20. kolejka Ekstraklasy za nami. Przedstawiamy Wam, drodzy czytelnicy, krótkie podsumowanie każdego ze spotkań. Jedne były emocjonujące, zaś drugie pozbawione praktycznie jakichkolwiek emocji. Serdecznie zapraszamy do lektury.

W minionej kolejce obejrzeliśmy 18 bramek, co daje nam średnią 2,25 bramek na mecz. Najbardziej emocjonującymi meczami w kolejce były potyczki Lecha ze Śląskiem oraz Legii z Ruchem. Śląsk po raz kolejny udowodnił, że za kadencji Oresta Lenczyka przegrywać po prostu nie wypada. Legia zaś mimo prowadzenia 2:0 przegrała spotkanie 2:3, a hat-trickiem popisał się Arkadiusz Piech.
Lechia z Bełchatowem na remis

W meczu rozpoczynającym 20. serię spotkań doszło do konfrontacji obu zespołów, które marzą jeszcze o grze w europejskich pucharach na początku przyszłego sezonu. Stojące na przyzwoitym poziomie zawody mimo większej przewagi „Lechistów” ostatecznie zakończyły się bezbramkowym remisem. Bardziej z tego jednego oczka cieszą się z pewnością wszyscy kibice w Bełchatowie, gdyż na trudnym terenie ich pupile wywalczyli korzystny rezultat. Na pochwałę zasługuje świetna postawa Łukasza Sapeli, który niejednokrotnie wychodził zwycięsko z opresji. Wiele dogodnych sytuacji zmarnowali poszczególni gracze gospodarzy i w Gdańsku nie obejrzeliśmy bramek.
Śląsk nie dał się Lechowi

W drugim piątkowym spotkaniu podopieczni Oresta Lenczyka mierzyli się w wyjazdowym spotkaniu z Lechem Poznań. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, a cztery bramki w meczu w pełni oddają emocje jakie panowały na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Faworyzowany Lech przegrywał po 20 minutach już 0:1 po bramce Sebastiana Mili z wątpliwego rzutu karnego, jednak jeszcze przed przerwą gospodarze zdobyli dwie bramki i do szatni schodzili w miarę dobrych humorach. Śląsk może nie prezentował dobrego stylu gry, jednak konsekwencja, dobrze stosowany pressing i ambicja spowodowały, że Dariusz Sztylka zdobył bramkę wyrównującą, a cud spowodował, że „Kolejorz” nie przegrał tego spotkania 2:4, bowiem w dwóch sytuacjach piłkarze Śląska obijali słupki bramki strzeżonej przez Krzysztofa Kotorowskiego.















