Lazio Rzym zremisowało z Udinese Calcio 2:2 (1:1) w meczu 16. kolejki Serie A. Gole dla gospodarzy strzelili Lulić i Klose, dla gości zaś trafili Floro Flores i Pinzi.
Mimo klasowego rywala, szkoleniowiec Lazio, Eduardo Reja, posłał do boju drużynę w ustawieniu 3-5-2 z Klose i Rocchim na szpicy. Jego vis-a-vis, Francesco Guidolin, zdecydował się natomiast pozostawić tylko na ławce rezerwowych Antonio Di Natale. O zaskoczeniu nie mogło być jednak mowy, bo Reja spodziewał się takiego obrotu spraw, wyraźnie to akcentując w wywiadach przedmeczowych.

Już w 3. minucie można było zobaczyć, jakie ryzyko niesie ze sobą gra trójką defensorów. Po długiej piłce z głębi pola Pasquale znalazł się niepilnowany w polu karnym, ale jego uderzenie w ostatniej chwili ofiarną interwencją zablokował Cavanda. Kwadrans po rozpoczęciu gry Ledesma dośrodkował w pole karne, Cavanda sięgnął piłkę czubkiem buta, ale nie był w stanie jej skierować we właściwą stronę.
Spotkanie było wyrównane. Oglądając je, wydawało się, że defensywa triumfuje nad ofensywą. W 28. minucie w końcu doczekaliśmy się gola. Na prowadzenie wyszło Udinese. Pinzi inteligentnie zagrał do niepilnowanego na lewym skrzydle Pasquale, ten przebiegł z piłką kilka metrów, rozejrzał się i dograł idealnie do wbiegającego między obrońców Floro Floresa, który głową umieścił piłkę w siatce.
Po stracie gola gospodarze nie do końca wiedzieli, jak się zabrać za odrabianie strat. W 43. minucie udało im się jednak doprowadzić do remisu. Gola na 1:1 strzałem sprzed pola karnego zdobył Lulić. Nagannie w tej sytuacji zachowali się obrońcy Udinese, pozostawiając Bośniakowi sporo miejsca i czasu na uderzenie. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę.

Po przerwie miejscowi mocno przycisnęli rywali. Od razu przyniosło to efekt. W 52. minucie po centrze z lewej strony Rocchi przedłużył piłkę głową w kierunku Klose, który uderzeniem z niezbyt komfortowego kąta dał Lazio pierwsze w tym meczu prowadzenie. Niedługo potem Niemiec groźnie główkował, ale tym razem trafił obok bramki.
Rzymianie musieli w przerwie wysłuchać kilku ostrych słów od swojego szkoleniowca, bo w drugiej połowie grali szybciej i z polotem. W 67. minucie mogło być po meczu. Klose znalazł się w sytuacji sam na sam z Handanoviciem, ale górą w tym pojedynku był bramkarz.











