Każdy klub na świecie miał w swojej historii taką złotą drużynę. Generację piłkarzy, którzy byli w stanie osiągnąć wszystko, nierzadko mimo przeciwności losu, jakie napotykali. Takie złote okresy miały kluby pokroju Barcelony, Realu Madryt czy Manchesteru United. Te mniejsze, jak choćby wielka Sampdoria lat 90., również doczekały się czasów świetności. Przed derbami Genui nowa „Sampa” będzie próbowała nawiązać do okresu gry takich zawodników jak Pagliuca, Mancini czy Vierchowod. Przypomnijmy sobie zatem, jak wyglądała złota Sampdoria początku lat 90., której wielkość w tamtych czasach doprowadziła do finału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych.
Drużynę buduj od bramki
Znakomitą drużynę buduje się od tyłu. Jest to stare jak świat porzekadło piłkarskie, które sprawdza się niemal zawsze. Taki cel przyświecał również Vujadinowi Boskovowi, który w okresie od 1986 do 1992 roku tworzył ówczesną potęgę ekipy ze Stadio Luigi Ferraris. Mało kto jednak spodziewał się, że zaledwie 21-letni wówczas Gianluca Pagliuca stanie się kimś w rodzaju opoki Grande Sampdorii przełomu lat 80. i 90. Trudno było w to wierzyć, ponieważ Pagliuca rozgrywał wtedy swój pierwszy sezon w rozgrywkach seniorów. Do tej pory grał wyłącznie w juniorach Bolonii.
Często jest jednak tak, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Ten trunek mógł śmiało wypić trener Boskov, który stworzył późniejszą legendę włoskiej bramki przed erą Buffona. To właśnie aktualny bramkarz Juventusu stał się naturalnym następcą Pagliuci w „Squadra Azzurra” mimo kilku świetnych konkurentów. Wcześniej jednak swoją wielkość we Włoszech tworzył Pagliuca. Kompletnie nikt się nie spodziewał, że ten chłopak będzie mógł się równać z takimi tuzami bramkarskimi jak choćby Walter Zenga. Gianluca musiał tworzyć własną markę, co mu się rzeczywiście udało. Zwłaszcza że pierwsze dwa sezony przesiedział na ławce.
Z czasem jednak trener Boskov przekonał się do młodego Pagliuci i od tej pory jeden z legendarnych golkiperów reprezentacji Włoch był już pełnoprawnym członkiem pierwszej jedenastki „Sampy”. W końcu doprowadziło to do tego, że Gianluca stał się jednym z najlepszych bramkarzy w Serie A, co później poskutkowało zdobytym przez Sampdorię w 1991 roku scudetto.
Złota Sampdoria=złota obrona
Złota Sampdoria lat 90. nie istniałaby bez znakomitej linii defensywnej. Włoskie drużyny od zawsze były znane z tego, że tworzyły szczelne bloki obronne wzorowane na filozofii „catenaccio”. Taki pomysł również narodził się w głowie Vujadina Boskova, który mimo że będąc piłkarzem, grał na pozycji pomocnika, postanowił stworzyć świetną defensywę. To udało się wręcz wzorcowo, ponieważ Sampdoria była drugim zespołem w Serie A z najmniejszą liczbą straconych bramek (24). Mniej stracił tylko wicemistrz Włoch, Milan, który wpuścił 19 goli.
Kto zatem stanowił o sile złotej obrony Sampdorii? Tworzyło ją głównie trzech piłkarzy, podobnie jak w Juventusie ery Antonio Conte. W latach 90. we Włoszech, tak jak obecnie, było popularne stosowanie ustawienia 1-3-5-2. Trzech gigantów linii defensywnej Sampdorii, którzy mieli ogromny wpływ na sukces drużyny z Genui, to Pietro Vierchowod, Moreno Mannini i Marco Lanna. Szczególnie cenionym w Serie A był Vierchowod, który grał choćby w Romie czy Juventusie. Swoją markę w Genui musiał jednak bardzo długo budować, ponieważ był często wypożyczany. To podziałało na Włocha wręcz wzorowo, ponieważ później stał się zaporą nie do przejścia dla rywali.











