Lazio Rzym wychodzi zwycięsko z wyjazdowego pojedynku z Atalantą Bergamo. Bramki dla wygranych zdobywali Libor Kozak oraz Lorik Cana. Dzięki zwycięstwu Lazio jest już bardzo blisko podium Serie A.
Piłkarze Lazio Rzym pojechali na dzisiejszy mecz do Bergamo z jednym celem, jakim było zdobycie kompletu punktów z Atalantą. Drużyną, która w tym sezonie już o nic nie walczy, ponieważ zarówno spadek, jak i europejskie puchary jej nie grożą. Co innego Lazio, które nadal liczy na trzecią lokatę, a co za tym idzie, szansę na grę w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Według bukmacherów faworytem spotkania było Lazio, choć Atalanta również nie została spisana przez nich na straty.

W styczniowym starciu obu drużyn lepsze było Lazio, które wygrało na własnym obiekcie 2:0. Również i tym razem podopieczni Edoardo Reji jako pierwsi zaatakowali. Szczególnie aktywny w pierwszych minutach spotkania był Libor Kozak, który po raz kolejny miał za zadanie godnie zastąpić w ataku gości Miroslava Klose. Tym razem wydawało się, że w końcu się uda. Podobać się mogła również gra Lorika Cany oraz Antonio Candrevy, którzy napędzali grę przyjezdnych. Jeśli chodzi o Atalantę, to oprócz skomasowanej obrony stać ją było jeszcze tylko na sporadyczne ataki. Cieniem zawodnika z jesieni był German Denis, który chyba wystrzelał się już w lidze. W 35. minucie spotkania swoją dobrą dyspozycję potwierdził Libor Kozak, który otworzył wynik spotkania. Chwilę później mogło być już 0:2, ale strzelec pierwszej bramki nie potrafił powtórzyć tego, co zrobił kilkadziesiąt sekund wcześniej.
Do końca pierwszej połowy nic ciekawego się nie wydarzyło, bramki nie padły, zatem piłkarze zeszli na zasłużoną 15-minutową przerwę do szatni. Po wyjściu po raz drugi tego popołudnia na boisko, w grze obu drużyn niewiele się zmieniło. Przyjezdni zawodnicy wyglądali na bardzo zadowolonych z tego, że strzelili jedną bramkę. Trener Atalanty nakazał swoim podopiecznym coraz śmielej atakować, co jednak nie przyniosło skutku w drugiej połowie, ponieważ mądrze i rozsądnie grające Lazio nie pozwoliło na zrobienie sobie krzywdy w defensywie. W 66. minucie na murawie za strzelca pierwszej bramki, Libora Kozaka, wszedł długo wyczekiwany Miroslav Klose. Niemiec pauzował od połowy marca, by wejść na boisko na niespełna 30 minut przed zakończeniem spotkania.
Pod koniec meczu z boiska wyleciał obrońca gospodarzy, Guglielmo Stendardo, który otrzymał od sędziego Rocchieggo czerwoną kartkę. W końcówce pojedynku, a dokładniej w doliczonym czasie gry, Lazio nie wychodziło z pola karnego beniaminka Serie A. Efektem tego była bramka na 0:2 strzelona przez Lorika Canę w pierwszej minucie ekstra czasu. Mecz zakończył się chwilę po tym strzale, dzięki czemu Lazio jest już bardzo blisko upragnionej Ligi Mistrzów.











