Lechia Gdańsk wyrywa cenny remis w doliczonym czasie gry! Fenomenalna końcówka!


Piast miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, jednak Lechia w końcówce odrobiła dwubramkową stratę i wyrwała cenny punkt

17 kwietnia 2021 Lechia Gdańsk wyrywa cenny remis w doliczonym czasie gry! Fenomenalna końcówka!
Piotr Matusewicz / PressFocus

Wydawało się, że Piast Gliwice dopisze sobie kolejne zwycięstwo. Tak by było, gdyby nie fenomenalna końcówka spotkania, w której Lechia zdołała wyjść z wyniku 0:2 na 2:2 po bramkach w 87. i 95. minucie. Drugi cios zadał Flavio Paixao, pewnie wykorzystując rzut karny. Najciekawsze jednak było to, że chwilę wcześniej to Piast miał rzut karny, którego nie wykorzystał Tomasz Jodłowiec.


Udostępnij na Udostępnij na


Mecz bardzo dużej wagi. Obie drużyny przed tym starciem miały takie same szanse w walce o podium. Bardzo możliwe jest także to, że czwarte miejsce da prawo gry w europejskich pucharach. Lechia Gdańsk ponadto chciała zemścić się na Piaście za jesienną porażkę w Gliwicach. Aż dziw, że takie spotkanie zaplanowane zostało na tak wczesną godzinę. Potyczki między tymi drużynami z reguły dostarczały wielu emocji.

Wymuszone zmiany w defensywie

Oba zespoły przystępowały do tego spotkania osłabione w obronie. W ostatniej chwili z kadry meczowej Lechii wypadł Kristers Tobers. To spowodowało, że na swoją nominalną pozycję wrócił Bartosz Kopacz, a trener Stokowiec zdecydował się przywrócić na prawą stronę defensywy Karola Filę. 22-latek na taką szansę czekał od 27 lutego. Poza wspomnianym Łotyszem duża wyrwa w drużynie Lechii była także w środku pola. Drobny uraz wykluczył z gry dobrze ostatnio spisującego się Tomasza Makowskiego, którego tego dnia zastąpił Maciej Gajos.

Duży ból głowy miał także trener Fornalik. Pewne było, że do Gdańska nie pojedzie ostoja defensywy Jakub Czerwiński. Tym oto sposobem partnerem Tomasa Huka w tym meczu był Piotr Malarczyk. Były zawodnik Korony Kielce nie grywał w tym sezonie dużo, ale w nagłych przypadkach potrafił prezentować solidny poziom. Jasne jednak było, że nie jest to tak dobry poziom jak u Czerwińskiego.

Jeden błąd pobudził ofensywę z obu stron

W pierwszych minutach lekką przewagę zaznaczył Piast Gliwice, jednak poza dobrym rozgrywaniem piłki nie przynosiło to groźnych sytuacji. Z czasem jednak coraz śmielej do głosu zaczynała dochodzić Lechia. To jednak także im nie przynosiło możliwości realnego zagrożenia bramce Placha. W pierwszym kwadransie na uwagę zasługiwał tylko strzał zza pola karnego Macieja Gajosa, ale nie sprawił on problemów słowackiemu bramkarzowi.

Po długich momentach wymian podań po obu stronach nagle fatalny błąd zdarzył się defensywie Lechii. Niepewność Bartosza Kopacza umiejętnie wykorzystał Gerard Badia, a następnie po dwóch próbach w polu karnym finalnie do siatki trafił Dominik Steczyk. Nie pomogła nawet pierwsza dobra interwencja Dusana Kuciaka, który nie mógł zbytnio liczyć na pomoc stoperów.

Ten gol rozochocił Piasta i już po chwili ponownie zdołali zagrozić bramce Kuciaka. Tym razem jednak uderzenie zza pola karnego Jakuba Świerczoka trafiło w słupek. Taki stan rzeczy musiał spowodować przebudzenie Lechii i takie szybko nastąpiło. Po dobrej ofensywnej akcji Karola Fili świetnie w polu karnym odnalazł się Flavio Paixao, ale jego nieczysty strzał trafił w poprzeczkę. W końcu mieliśmy kilka naprawdę emocjonujących minut i szkoda, że padł z tego tylko jeden gol.

Przed przerwą gospodarze stworzyli sobie jeszcze jedną znakomitą sytuację do wyrównania. Frantisek Plach jednak świetnie obronił strzał głową z kilku metrów Łukasza Zwolińskiego.

Fenomenalna końcówka spotkania i szokujący wynik

Wydawało się, że to Lechia dobrze weszła w drugą połowę i będzie dążyła do szybkiego wyrównania. W 49. minucie jednak w dosyć niegroźnej sytuacji z daleka uderzył Patryk Sokołowski i fatalną interwencją popisał się Dusan Kuciak. Piast wyszedł na dwubramkowe prowadzenie i był w tym momencie w bardzo komfortowej sytuacji.

Stracona bramka zszokowała Lechię. Ich następne akcje nie miały dobrego tempa, a do tego brakowało im pomysłu na sforsowanie wąsko ustawionej defensywy gości. Drużyna trenera Fornalika czekała tylko na swoje szanse i co jakiś czas z ich strony oglądaliśmy strzały na bramkę. Kuciak jednak był już bardziej skoncentrowany i nie dawał się zaskoczyć. Tempo gry jednak nie równało się temu, co można było obserwować w drugiej fazie pierwszej połowy.

Trener Piotr Stokowiec widząc duże problemy swojego zespołu, postanowił skorygować nieco ustawienie na bardziej ofensywne. Kilka przeprowadzonych roszad jednak niewiele dało, gdyż ustawienie Piasta nie pozwalało na dochodzenie do sytuacji strzeleckich. Kolejny raz widać było wielki kunszt taktyczny trenera Fornalika.

Pierwszy dobry zryw w drugiej odsłonie Lechia miała dopiero w 87. minucie. Po sporym zamieszaniu w polu karnym i dobrej akcji Mateusza Żukowskiego do bezpańskiej piłki dopadł Łukasz Zwoliński i strzelił kontaktowego gola. Piast widząc wynik na styku, postanowił ponownie zaatakować rywala i w efekcie udało mu się wywalczyć rzut karny. Tej sytuacji jednak nie wykorzystał Tomasz Jodłowiec, strzelając prosto w Dusana Kuciaka. Dosłownie po chwili to Lechii udało się wywalczyć rzut karny. W polu karnym faulowany był Flavio Paixao i sam Portugalczyk za moment zdobył wyrównującego gola.

Końcówka spotkania dostarczyła nam wielkich emocji. Dla drużyny Lechii ten remis zapewne smakuje jak zwycięstwo. Piast za to może pluć sobie w brodę i zastanawiać się, w jaki sposób potrafił stracić praktycznie pewne zwycięstwo.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze