Lech Poznań przyjechał do Gdańska jako lider tabeli PKO BP Ekstraklasy. „Kolejorz” po przebudowie związanej ze zmianą trenera i grą w fazie grupowej Ligi Europy przed sezonem postawił sobie jasny cel. Mistrzostwo Polski.
Maciej Skorża po objęciu posady w stolicy Wielkopolski budowę Lecha zaczął podręcznikowo. Od uszczelnienia bloku obronnego. Przyjście do klubu Bartosza Salamona i Antonio Milicia wyklarowało duet stoperów, na którym Skorża zbudował swój zespół. Redukcja liczby straconych bramek była receptą na sukces byłego trenera Wisły Kraków czy Legii Warszawa w Poznaniu w 2015 roku.
Pojedynki na bokach
Trener zespołu gospodarzy, Tomasz Kaczmarek, odważnie postawił na młodzieżowca, Filipa Koperskiego, na boku defensywy. To właśnie w bocznych sektorach boiska Lech za sprawą Kristoffera Verde i Jakuba Kamińskiego miał stwarzać przewagę na połowie Lechii. Oskrzydlani przez Pedro Rebocho skrzydłowi mieli wygrywać pojedynki na bokach.
Zwiększenie jakości na bokach obrony sprawiło, że Lech Poznań zyskał argument do punktowania, jakiego brakowało mu w poprzednich sezonach. Wspomniany portugalski obrońca Rebocho w niedzielny wieczór w Gdańsku wygrywał praktycznie wszystkie pojedynki jeden na jeden. Skuteczna neutralizacja Durumsa i Ceesaya sprawiła, że Lechia stała się praktycznie bezbronna w ofensywie.
Zarówno Lech, jak i Lechia to zespoły, które najczęściej w naszej lidze zdobywają bramki po stworzeniu sobie przewagi w bocznych sektorach boiska. Trenerzy Kaczmarek i Skorża skutecznie uczulili swoich zawodników na te newralgiczne strefy w trakcie niedzielnego starcia. Dzięki temu więcej swobody mieli środkowi obrońcy, czyli Salamon i Milić. Szczególnie wychowanek Lecha długimi podaniami raz po raz uruchamiał ofensywnie nastawionych bocznych obrońców.
Lech Poznań obecny i ten z 2015 roku
W Poznaniu zdają sobie sprawę, że Lech dysponuje obecnie najsilniejszą kadrą w lidze. Ambicje włodarzy klubu sięgają jednak dalej niż tylko zdobycie mistrzostwa Polski. Nauczeni na swoich błędach poznaniacy budują kadrę obsadzoną przynajmniej dwoma wartościowymi piłkarzami na każdej pozycji. Obecny Lech ma nie powtórzyć błędów z 2015 roku, kiedy to po mistrzostwie i awansie do fazy grupowej Ligi Europy „Kolejorz” ugrzązł w dolnych rejonach tabeli.











