Transfer Bereszyńskiego, potknięcia w sparingach, ściągnięcie Kaspra Hamalainena i Łukasza Teodorczyka. Przyjrzymy się bliżej, co działo się w Lechu Poznań w czasie tej przerwy. A działo się całkiem sporo…
Zacznijmy od wydarzenia, które wzbudziło największą sensację i podniecenie. Przejście Bartosza Bereszyńskiego do największego rywala – Legii Warszawa. Ależ kibice grzmieli. Początkowo „Judasz”, jak zwykli już nazywać Bartosza fani Lecha, miał się przenieść do Warszawy latem. Ale reakcja kibiców, którzy grozili piłkarzowi pobiciem na ulicach Poznania, oraz oświadczenie trenera Rumaka, że Bartosz będzie występował na wiosnę w Młodej Ekstraklasie, zadecydowały o transferze już zimą. Chociaż głośno mówiło się, że Legia chce się wzmocnić po wyjeździe Rafała Wolskiego do włoskiej Fiorentiny. Przyjmijmy, że powodów było kilka.

Jednak czy tak naprawdę ten cały szum był potrzebny? Albo co ważniejsze, czy był uzasadniony? Kibice Lecha zareagowali bowiem tak, jakby ich zespół opuszczała największa gwiazda. Rozumiem, że można czuć zniesmaczenie czy wręcz gniew. Ale kibice zareagowali, jakby ich klub opuszczał przynajmniej Piotr Reiss. Bartek zdołał zdobyć zaledwie jedną bramkę jesienią. A przecież jest napastnikiem. Bardziej mnie jednak dziwi decyzja Bartka. Po co? Dla pieniędzy, jak twierdzi trener Rumak? Czy może dla perspektyw, jak twierdzi sam piłkarz?
Bereszyński to rodowity poznaniak. Syn legendy Lecha. Gra dla klubu, który go wychował, powinna być ważniejsza od pieniędzy. A perspektywy? W „Kolejorzu” powoli pukał do pierwszego składu. Powoli i systematycznie trener Rumak wprowadzał go do zespołu. A w Legii? No cóż, czas pokaże. Konkurencja jest jednak większa niż w Poznaniu, a przecież Legia nie może zagwarantować Bartkowi czegoś więcej niż Lech. Chodzi mi o grę w jakichś rozgrywkach bądź trofea. Atuty czysto sportowe. One są raczej wyrównane.

Pozostając przy transferach, omówmy pozostałe ruchy „Kolejorza”. Kasper Hamalainen. Jeżeli jeszcze nic wam to nie mówi, to może czas zacząć się interesować tym piłkarzem, bo ma szansę zostać kolejną gwiazdą naszej ligi. W sparingach pokazał, na co go stać. Ale czy w lidze będzie mógł wypełnić lukę po Stiliciu? Kasper to reprezentant fińskiej drużyny narodowej. Podobnie jak Semir jest w stanie posyłać świetne podania otwierające drogę do bramki. Ten piłkarz to spora niewiadoma, ale równie duże są nadzieje z nim związane. W sparingu z mistrzem Bułgarii zdobył dwa gole i dał Lechowi zwycięstwo 2:1. To dobry prognostyk.












