan ostatecznie opuści legionistów, w jego miejsce wskoczy Kuba Rzeźniczak, którego można lubić lub nie, jednak musicie przyznać, że jest jednym z solidniejszych obrońców ekstraklasy.
Ocena formacji – pomocnicy 5/6
Jeśli spojrzymy na środek pola, w całej ekstraklasie jest tylko jedna drużyna, która na papierze może równać się ze stołeczną ekipą. Jest nią Lech Poznań. Jodłowiec i Moulin wspomagani przez Makowskiego czy Vranjesa w środku, na bokach jeden z najlepszych piłkarzy Guilerhme i nieprzewidywalny Michał Kucharczyk lub Michaił Aleksandrov. Mający wiele do udowodnienia Jakub Kosecki i Kasper Hamalainen. Gdyby pomocników Legii porozdawać pojedynczo innym klubom, i tak byliby gwarancją sporego wzrostu potencjału każdej z tych drużyn. Trener Hasi może wybierać, przebierać, rotować. Bez większych ubytków w jakości.
Ocena formacji – napastnicy 5,5/6
Najmocniejszy duet w lidze. W poprzednim sezonie strzelili razem 36 goli. Gdy grają razem – bezbłędnie się uzupełniają. Gdy na boisku jest tylko jeden – potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność bycia jedynym snajperem. Jeśli z klubem pożegna się „Niko”, ocena spadnie przynajmniej o stopień. Wtedy do dyspozycji Hasiego, oprócz Prijovicia, pozostaną młodzi i niedoświadczeni Niezgoda, Ryczkowski i Sulley. Takim atakiem Europy Legia nie zwojuje.
Nasza prognoza: Ostatecznie? Mistrzostwo. Znów jednak będzie o nie trudno. Legia jest w przebudowie. Rywale będą chcieli wykorzystać to na początku sezonu.