W drugim niedzielnym meczu 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Ruch Chorzów przegrał u siebie z Lechem Poznań 0:4. Po tym zwycięstwie podopieczni Mariusza Rumaka tracą punkt do liderującej Legii Warszawa.

Poprzednia rywalizacja obu zespołów zakończyła się klęską chorzowian aż 0:4. Bramki w tym spotkaniu zdobywali Ceesay, Ślusarski, Lovrencsics i Ubiparip. Z tej czwórki tylko dwaj pierwsi zagrali dziś od początku spotkania. Teraz miało być lepiej, no właśnie, miało… ale nie było. Ruch Chorzów, podobnie jak przy Bułgarskiej, przegrał z Lechem Poznań 0:4.
Pierwsza groźna akcja została rozegrana w 1. minucie meczu, kiedy strzał z dystansu oddał zawodnik Lecha Poznań Karol Linetty, jednak piłka minęła lewy słupek o trzy metry. Minutę później Hamalainen przejął futbolówkę i na 30. metrze świetnie podał do wychodzącego na czystą pozycję Ślusarskiego. Ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił pewnie po ziemi obok interweniującego Peskovica.

W 14. minucie spotkania Zieńczuk z rzutu wolnego dośrodkował na długi słupek, piłka została zgrana do środka do Baszczyńskiego, który oddał uderzenie, jednak zostało ono zablokowane. Do piłki dopadł Tymiński, który uderzył mocno z woleja z 16. metra w światło bramki, jednak Burić popisał się ładną interwencją. Pięć minut później Linetty świetnie zagrał w pole karne. Wbiegający w nie Tonew uderzył z pierwszej piłki, jednak jego strzał zdołał obronić Peskovic, który wypluł piłkę. Próbował dobijać Ślusarski, ale futbolówka poszybowała nad bramką.
W 36. minucie po podaniu Tonewa Hamalainen wyszedł na czystą pozycję w polu karnym. Będąc sam na sam z Peskovicem, uderzył jednak wprost w bramkarza Ruchu i nie podwyższył wyniku spotkania. To, czego nie uczynił Hamalainen, zrobił Marcin Kamiński w 45. minucie. Po dośrodkowaniu Hamalainena z rzutu rożnego piłka odbiła się od klatki piersiowej Łukasza Trałki i trafiła do Kamińskiego, który strzałem z woleja tuż przed przerwą ustalił wynik na 0:2.












