Pierwszy niedzielny mecz 6. kolejki Serie A zdecydowanie rozczarował. Lecce po mało emocjonującym meczu wygrało 1:0 z Catanią. Bohaterem beniaminka został Daniele Corvia.

Beniaminek z Lecce przed tą kolejką z pięcioma punktami znajdował się na przedostatnim miejscu. Luigi De Canio wie, że jak zdobywać punkty, to tylko na własnym terenie. W zawiązku z tym trener gospodarzy postawił na trójkę napastników. Na efekty trzeba było poczekać do 36. minuty, wówczas Daniele Corvia strzałem z najbliższej odległości pokonał Mariano Andujara. Lecce zdobyło gola i od tamtej pory ich taktyką było wyłącznie bronienie dostępu do własnej bramki. Poza tym golem w pierwszej połowie nie działo się nic godnego uwagi.
W drugiej odsłonie obraz gry w ogóle się nie poprawił. Lecce na własne życzenie się cofnęło i na wszelkie sposoby próbowało uprzykrzyć życie ofensywie Catanii. Uczciwie trzeba przyznać, że Sycylijczycy słabo odkrywali swoje atuty. Ich akcje rzadko kiedy kończyły się zagrożeniem pod bramką Rosatiego. W 65. minucie na rajd prawą flanką zdecydował się Izco, lecz piłka po jego strzale z ostrego kąta zatrzymała się na bocznej siatce. Następna okazja nadarzyła się w 72. minucie. Jednak niezłe dośrodkowanie z lewej strony przeciął Ferrario. Catania wciąż próbowała konstruować akcje, ale Lecce umiejętnie je rozbijała. Ostatecznie po słabym i nudnym meczu beniaminek zainkasował trzy punkty.











