Legia Warszawa w ramach 5. kolejki PKO Ekstraklasy mierzyła się na swoim stadionie z Radomiakiem Radom. Wygrała 4:1. Dla gospodarzy strzelali kolejno Blaz Kramer, Bartosz Kapustka, Marc Gual oraz Wojciech Urbański. Gola honorowego dla ekipy przyjezdnych zdobył Capita.
Po dobrym początku sezonu Legia Warszawa przeżywała naprawdę słaby czas. Nie dość, że gra przestała się zawodnikom „Wojskowych” kleić jak wcześniej, gdy wchodzili w rozgrywki 2024/2025, to klub zaczął notować gorsze wyniki w ekstraklasie. Chodzi nam tu o porażkę z Piastem Gliwice oraz zaledwie remis z Puszczą Niepołomice. Pewnym pocieszeniem był dla warszawiaków awans do IV rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy. Nie zmienia to natomiast faktu, że daleko było trzeciej drużynie z poprzedniego sezonu i w zwycięskim dwumeczu z Brondby do optymalnej dyspozycji, której oczekują kibice. Dziś było dużo lepiej. Nawet mając na uwadze to, że Radomiak był dziś słaby i obiektywnie na dużo pozwalał.
Blaz Kramer – człowiek absurdów
Legia wygrała, Legię należy za to chwalić i to jest oczywiste. Niewątpliwie istotny był w osiągnięciu tego celu gol otwierający strzelaninę „Wojskowych”. Blaz Kramer skutecznie wykorzystał gola z rzutu karnego. Jeżeli ktoś spojrzałby na czyste statystyki Kramera z tego sezonu, może uznać, że jakiekolwiek czepianie się tego zawodnika nie powinno mieć racji bytu. W końcu po słabym, właściwie odkąd został zawodnikiem Legii Warszawa, czasie Słoweńca nareszcie zaczął strzelać i to w niemal co drugim meczu, w którym jest on wystawiany na boisko. W ośmiu występach zaliczył cztery gole i cztery razy asystował.
Najważniejsze, że kolejny raz udało mi się pomóc drużynie. Bez całego zespołu nie strzelałbym goli. Moje trafienia są zasługą akcji wypracowanej przez każdego z naszych piłkarzy. Jestem częścią Legii i z tego jestem dumny. Blaz Kramer dla iGola po meczu Legia – Radomiak
Co w takim razie jest nie tak? O ile należy doceniać go za skuteczność, nie można zapomnieć o błędach, których co mecz popełnia bardzo dużo. Zdecydowanie za dużo, co może czasem irytować sympatyków Legii. A to źle poda, a to jest spóźniony, a to marnuje stuprocentową sytuację. Co mecz ta sama dyskusja… Te pół roku jest dla Kramera prawdopodobnie czasem „być albo nie być” w Legii Warszawa. Już w tym okienku transferowym Legia była blisko pozbycia się Słoweńca, który nie dawał klubowi absolutnie nic. Często opuszczał mecze z powodu kontuzji, a jak wchodził, to zbytnio za nic nie można było go chwalić. Choć teraz sytuacja jest zgoła inna, to dalej są pewne niedociągnięcia, o których napisaliśmy wyżej. Na tę chwilę Blaz Kramer jest, patrząc na samą formę, najlepszym napastnikiem Legii Warszawa. Kto jednak wie, czy jeżeli za chwilę taki Nsame lub Alfarela nie złapie lepszej formy, Słoweniec szybko wyleci ze składu. Dużo się na to zapowiada. Gole może daje, ale jest bardzo ograniczonym zawodnikiem.












