Choć u progu sezonu większość kibiców najważniejszej drużyny w Wielkopolsce nie wierzyła, że coś w niej się zmieni, to aktualna sytuacja każe pochwalić drużynę „Kolejorza”. Lech Poznań w pierwszych trzech kolejkach ligowych zgromadził na swoim koncie siedem punktów. Taka zdobycz pozwala mu liderować w tabeli, czego fani przy Bułgarskiej dawno nie widzieli.
Remis na inaugarcję z Radomiakiem, pokonanie w delegacji Górnika Zabrze i ogranie Cracovii. Tak drużyna Macieja Skorży łapie wiatr w żagle. Czy taki obrót spraw nie powinien spowodować, że popularny „Kocioł” oraz trzy pozostałe trybuny stadionu w Poznaniu już wkrótce się wypełnią? Na ten moment kibice przyszliby oglądać lidera ligowych zmagań.
Wejście z przytupem!
Tak chyba aktualnie wypadałoby spojrzeć na poczynania poznaniaków w ekstraklasie. Choć sezon zaczęli niemrawo w meczu z radomską drużyną, to patrząc na następne spotkania, można odnieść wrażenie, że zespół Macieja Skorży czyni systematyczny postęp. Trzy kolejki tego sezonu, które wywindowały Lech Poznań na czoło ligowego peletonu, to dobra wiadomość, zwłaszcza dla powracającego szkoleniowca.
W tych spotkaniach „Kolejorz” zdobył pięć bramek, a raz dał sobie wpakować piłkę do własnej bramki, i to dopiero po rzucie karnym. Gdyby nie fantastyczna forma na inaugurację sezonu Filipa Majchrowicza, z pewnością dorobek strzelecki całego zespołu byłby jeszcze większy.
Najważniejszą jednak informacją powinna być poukładana gra w defensywie. To ona pozwala trzymać korzystny rezultat w swoich rękach. Jeśli Lech Poznań chce przekonać najwierniejszych fanów swoich barw klubowych, to musi właśnie tak wygrywać mecze.
Pokazywać, że projekt zarządzany przez rodzinę Rutkowskich idzie w dobrą stronę, a papierkiem lakmusowym jest właśnie efektowna i efektywna gra pierwszego zespołu „Kolejorza”. Dlatego też na ten moment Mariusz Klimczak może odetchnąć z ulgą. Bohaterowie lokalnej społeczności robią wszystko, co można na boisku, by udowodnić potencjał drzemiący w ich zespole.
Wrażenia artystyczne? Z meczu na mecz wyższe!
Pierwszy mecz to déjà vu z ostatnich trzech lat. Brak kompletu punktów na starcie rozgrywek. Lech Poznań, który nie najlepiej wchodzi w spotkanie. Dopiero po 10. minucie zaczyna uwypuklać swoją optyczną przewagę.











