Wraz z nowymi właścicielami w klubie z Pomorza były buńczuczne zapowiedzi. Sięgniemy gwiazd – mówili. Puchary to cel na ten sezon, wysokie miejsce w tabeli to obowiązek. Pomóc w tym miał Portugalczyk na stanowisku trenera oraz ponad 20 nowych twarzy, które przywdzieją koszulki z herbem Lechii Gdańsk. Ile z tych ambitnych celów zostało zrealizowanych?
Dziś już wiadomo, że ogromna liczba transferów okazała się przekleństwem nie tylko dla klubu, ale przede wszystkim dla Portugalczyka Machado, który nie poradził sobie z trudnym zadaniem stworzenia mistrzowskiej drużyny. Zamiast tego Portugalczyk wyglądał jak dziecko, które z klocków Lego musiało ułożyć czołg. Nie można powiedzieć, że Machado był kiepskim trenerem. Trudno jest bowiem oceniać jego warsztat trenerski na podstawie pobytu w Lechii. Można natomiast powiedzieć, że Portugalczyk został wrobiony w robotę, na której wykonanie znalazłoby się mało chętnych. Prawdopodobnie wiele się w tej materii nie zmieni, bo sposób budowania zespołu przez władze Lechii wygląda jak gwałt na własnej żonie. Sprowadzenie ponad 20 (słownie: DWUDZIESTU) piłkarzy, brak cierpliwości w budowaniu nowego zespołu, ciągły oddech na plecach trenera i narzekanie na wszystko, na co można narzekać. Komfort pracy – żaden. Portugalczykowi została wyrządzona krzywda, sprowadzono bowiem trenera, którego CV jest podobne do CV polskiego studenta. Rzucono go na głęboką wodę i cóż – utonął.
Wśród nowych kandydatów do przejęcia zespołu „Biało-zielonych” wymieniało się Waldemara Fornalika, Tomasza Hajtę, Tomasza Wałdocha czy Dariusza Kubickiego. Szybko okazało się, że w grze został tylko Hajto i to on stał się najpoważniejszym kandydatem na to stanowisko. Wszystko fajnie, znalazł się kandydat, który z przyjemnością przyjąłby posadę szkoleniowca Lechii. Wcześniej miał okazję prowadzić tylko Jagiellonię Białystok, Lechia byłaby dla niego wybawieniem z długo trwającego już bezrobocia. Zatrudnienie na stanowisku trenera pierwszego zespołu dostał jednak Tomasz Unton, który miał być szkoleniowcem tymczasowym, jednakże z kilku czynników prowadzi Lechię aż do dzisiaj. Początek miał obiecujący, Lechia rzeczywiście grała coraz lepiej, trybuny skandowały nazwisko nowego trenera. Teraz zapewne wielu fanów żałuje, bo prowadzona przez Untona Lechia od 12. kolejki nie potrafi zdobyć choćby jednego punktu!
Trener Lechii przed sobotnim meczem z Koroną pozwolił sobie na ocenę gry rywala. – Jeżeli chodzi o punkty, to rzeczywiście zdobywają ich ostatnio więcej niż my. Ale czy oni grają dobrze w piłkę? Gdyby ktoś to dokładnie przeanalizował i skupił się tylko na tym aspekcie, to mógłby mieć inne spostrzeżenia. Na pomeczowej konferencji prasowej na te słowa zareagował trener kielczan Ryszard Tarasiewicz. – Zacznę trochę nietypowo. Dobrze by było, jakby opiekun Lechii Gdańsk nie oceniał przed meczem poziomu rywala, a zajął się tym, co do niego należy. Trenerzy z większym doświadczeniem i wiedzą nie pozwalają sobie na takie uwagi. Jeśli chciał w ten sposób dodać odwagi swoim piłkarzom, to bardzo dobrze, jeśli jednak tylko sobie, to nie najlepiej. W takim klubie, z takim stadionem, z takimi aspiracjami, naprawdę nie wypada się tak wypowiadać.











