LE: Legia zdobywa swój pierwszy punkt


Po niespodziewanym zwycięstwie Lecha nad faworyzowaną Fiorentiną Legia Warszawa podejmowała przy Łazienkowskiej Club Brugge. Jak się okazało, drużyna ze stolicy nie powtórzyła wyczynu swojego krajowego rywala. Zdobyła natomiast pierwszy punkt w tej edycji Ligi Europy.


Udostępnij na Udostępnij na

Mecz z wicemistrzem Belgii był dla Stanisława Czerczesowa debiutem na europejskiej arenie w barwach Legii. W niedzielę Rosjanin prowadził stołeczny klub po raz pierwszy – pod jego wodzą „Wojskowi” pokonali Cracovię 3:1. W czwartkowy wieczór były szkoleniowiec Tereka Grozny postanowił działać wedle zasady „zwycięskiego składu się nie zmienia” i nie dokonał żadnych zmian w porównaniu do ligowego starcia. W linii pomocy, a nie jak dotychczas jako stoper, wybiegł więc Pazdan wspomagany przez Tomasza Jodłowca. W ekipie gości podobnie jak w dwóch poprzednich spotkaniach w Lidze Europy Michel Preud’homme dał szansę wykazać się kilku piłkarzom z ławki. Belg zdecydował się wymienić aż sześciu graczy z ostatniego meczu Jupiler Pro League z Oostende. Oszczędzał swoich najlepszych zawodników na zbliżający się hit z Anderlechtem.

Kuciak, Legia Warszawa - Zagłębie Lubin
Dusan Kuciak z pewnością się dzisiaj nie nudził (fot. Grzegorz Rutkowski;)

Wymiana połowy składu nie przeszkodziła jednak „Blauw en zwart” prezentować się lepiej od wicemistrza Polski. Pomimo że Legia zaczęła dość żwawo i od razu rzuciła się do ataku, to z biegiem czasu FC Brugge coraz bardziej przejmowało inicjatywę. Klub ze stolicy tak naprawdę nawet nie zagroził bramce Sebastiena Bruzesse. Legioniści bardzo psuli dużo dośrodkowań, które często były zbyt mocne lub wpadały prosto w ręce bramkarza. Ataki „Les Gazelles” na początku ograniczały się tylko do kontr, ale im dalej w mecz, tym śmielej poczynali sobie na połowie rywala. Efektem tego była bramka na pięć minut przed końcem pierwszej części, którą to po rzucie rożnym strzelił Davy De Fauw. Okazję do podwyższenia rezultatu miał jeszcze Izquierdo, jednak po próbie minięcia Dusana Kuciaka jego strzał wylądował w nogach Rzeźniczaka. Po pierwszych 45 minutach piłkarze wicemistrza Polski schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami – ich gra, delikatnie mówiąc, nie zachwycała.

W przerwie trener Czerczesow dokonał dwóch zmian: za Guilherme na murawie pojawił się Ondrej Duda, a Dominika Furmana zmienił były piłkarz Club Brugge, Ivan Trickovski. Na początku drugiej połowy znowu jednak głośno było o Michale Kucharczyku. Najpierw piłkarze Legii zagrali świetną „klepką” pod polem karnym Belgów, po której sam na sam wyszedł wyżej wspomniany zawodnik. „Kuchy” jednak się nie popisał i gola nie było. Chwilę później kilkukrotny reprezentant Polski się jednak zrehabilitował i po podaniu Trickovskiego dostawił nogę w taki sposób, że kibice zgromadzeni przy Łazienkowskiej mogli cieszyć się z wyrównania.

Wydawało się, że bramka doda warszawskiemu zespołowi pewności siebie w grze. Tak jednak nie było. Pomimo że obie drużyny starały się zagrozić bramce rywala, to niebezpieczniej wyglądali przyjezdni. Goście nawet strzelili drugą bramkę, ale sędzia w tej sytuacji odgwizdał spalonego. CWKS odwdzięczył się jedynie strzałem z dystansu Jodłowca, jednak Bruzzese sparował piłkę na rzut rożny. Nic nie dało nawet wejście Prijovicia, który zmienił mało widocznego Nemanji Nikolicia. Do obu próbowano posyłać długie piłki, te jednak za każdym razem lądowały na głowach piłkarzy w niebieskich koszulkach.

Im bliżej końca, tym Legia bardziej napierała swojego przeciwnika. Jej akcje kończyły się niestety albo strzałem nieudanym, albo takim, który obrońcy Brugge bez problemów zatrzymywali. Więcej bramek tego wieczoru nie oglądaliśmy, a wynik remisowy wydaje się wynikiem jak najbardziej sprawiedliwym. Po niedzielnym spotkaniu z Cracovią narobiliśmy sobie nadziei, że z potencjalnie najsłabszym przeciwnikiem w grupie w LE wicemistrz Polski pokaże klasę i zdoła wygrać. Kto tak myślał, z pewnością się przeliczył. „Wojskowi” nie pokazali nic lepszego niż wtedy, gdy ich trenerem był Berg, na skutek czego, po niezbyt porywającym meczu, jedynie zremisowali z Club Brugge. Przez to niemal na pewno stracili szanse na wyjście z grupy. Przed Rosjaninem jeszcze wiele do zrobienia, żeby to była taka Legia, jaką chcą oglądać kibice przy Łazienkowskiej.

[interaction id=”56294ecc41d4754d1484dc5e”]

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski