Cofnijmy się do sezonu 2016/2017, gdy wreszcie polski klub awansował do elitarnej i tak bardzo upragnionej Ligi Mistrzów. Po 20 latach serii niepowodzeń w końcu udało się przerwać złą passę i skorzystać ze szczęśliwego losowania. Legia Warszawa po wyeliminowaniu niezbyt wymagającego Dundalk FC otworzyła furtkę do zarobienia pieniędzy i awansu sportowego. Ponad 110 milionów złotych wpłynęło na konto mistrzów Polski i mogło się wydawać, że pozwoli to na zostawienie w tyle pozostałych polskich drużyn w lidze. Jednak jak zdradza obecny właściciel zespołu, Dariusz Mioduski, Liga Mistrzów uratowała klub od milionowego zadłużenia.
2 listopada 2016 roku Legia zremisowała 3:3 z triumfatorem Ligi Mistrzów Realem Madryt. Spotkanie odbyło się bez udziału publiczności, a w składzie hiszpańskiej drużyny można było zobaczyć takie nazwiska jak Ronaldo, Bale, Varane, Kroos, Morata, Benzema, Carvajal czy Nacho. Gdzie wtedy był Górnik? Właśnie przygotowywał się do spotkania z Podbeskidziem w ramach 16. kolejki zaplecza polskiej ekstraklasy.
Obecny sezon zainaugurował mecz właśnie Górnika z Legią. Powrót do ekstraklasy zabrzan został odnotowany jako ważne wydarzenie dla ludzi związanych z tym klubem. Spora frekwencja i wysoka mobilizacja nie mogły dziwić, a wracający do ekstraklasy klasyk przyciągnął wielu fanów. Górnik po koncertowej grze pokonał mistrza Polski 3:1, a dorobkiem strzeleckim podzielili się występujący w barwach beniaminka Hiszpanie (Igor Angulo i Daniel Suarez). To jedyni obcokrajowcy, którzy odgrywają ważniejsze role w drużynie trenera Marcina Brosza.
Górnik zaskakiwał dalej i obecnie zajmuje trzecią lokatę w tabeli ekstraklasy, zaraz za Legią Warszawa i Lechem Poznań. Niezależnie od tego, na jakim miejscu zabrzanie skończą rozgrywki, to skorzystają z tego sezonu. Co sprawia, że Górnikowi chce się kibicować? To, że stawiają na młodzież, a przede wszystkim na polskich młodych zawodników. Ambrosiewicz, Żurkowski, Wieteska, Loska, Wolsztyński, żaden z nich nie skończył jeszcze 24 lat, a stanowią jeden z elementów układanki Marcina Brosza. Do tego można dołączyć nieco starszego Kurzawę czy Kądziora, którzy zasłużyli już na powołanie do reprezentacji Adama Nawałki. Nie wiadomo, jak długo ci piłkarze zostaną w Zabrzu, jednak jeśli już odejdą, Górnik zyska na promocji swojej marki, a do kasy klubu wpłyną na pewno potrzebne pieniądze.
Podczas przygotowań do rundy wiosennej widać dwa inne kierunki, jeśli chodzi o transfery. Górnik inwestuje konsekwentnie w młodych zawodników i ściąga Daniela Smugę z Victorii Sulejówek i wypożycza z Udinese Calcio Pawła Bochniewicza. Pierwszy to na pewno inwestycja w przyszłość, bo przychodzi z trzecioligowej drużyny do Górnika. Drugi z nich natomiast to kojarzony z występów w młodzieżowej reprezentacji Polski środkowy obrońca, na pewno dobrze znany Mateuszowi Wietesce, z którym tworzy duet stoperów. W Warszawie wrażenie może robić Eduardo da Silva, który wzmocnił Legię w tym okienku transferowym. Były piłkarz między innymi Arsenalu czy Szachtara jest na pewno ciekawą postacią. Nie wiadomo jednak, jak spisze się w polskiej ekstraklasie. Nadzieję może budzić powrót do nazwiska Danijela Ljuboji, który przychodząc do Legii, tak samo jak Eduardo, uważany był za piłkarza wiekowego, ale ze sporym jak na polskie warunki doświadczeniem. W tym przypadku transfer takiego typu zawodnika można zaliczyć jak najbardziej na plus.











