Prezes obecnego lidera naszej Ekstraklasy, Lecha Poznań, zapowiada zmianę polityki transferowej klubu. Do tej pory w przerwie zimowej klub sprowadzał zawodników młodych, którzy mieli by być alternatywą na przyszłość. Teraz jednak „Kolejorz” będzie szukał wzmocnień.
– Będą nas interesowali tylko tacy piłkarze, którzy swymi umiejętnościami przewyższają obecnych graczy Lecha albo im dorównują. – wyjaśnia dyrektor sportowy Lecha, Marek Pogorzelczyk. Całą sytuację można by też określić jako przyznanie się władz klubu do błędu. Zimowe transfery do klubu kompletnie nic nie wniosły. Sprowadzono m.in. zawodników z innych krajów: Gordana Golika, Jasima Buricia, Harisa Handżicia. Żaden z nich nie ma jednak obecnie szans na grę w podstawowym składzie.
– Nie kupowaliśmy takiego Handżicia po to, by od razu wygryzł ze składu Lewandowskiego czy Rengifo. Chyba każdy miał tego świadomość. To gracze na przyszłość, których aklimatyzacja na razie przebiega wolniej, niż myśleliśmy – twierdzi Pogorzelczyk. W kolejnych okienkach transferowych cała sytuacja ma się zmienić. W pierwszej kolejności, Lech będzie szukał piłkarzy z Polski, bo w Lechu powinno być więcej Polaków. Do tej pory znaczną część składu stanowili zagraniczni piłkarze.
– Świadomie chcemy zmienić proporcje między Polakami a obcokrajowcami. Zaznaczam jednak, że jeśli nie uda się znaleźć odpowiednich piłkarzy z Polski, sięgniemy po zagranicznych. Priorytetem jest sprowadzenie do stolicy Wielkopolski napastnika i lewego obrońcy. – dodaje o całej sprawie Pogorzelczyk.










