Mecz 14. kolejki ekstraklasy między warszawską Legią a chorzowskim Ruchem zapowiada się jako show jednej drużyny. Po stronie gospodarzy jest dużo atutów, z Ljuboją na czele, z kolei osłabieni goście przyjeżdżają do stolicy w słabej formie. Czy w tym spotkaniu może się zdarzyć coś ciekawego?
Nie przebierając w słowach – niedzielne spotkanie przy ul. Łazienkowskiej ma jednego faworyta i z pewnością nie jest nim zespół z Chorzowa. Wystarczy spojrzeć na tabelę, by się przekonać, kto od godziny 17:00 powinien rządzić na boisku. Legia podchodzi do tego starcia z lokaty lidera, z kolei Ruch znajduje się tuż nad kreską i zajmuje 14. miejsce.
Jak ostatnio spisują się oba zespoły? Zacznijmy od gospodarzy – porażka z Jagiellonią została odkupiona w Poznaniu, gdzie Legia wygrała z Lechem, a tydzień później warszawska ekipa pokonała u siebie Lechię. Tymczasem chorzowianie nie potrafią wygrać już od trzech spotkań, co więcej – w każdym z tych meczów „Niebiescy” ponosili porażkę, strzelając raptem jedną bramkę. Piłkarze Ruchu dysponują też najsłabszą ofensywą w lidze, a najlepsza w tej klasyfikacji jest właśnie Legia.
Wszyscy śledzący ekstraklasę mogą już z pamięci wymienić trzech kontuzjowanych wśród „Wojskowych” – Efir, Wolski, Saganowski. Ostatnio do tej grupy dołączył Vrdoljak, a z Ruchem nie zagra także pauzujący za kartki Rzeźniczak. Pod znakiem zapytania stoi występ Ljuboi, który ma małe problemy z pachwinami. Z kolei trener Zieliński nie będzie mógł skorzystać ze Straki, Zieńczuka, Janoszki i Lewczuka.
Pozytywów dla „Niebieskich” szukamy w historii potyczek z legionistami, ale i tutaj nie znajdujemy dla nich dobrych wieści. Legia spotykała się z Ruchem 138 razy – 54 mecze wygrali zawodnicy z Warszawy, 44-krotnie zwyciężali chorzowianie, a 40 starć skończyło się remisem. Jeśli chodzi o bramki, to rzecz jasna także dominują „Wojskowi” – 232 strzelone i 176 straconych.
Mecz, który rozpocznie się o godzinie 17:00, będzie sędziował arbiter Tomasz Musiał. Co ciekawe, ten sam sędzia prowadził dwa pojedynki Legii z Ruchem sprzed dwóch sezonów. Wtedy okazał się pechowy dla warszawian, nie wygrali oni bowiem żadnego z tych spotkań – za pierwszym razem był remis 1:1, a za drugim „Niebiescy” wygrali 3:2. Jak będzie jutro? Wszystko wyjaśni się po południu przy ul. Łazienkowskiej na Pepsi Arenie.










