Legia na remis, będzie ciekawie


Widzew Łódź zremisował z Legią Warszawa 1:1. Bramkę dla gospodarzy z rzutu karnego zdobył Łukasz Broź, natomiast dla gości trafił Marek Saganowski.


Udostępnij na Udostępnij na

Na początku najwięcej działo się na trybunach. Kibice nie odpuszczali ani na sekundę. Cały czas było słychać bardzo głośne śpiewy. Pierwszą bardzo groźną akcję mieliśmy w 10. minucie. Na początku Pawłowski oddał strzał, ale był on zbyt lekki i futbolówka nie miała prawa wpaść do siatki. Kilka sekund później to Legia mogła strzelić pierwszą bramkę w tym meczu. Wawrzyniak dograł płaską piłkę przed bramkę Mielcarza, ale nikt nie zdołał jej przeciąć i minęła ona bramkę Widzewa Łódź.

Po kolejnej akcji mieliśmy 1:0. Pawłowski został przewrócony w polu karnym, a Tomasz Musiał wskazał na wapno. Pewnym egzekutorem był Łukasz Broź i strzelił ósmą bramkę w lidze. Defensor jest najskuteczniejszym zawodnikiem łódzkiej drużyny. W pierwszej połowie zdecydowanie lepszą drużyną był Widzew Łódź i wynik 1:0 w pełni odzwierciedlał to, co działo się na boisku. W końcówce Legia zagroziła jeszcze bramce gospodarzy, ale ani Saganowski, ani Vrdoljak nie znaleźli sposobu na wpakowanie futbolówki do siatki. Po pierwszych 45 minutach liczyliśmy na to, że druga część dostarczy nam większą ilość emocji.

Po nudnym początku drugiej połowy wreszcie przebudziła się Legia Warszawa. Po sporym zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Saganowskiego, który skierował ją w kierunku bramki, i mieliśmy wyrównanie. Aby na twarzach kibiców Widzewa można było oglądać uśmiechy, gospodarze ponownie groźnie zaatakowali bramkę Kuciaka. Najpierw przestrzelił Mariusz Rybicki, natomiast później strzał Dudka został obroniony przez golkipera gości.

Przez cały mecz bardzo głośno było na trybunach. Kibice ani na moment nie zwątpili i pomagali swojej drużynie z całych sił. Obaj trenerzy zwlekali ze zmianami. Dopiero w 77. minucie bezbarwnego Dwaliszwilego zmienił Michał Żyro. Tuz po jego wejściu 34-letni napastnik Legii, Marek Saganowski, nie trafił na pustą bramkę, a futbolówka po jego strzale zaplątała się w bocznej siatce. Na tablicy wyników mieliśmy nadal 1:1.

Legia utrudniła sobie życie. Gdy po zwycięstwie nad Lechem wydawało się, że nic jej nie zagrozi w biegu po mistrzostwo, to teraz będzie musiała jeszcze o nie solidnie powalczyć. Jeżeli Lech Poznań wygra spotkanie z Podbeskidziem, to będzie tracił do lidera tylko trzy oczka. Najbliższe mecze przyniosą nam wiele emocji.

Najnowsze