Jako piłkarz wygrał Ligę Mistrzów i był potrójnym mistrzem Anglii, a wszystko to osiągnął, grając w Manchesterze United, ale jako trener odnalazł się dopiero w Warszawie.
FC Lyn Oslo, Lillestrom i Blackburn Rovers to kluby, które przed objęciem posady w Legii prowadził Henning Berg. Mimo iż nie są to zespoły ze światowego topu, to żadnych sukcesów w nich nie osiągnął. A wręcz przeciwnie – z Blackburn został zwolniony już 57 dni po objęciu posady, niby przyczyną zwolnienia były sprawy pozasportowe, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że wyniki sportowe, jakie osiągało Blackburn pod jego wodzą, pozostawiały wiele do życzenia. Po nieudanej przygodzie z ligą angielską Norweg zrobił sobie przerwę i nie trenował żadnej drużyny, a być może po prostu nie miał żadnych ofert.
Pod koniec 2013 roku władze Legii poinformowały, że to właśnie on zostanie nowym trenerem warszawskiego klubu. Decyzja ta wywołała w Polsce sporo dyskusji. Jedni twierdzili, że zatrudnienie trenera bez większego doświadczenia i bez żadnych sukcesów to jak strzelenie sobie w stopę, a inni uważali, że trzeba po prostu dać mu szansę. Berg wywalczył z Legią mistrzostwo Polski, ale gra warszawskiej drużyny nie zachwycała. Legia miała po prostu dużo lepszy skład od reszty i nie wygrać z takim składem mistrzostwa to dopiero byłaby sztuka.
Jednak patrząc na Legię w tym sezonie, widać już, że Berg odcisnął na niej swoje piętno. Pokazują to przede wszystkim wyniki w europejskich pucharach. Gdyby nie sprawy formalne i ta fatalna pomyłka z niezgłoszeniem Bereszyńskiego, to jestem pewny, że Berg dokonałby tego, na co czekamy już kilka lat, czyli wprowadził polski klub do Ligi Mistrzów. Jak dobrze wiadomo, europejskie puchary to najlepsze okno wystawowe. Dobre wyniki w tych rozgrywkach mogą wypromować zarówno zawodników, jak i trenera.
Trener Berg postanowił przed sezonem, że to właśnie rozgrywki europejskie będą priorytetem warszawskiej drużyny. Wystawia on praktycznie we wszystkich europejskich meczach tę samą jedenastkę, oczywiście zdarzają się kosmetyczne zmiany, wynikające przede wszystkim z kontuzji poszczególnych zawodników. Ta taktyka jak na razie bardzo dobrze się sprawdza. Mimo że Legia w Lidze Europy nie pokazuje jakiegoś fantastycznego futbolu, to wygrywa mecze, a to jest najważniejsze. Podopieczni trenera Berga grają bardzo mądry i wyrachowany futbol, a co najważniejsze – nie tracą goli. Wyniki, jakie Legia osiąga, są na pewno w większym stopniu zasługą Berga, który dał swojej drużynie nową jakość. Pewną nowością w grze Legii w Europie jest gra bez klasycznego napastnika. Taktyka, jaką wprowadził Berg, daje wiele możliwości, pozwala na to, by na szpicy wymiennie grali Radović, Duda, czy schodzący ze skrzydła Kucharczyk. Ten ostatni pod skrzydłami Norwega wyraźnie odżył, jest innym piłkarzem niż wtedy, gdy swoją przygodę z Legią kończył Urban.
Legia osiąga tak dobre wyniki w Europie trochę kosztem ekstraklasy, w której praktycznie w każdym spotkaniu wychodzi rezerwowy skład. Mimo to Legia jest liderem naszej polskiej ligi. Berg wprowadził do drużyny bardzo wielu młodych piłkarzy. Tacy gracze, jak: Bielik, Kalinkowski czy Ryczkowski stawiają dopiero pierwsze kroki w ekstraklasie, ale świadomość tego, że w tak młodym wieku od czasu do czasu grają w pierwszym składzie takiego klubu jak Legia, na pewno sprawi, że ich kariera zacznie szybciej się rozwijać. Żeby nie było tak słodko, to trzeba powiedzieć, że transfery, które Legia przeprowadziła latem tego roku, były nieudane. Tacy piłkarze jak Piech czy Lewczuk zupełnie nie wkomponowali się do warszawskiej drużyny, a na pewno Berg musiał mieć pozytywne zdanie na temat zakontraktowania tych zawodników, ponieważ w przeciwnym razie nie zasililiby oni szeregów warszawskiego klubu.











