Jak informują dzienniki „Polska The Times” i „Gazeta Wyborcza”, Legia jest po wstępnych rozmowach z Maciejem Skorżą w sprawie objęcia posady szkoleniowca po zakończeniu sezonu. Miałby zarabiać 80 tys. złotych miesięcznie, czyli dwa razy więcej niż dostawał Jan Urban.
Drużyna pod wodzą Stefana Białasa nie gra porywająco. We wczorajszej rozmowie z dziennikarzem „Gazety Wyborczej” prezes Legii Leszek Miklas jasno powiedział, że niewielu było na rynku trenerów, którzy wzięliby Legię bez gwarancji, że po sezonie zostaną przy Łazienkowskiej. Takim okazał się Białas, dlatego dostał pracę. Niezależnie od tego, czy stołeczny klub zapewni sobie w tym sezonie miejsce gwarantujące grę w pucharach, posada Białasa i tak nie jest pewna. Władze Legii sondują możliwość zatrudnienia innego szkoleniowca po sezonie.

Jak dowiedział się dziennik „Polska The Times”, głównym kandydatem jest Maciej Skorża. Władze Legii są już podobno po wstępnych rozmowach z byłym trenerem Wisły Kraków. Jeśli nie dojdą z nim do porozumienia, to wtedy złożą ofertę pracy Michałowi Probierzowi z Jagiellonii.
Komentarz: Rotacja trenerami? Zły pomysł.
Skorża miał już zastąpić Zielińskiego w Lechu. Teraz ma poprowadzić Legię. Kto wie, może jak Kasperczak przegra jeszcze kilka meczów, to angaż pod Wawelem dostanie Jan Urban? Takie informacje również pojawiały się w mediach. Nie wiem, czy wymiana trenerami to dobry sposób, by osiągnąć sukces. Jeżeli Skorża nie spełniał wymagań władz krakowskiego klubu, to czy nagle może okazać się zbawicielem Legii? Chyba nie. A Probierz? Chyba prędzej. Trener Jagiellonii mógłby zostać w Warszawie polskim Guardiolą. Poczekajmy do końca sezonu, bo jeśli Lech nie wygra ligi, to media zatrudnią tam Skorżę bardzo szybko i znów nie będzie wiadomo, kto z czołówki weźmie w spadku po Wiśle Macieja Skorżę. Jeśli ktokolwiek weźmie…











