W drugim niedzielnym meczu 5. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań zremisował z Pogonią Szczecin 1:1. Licznie zgromadzeni kibice na stadionie Lecha oglądali bardzo dobre spotkanie.
Spotkanie w Poznaniu poprzedziła minuta ciszy dla uczczenie pamięci zmarłego kibica Lecha. Mecz dobrze rozpoczęli „Portowcy”. W 2. minucie lewym skrzydłem przedarł się Kolendowicz, dośrodkował na pole karne, ale jego podania nie spożytkowali partnerzy. Goście nadal atakowali, ale to „Kolejorz” wyszedł na prowadzenie. W 6. minucie po dobrze rozegranym rzucie rożnym Luiz Henriquez dośrodkował na głowę Bartosza Ślusarskiego, a ten ładnym strzałem pokonał Janukiewicza. Kibice Lecha nie przestali się jeszcze cieszyć z prowadzenia swojej drużyny, a „Portowcy” zdołali wyrównać. W 10. minucie Edi zagrał długą piłkę na 16. metr, do futbolówki wyszedł Burić, ale zrobił to zbyt wolno i napastnik Pogoni, Donald Djousse, głową przelobował Bośniaka. Ewidentny błąd bramkarza. Po dziesięciu minutach w bardzo szybkim meczu był remis 1:1.

Tempo pojedynku w drugim kwadransie nieco spadło, ale i tak nie było na co narzekać. W 18. minucie Edi próbował z rzutu rożnego zaskoczyć Buricia, ale bramkarz zdołał wybić piłkę nad poprzeczkę. Dziesięć minut później mogło być 2:1 dla gości. Kolejne dobre dośrodkowanie z głębi pola Ediego na strzał głową zamienił Frączczak, ale intuicyjną obroną popisał się Burić. W 29. minucie na pole karne wrzucał Lovrencsics. Strzał głową zdołał oddać Kebba Ceesay, ale był on mocno niecelny.
W 35. minucie powinno być 2:1 dla „Kolejorza”. Ślusarski otrzymał kapitalne podanie za obrońców i miał przed sobą już tylko Janukiewicza. Napastnik Lecha obiegł bramkarza z prawej strony i miał przed sobą pustą bramką, jednak jego strzał lewą nogą wylądował w bocznej siatce. Taką okazję napastnik czołowego zespołu walczącego o mistrzostwo Polski ma obowiązek wykorzystać. W końcówce pierwszej połowy obie ekipy stworzyły sobie sytuacje, ale przeważnie kończyły się one niecelnymi strzałami. Po bardzo dobrej pierwszej połowie Lech remisował z Pogonią 1:1.
Drugą odsłonę bardzo dobrze mogli rozpocząć lechici. W 48. minucie Możdżeń przedarł się prawym skrzydłem i wyłożył idealną piłkę Tonewowi. Bułgar uderzył jednak słabo i wprost w bramkarza. Cztery minuty później role się odwróciły. Tonew podawał Możdżeniowi, ale uderzenie pomocnika Lecha zostało zablokowane. Piłkarze ze stolicy Wielkopolski nie ustępowali w atakach. Co chwila, czy to z prawego, czy z lewego skrzydła, w polu karnym Pogoni lądowały dośrodkowania lechitów. Inna sprawa, że nie stwarzały one niebezpieczeństwa. „Portowcy” mogli się odgryźć w 57. minucie. Edi podawał z lewej strony po ziemi, piłka przeleciała całe pole karne i trafiła pod nogi Frączczaka. Prawoskrzydłowy Pogoni zamiast strzelać na bramkę Buricia, próbował odgrywać, ale jego podanie trafiło do poznańskich obrońców. Dwie minuty później szczecinianie ponownie zagrozili bramce Lecha. Z ponad 20 metrów strzelał Rogalski, ale bardzo dobrą interwencją popisał się bośniacki bramkarz.












