Legendarny gracz Górnika Zygfryd Szołtysik od wielu lat mieszka w Hamm w Niemczech, ale nie zapomina o zabrzańskim klubie. W połowie czerwca zawita w jego progi, by spotkać się z kibicami i władzami Górnika.
„Zyga” nie ma możliwości oglądania polskiej telewizji, a co za tym idzie – meczów ligowych zabrzan, jednak jest na bieżąco z T-Mobile Ekstraklasą. – Mam telegazetę i cały czas śledziłem zarówno wyniki drużyny, jak i składy oraz strzelców bramek. Chłopcy zajęli ostatecznie ósme miejsce i w obecnej sytuacji jest to bardzo dobry wynik. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że mogło być lepiej, ale Górnika nie stać teraz na walkę o najwyższe zaszczyty. Cieszę się, że jest stabilizacja, i mam nadzieję, że w kolejnym sezonie będzie jeszcze lepiej – twierdzi „Zyga”, który ma teraz do spełnienia delikatną misję, albowiem jest członkiem Klubu Ambasadorów Górnika. W związku z tym promuje swój dawny zespół za granicą.
– Spędziłem w Zabrzu 16 lat i przeżyłem tu zarówno wspaniałe, jak i złe chwile. Jeśli chodzi o złe, to do dziś męczy mnie jedyna porażka w mojej karierze, czyli spadek zespołu w 1978 roku do II ligi. Moim ogromnym marzeniem jest uczestniczenie w otwarciu nowego stadionu Górnika Zabrze. Życzę całemu zespołowi wielu sukcesów, takich jakie my mieliśmy zaszczyt osiągać – zaznacza Szołtysik, który z Górnikiem siedem razy sięgał po tytuł mistrza Polski, a sześć razy podnosił do góry Puchar Polski. To sukcesy raczej nieosiągalne dla obecnego pokolenia polskich piłkarzy.
10 czerwca legendarny pomocnik Górnika przyjedzie do kraju. – Mam spotkanie w Gliwicach w ramach współpracy polsko-niemieckiej i będę na nim ze Staszkiem Oślizło. Bardzo chętnie zawitam do Górnika, by odwiedzić stare kąty. Zawsze jest to dla mnie wizyta sentymentalna – zapewnia Szołtysik, który od siedmiu lat jest na emeryturze i wiele czasu spędza w swoim ogrodzie w Hamm.










