Lazio po znakomitym spotkaniu wygrało 3:2 z Milanem. Choć wydawało się, że przy prowadzeniu 3:0 mecz jest już rozstrzygnięty, Milan podniósł się z kolan. Jednak było to za mało, aby zdobyć choćby jeden punkt na Stadio Olimpico.
W drugim hitowym spotkaniu ligi włoskiej zmierzyły się drużyny Lazio i Milanu. Na Stadio Olimpico mecz rozpoczął się w zupełnie innym tempie niż pojedynek Juventusu z Napoli. Dwie uznane firmy Serie A postanowiły wybadać swoją aktualną dyspozycję i pierwszy groźny strzał oglądaliśmy dopiero w 7. minucie, a jego autorem był o dziwo De Jong. Specjalista od defensywy zdecydował się na uderzenie z dystansu, po którym nie musiał interweniować golkiper Lazio, ale było naprawdę blisko do bramki.
Gra toczyła się raczej w środku pola, gdzie walka zawrzała na dobre. Obie drużyny nie szczędziły zdrowia rywali, ostre wślizgi i starcia bark w bark były częstym widokiem. Z rzadka oglądaliśmy jakieś składne akcje zespołowe, czy też popisy indywidualne poszczególnych graczy. Nie pozwalała na to szczelna obrona obu ekip. Tylko szybkimi atakami można było rozmontować świetnie usposobioną defensywę po obu stronach. Jednak zdecydowanie kulało to zarówno u Lazio, jak i u Milanu. Boateng czy Montolivo razili niedokładnością w swoich podaniach, natomiast Klose czy Muariemu brakowało momentami przyśpieszenia.
Dopiero w 25. minucie gospodarzom udało się wyprowadzić dokładne uderzenie. Po znakomitej akcji tójki Klose–Mauri–Hernanes ten ostatni zdobył znakomitego gola. Uczynił to dzięki fantastycznemu zwodowi, na który nabrał się Bonera. Brazylijczyk skręcał kilkakrotnie obrońcę, aż w końcu po jego strzale piłka odbiła się od nóg interweniującego defensora. To zupełnie zaskoczyło próbującego obronić to uderzenie Amelię. Lecz już po chwili mógł być remis. W znakomitej sytuacji do zdobycia gola znalazł się El Shaarawy, młodzian swoim strzałem minął golkipera, jednak za nim jak spod ziemi wyrósł Dias i w ostatniej chwili wybił futbolówkę na aut.
Po stracie bramki dużo bardziej uaktywnili się atakujący Milanu. Wszak mediolańczycy nie radzą sobie dobrze w tym sezonie, po siedmiu kolejkach znajdują się na odległej 11. lokacie i porażka w tym meczu mogłaby oddalić ich od walki o europejskie puchary. Na drugim biegunie są gospodarze, którzy plasują się na trzecim miejscu i stąd też widać było spokój, z jakim rozgrywali swoje akcje. Zupełnie im się nie śpieszyło, jakby wiedzieli, że gra Milanu będzie dalej chaotyczna i dla nich przyjdą jeszcze szanse na kontrataki.
Lazio wyglądało wręcz doskonale na tle beznadziejnej gry gości. Ich pewność siebie i spokój opłaciły się już w 41. minucie. Będący w znakomitej formie Antonio Candreva poprowadził piłkę przez kilkanaście metrów, a następnie uderzył zza pola karnego. Trafił idealnie w okienko bramki Milanu i później mógł się cieszyć z fantastycznego gola. To nie był koniec ataków gospodarzy. Wyczuli oni bowiem niemoc mediolańczyków i chcieli dobić rywali jeszcze przed przerwą. Na szczęście im się nie udało i to sprawiło, że w drugiej połowie wciąż mieliśmy jeszcze szansę oglądać futbol na wysokim poziomie, okraszony walką do upadłego o dobry wynik.










