Lechia Gdańsk pokonała przed własną publicznością Lecha Poznań 1:0. Gola dla „Biało-zielonych” zdobył Artur Sobiech. Gdańszczan dzieli już naprawdę niewiele od zakończenia sezonu zasadniczego na pierwszej pozycji w tabeli. Lech natomiast będzie musiał walczyć o górną ósemkę do samego końca.
Lechia po słabym meczu w derbach Trójmiasta, znów wraca na właściwe tory. Mimo braku w pierwszym składzie Lukasika i Flavio, którzy odpoczywali przed meczem PP, Lechia bardzo dobrze zaprezentowała się w meczu z Lechem. Z kolei podopieczni trenera Dariusza Żurawia nie zagrali tak efektownie jak w środowym meczu z Pogonią. Po wszystkich meczach na Stadionie Energa w Gdańsku w sezonie zasadniczym „Biało-zieloni” nie przegrali żadnego spotkania, tworząc z własnego boiska prawdziwą twierdze nie do zdobycia.
Młodzieżowiec miesiąca
Przed spotkaniem nagrodę dla najlepszego młodzieżowego zawodnika miesiąca otrzymał piłkarz Lechii Gdańsk Tomasz Makowski. Piłkarz „Biało-zielonych” wystąpił w tym sezonie w 16 spotkaniach. 20-letni zawodnik bardzo dobrze wykorzystał swoją szansę, grając w miejscu Patryka Lipskiego. Dziś trener gospodarzy postanowił wystawić obu w wyjściowej jedenastce.
Nagroda wręczona przed meczem zdecydowanie podbudowała Makowskiego. Młodzieżowy reprezentant Polski grał tuż za plecami Sobiecha i aktywnie brał udział w ofensywnych akcjach Lechii. Zwłaszcza jego dokładne podania do biegających na skrzydle Haraslina i Maka, sprawiały problemy defensywie gości. Podopieczny trenera Stokowca, również sumiennie wykonywał swoje obowiązki w defensywie. Często odbierając piłkę na połowie Lecha. Dziś udowodnił, że nagroda była jak najbardziej zasłużona.
-To na pewno dla mnie ważne tygodnie i miesiące w piłkarskim życiu. Gdy dostałem swoją szansę w ekstraklasie to oczywiście chciałem ją wykorzystać. Dostaję ją dalej. Gram w pierwszej jedenastce, cóż można powiedzieć. Dziś kolejny wygrany mecz, jest się z czego cieszyć. Mówił po meczu Tomasz Makowski.
Lechia ofensywna jak nigdy
Liderzy tabeli przyzwyczaili w tym sezonie do wyrachowania i gry z kontry. Lechia, jak ma to w zwyczaju, pierwszy kwadrans gry rozpoczęła z przytupem. Gospodarze na prowadzenie wyszli już w 11. minucie spotkania. Bramkę zdobył Artur Sobiech, który w wyjściowym składzie zastąpił odpoczywającego przed pucharowym meczem Flavio Paixao. Dla Sobiecha było to niezwykle ważne trafienie, bowiem doświadczony napastnik, w tym sezonie jest irytująco nieskuteczny. Na swojego gola musiał czekać 636 minut.











