LE: Polonia – NAC Breda 0:1


Polonia Warszawa przegrała z NAC Breda 0:1 po bramce Kwakmana. W meczu nie brakowało zaangażowania, ale składnych akcji zakończonych celnym strzałem, co może obciążać nieco sumienie trenera Jacka Grembockiego.


Udostępnij na Udostępnij na

Od pierwszych sekund Polonia ruszyła do ataku, ale chaotyczne akcje nie miały szansy powodzenia. Warszawiacy przyjęli widocznie taktykę ataku jako najlepszej formy obrony, bo piłkarze NAC mieli problemy z wydostaniem się z własnej połowy. Pierwszy strzał na bramkę Polonii rywale oddali w dziewiątej minucie, ale była to słaba próba.

Niegroźna wydawać by się mogło akcja przyniosła jednak zmianę obrazu gry i zawodnicy z Bredy zaczęli coraz śmielej atakować. W 13. minucie mogli mieć dobrą okazję do strzelenia gola, ale sędzia odgwizdał faul na Sebastianie Przyrowskim. Kilka chwil później to Polonia miała swoją szansę, ale podopieczni Jacka Grembockiego nie potrafili skonstruować dobrej akcji.

Swoje szanse mieli jeszcze Michał Chałbiński, Radek Mynar i Tomasz Jodłowiec, ale żaden nie potrafił celnie uderzyć. Od 30. minuty na boisku niewiele się działo, bowiem gra skupiała się głównie na walce w środku pola. Piłkarze NAC nie dali się jednak uśpić i w 39. minucie wyszli na prowadzenie po strzale Keesa Kwakmana! To był początek horroru Polonii, bowiem kilkadziesiąt sekund później Mynar otrzymał drugi w tym spotkaniu żółty kartonik i warszawiacy grali od 41. minuty w osłabieniu! Do końca pierwszej odsłony piłkarze z Bredy przebywali na połowie oszołomionej Polonii, ale drugiej bramki strzelić im się na szczęście nie udało.

Już chwilę po wznowieniu gry w drugiej połowie Polonia miała okazję do wyrównania, ale strzał Sarvasa poszybował wysoko nad poprzeczką. W 49. minucie Matthew Amoah nieskutecznie próbował zaskoczyć Przyrowskiego strzałem z dystansu. Na boisku widać było przewagę jednego zawodnika, a piłkarze NAC spokojnie rozgrywali piłkę, czekając na błąd w ustawieniu obrony Polonii. Na bramkę polskiego zespołu strzelali jeszcze raz Amoah i Kwakma, ale nie mieli powodów do radości.

W 60. minucie na boisku zameldował się Jacek Kosmalski, który ożywił nieco grę Polonistów. Kilka strzałów na bramkę Bredy powędrowało jednak wysoko nad poprzeczką. W 76. minucie znakomitą okazję do wyrównania mieli warszawiacy, ale Kosmalski, wychodząc na czystą pozycję, został powstrzymany przez bramkarza na 18. metrze. Chwilę później z drugiej strony boiska próbował Gorter, ale podwyższyć prowadzenia się nie udało.

Upływający czas powiększał presję leżącą na piłkarzach Polonii, co nieco plątało nogi podopiecznym Grembockiego. Warszawiacy chcieli za wszelką cenę wyrównać, ale brakowało ostatniego podania, które otworzyłoby drogę do bramki NAC. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry na murawę w  szesnastce został powalony Lato, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego! 

Końcowe sekundy to nerwowe ataki Polonii, które nie mogły zakończyć się sukcesem i były dobrym podsumowaniem całego meczu. Nie brakowało zaangażowania, ale przede wszystkim zgrania i celnych strzałów na bramkę rywali. Przed rewanżem w Holandii Poloniści stoją przed niezwykle trudnym zadaniem, ale odrobienie straty jest jak najbardziej w zasięgu piłkarzy trenera Grembockiego.

Komentarze
~anonymus (gość) - 16 lat temu

jacek kosmalski trenerem?? ciekawe, co w takim razie
robi pan Grembocki?

Najnowsze