Mamy wreszcie pierwsze niespodzianki w piłkarskim Pucharze Polski. Już wczoraj bliski pożegnania się tymi rozgrywkami był Piast Gliwice, a dzisiaj szczęścia nie miały Lechia i Ruch.
Obie ekipy przystępowały do swoich meczów jako zdecydowani faworyci. Wszak trudno było przypuszczać, że ze strony Stali Stalowa Wola czy Ostrovii Ostrów Wielkopolski może nadejść dla nich jakieś utrudnienie.
Boisko jednak zweryfikowało, jak czasami błędne są przedmeczowe przypuszczenia. Szczególny powód do wstydu ma Lechia, która ściągnęła przez sezonem wielu piłkarzy, a teraz odpada z PP w tak marnym stylu, przegrywając przez moment z niżej notowanym rywalem dwiema bramkami.
Może jest jakiś ratunek dla zespołu z Gdańska? Trzeba było ściągnąć jeszcze kilku piłkarzy. Z szerszą ławką rezerwowych pewnie łatwiej byłoby wyeliminować tak renomowanego rywala i awansować.
Powodu do dumy swoim kibicom nie dał także Ruch, który nie powinien mieć problemów z wyeliminowaniem tak łatwego przeciwnika. Szkoda, że nikt w Chorzowie nie pomyślał, że wobec słabej postawy w lidze krajowy puchar mógł być jedyną drogą awansu do europejskich rozgrywek. Nie chodzi tutaj o dobór zawodników, bo trener Kocian postawił na naprawdę silny skład. Może zabrakło motywacji?
Po pierwszych dzisiejszych meczach nie sposób nie wspomnieć o wyczynie Cracovii, której, podobnie jak wczoraj Piastowi, dopiero w końcówce meczu udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Piłkarze z Gliwic potrzebowali jednak do tego dogrywki, a graczom z Krakowa udało się jej uniknąć.











