Legia słabo weszła w rundę wiosenną. W sumie, przed meczem 21. kolejki, zdobyli najmniej punktów spośród tych, którzy są w walce o mistrzostwo Polski. Zgromadzili na swoim koncie wówczas łącznie jeden punkt… Dzięki zwycięstwu nad Puszczą już mają ich cztery – a tylko pięć dzieli ich aktualnie od liderującego Lecha Poznań. Bramki w tym starciu zdobywali Bartosz Kapustka i Steve Kapuadi.
Mamy przełamanie! I choć była to tylko Puszcza Niepołomice, a w grze Legii dalej da się zauważyć pewne niedociągnięcia, podopieczni Feio są zdecydowanie na dobrej drodze do poprawy. Wygrali i zrobili to w pełni zasłużenie…
Atak rozpaczy
Po raz kolejny w tym sezonie Legię musieli ratować zawodnicy, którzy w tym klubie nie do końca są od strzelania goli. Ponownie Gual popełniał masę błędów i ponownie zagrał słabo. Na boisku widoczny, natomiast kompletnie bezproduktywny. A to przegrywał pojedynki jeden na jeden, a to nie podał do lepiej ustawionego kolegi, a to źle uderzył… Co prawda, da się zauważyć progress względem tragicznego spotkania przeciwko Piastowi Gliwice. Problem w tym, że jest on nieznaczny, a Hiszpana w dalszej chwili ogląda się po prostu źle.
Ale formacja ofensywna to nie tylko Gual, lecz także taki Vahan Biczachczjan czy Ryoya Morishita. Nie zaskoczymy… Obaj niestety nie zagrali zbyt przekonująco. A lepszego meczu pod przełamanie chyba już nie będzie. Szczerze mówiąc, kompletnie nie można dziwić się frustracji kibiców Legii. Lech ma Ishaka, Raków – Rochę, Jagiellonia – Pululu… Legia została z mierną bandą piłkarzy, którzy w obecnej formie nie powinni grać – robią to niejednokrotnie z czystego przymusu. A przecież nie o to chodzi…
W Warszawie już tylko -5
Choć temperatura podczas samego meczu faktycznie mogła wynosić -5 stopni Celsjusza, wcale nie o to chodzi w tytule akapitu. Legia goni lidera i zmniejsza stratę do Lecha Poznań na już tylko pięć punktów, co powinno być w zasadzie po tym spotkaniu najważniejsze. Tym razem wykorzystali wpadkę „Kolejorza” i zrobili to w sposób mimo wszystko nienajgorszy. Pytanie też, czy nie uczynili tego dzięki temu, że po prostu Puszcza była tak słaba… Na pewno pośrednio miało to na tę kwestię wpływ. W końcu Vladan Kovacević nie miał ani jednej szansy do popisania się i – pół żartem, pół serio – mogłoby go nie być na boisku i wyszłoby na to samo.
Co by nie było, niektóre postacie trzeba za mecz z Puszczą wyróżnić… Kapuadi, Oyedele, Elitim – chyba najlepsza trójka, biorąc pod lupę graczy „Wojskowych”. Dwóch z nich dopiero co wróciło po kontuzji, co – swoją drogą – dużo mówi o dyspozycji innych zawodników. I wiele kwestii przy tym wszystkim tłumaczy. Powiedzmy sobie wprost – jest dużo do poprawy. Problem leży w tym, że wyniki muszą być już, aby każdy w Warszawie był usatysfakcjonowany. Czy to się uda? Kwestia bardzo wątpliwa. Kolejne mecze będą weryfikacją.











