W ostatnim sobotnim meczu 27. kolejki Ekstraklasy Lech Poznań pokonał na własnym terenie Ruch Chorzów 1:0. Jedynego gola w meczu strzelił w 37. minucie Jacek Kiełb.
Wartym podkreślenia jest niewątpliwie fakt, że piłkarze praktycznie przez cały mecz nie byli dopingowani przez kibiców zgromadzonych na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu. Sympatycy Lecha postanowili zaprotestować przeciwko wydarzeniom pozaboiskowym dziejącym się w ostatnim czasie i zasiedli w swoich krzesełkach ubrani na czarno.

Pierwszą dogodną okazję stworzyli sobie podopieczni Jose Marii Bakero. Aktywny w pierwszej połowie Jakub Wilk uderzył z lewej strony pola karnego po długim rogu bramki, ale Perdijić zdołał obronić ten strzał. W odpowiedzi szczęścia próbował Łukasz Janoszka, ale jego próba pozostawiała wiele do życzenia. Mecz w tej odsłonie stał na dość niskim poziomie i jeżeli któraś z drużyn dochodziła do jakiejś okazji, to piłkarze je marnowali (Stawarczyk w Ruchu po strzale głową oraz próba Ubiparipa).
W końcu przyszła 37. minuta spotkania. Jacek Kiełb postanowił strzelić z linii pola karnego na bramkę przeciwników i uszczęśliwił tym samym zgromadzonych na stadionie kibiców. Piłka wpadła do siatki po błędzie golkipera chorzowian. Po tej bramce podopieczni Waldemara Fornalika zareagowali pozytywnie i to oni przeważali w ostatnich minutach pierwszej połowy, jednak nie zdołali pokonać Kotorowskiego.
Początek drugiej połowy meczu to jedynie ofensywna akcja Grzegorza Wojtkowiaka i strzał na bramkę. Niestety dla „Kolejorza” piłka po strzale reprezentanta Polski trafiła wprost w Semira Stilicia. Po tej sytuacji przez 10 minut nic ciekawego na boisku się nie działo. W 56. minucie Pardijicia zaskoczyć chciał Ubiparip, jednak jego strzał z ostrego kąta nie zaskoczył bramkarza z Chorzowa. 180 sekund później ponownie szczęścia próbował serbski napastnik, ale znowu lepszy okazał się golkiper gości.
Lechici bardzo starali się podważyć rezultat spotkania i trzeba przyznać, że to właśnie gospodarze częściej byli przy piłce i kreowali akcje mogące zakończyć się golem. Nieoczekiwanie jedną z lepszych okazji w meczu mieli jednak zawodnicy Ruchu. W 71. minucie kilkanaście centymetrów przed polem karnym faulowany był Janoszka. Żółtą kartkę za to zagranie otrzymał Dimitrije Injac. Futbolówkę ustawił sobie Komac, jednak trafił wprost w mur. Była to najlepsza sytuacja „Niebieskich” w drugiej połowie.
W ostatnich minutach meczu bohaterem spotkania okazał się Perdijić. Chorwacki bramkarz najpierw wspaniale wybronił piłkę po uderzeniu Ślusarskiego, a chwilę później popisał się niesamowitym refleksem po strzale głową Djurdevicia. Mecz zakończył się zwycięstwem Lecha 1:0 i tym samym zespół „Kolejorza” zrównał się liczbą punktów z Górnikiem Zabrze.











