Popołudniowe mecze Serie A dobiegły końca. W najciekawszym z nich Lazio minimalnie okazało się lepsze od Fiorentiny. Artur Boruc nie znalazł sposobu na zatrzymanie strzałów Hernanesa oraz Klosego. W pozostałych meczach również nie zabrakło emocji. Tylko w Cesenie kibice nie doczekali się bramek.
Fiorentina – Lazio
Ten pojedynek zapowiadał się najciekawiej i te zapowiedzi znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mecz trzymał w napięciu do samego końca. Na prowadzenie już w 8. minucie wyszli gospodarze. Gola zdobył dobrze spisujący się Alessio Cerci. Lazio natychmiast wzięło się za odrabianie strat. Jedną z ciekawych akcji rzymian skutecznie wykończył w 28. minucie Hernanes. W drugiej części obie drużyny miały swoje szanse. W 60. minucie strzał Cisse świetnie wybronił Artur Boruc. Równie dobrze w bramce spisywał się jego vis a vis, który zastopował strzały Santiago Silvy oraz Alessio Cerciego. Ostatnie słowo należało jednak do gości. W 83. minucie Miroslav Klose nie dał szans Arturowi Borucowi. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i Lazio wywiozło z Florencji bardzo cenne trzy punkty.
Udinese – Bologna

Faworyt tego meczu był jeden. Udinese nie zawiodło oczekiwań swoich kibiców i odprawiło Bolognę z bagażem dwóch bramek. „Zebrette” strzelali w obu połowach. Najpierw w 29. minucie Benatia nie dał szans Agliardiemu. Z kolei w 72. minucie Di Natale pewnie wykorzystał „jedenastkę”. Udinese po tym zwycięstwie może wygodnie rozsiąść się w fotelu lidera. Ten przywilej przysługuje mu co najmniej do dzisiejszego wieczora.
Palermo – Siena
Kibice zgromadzeni na Stadio Renzo Barbera nie spodziewali się, że ich pupile tak niemiłosiernie będą męczyć się ze Sieną. Co prawda „Rosanero” już w pierwszej połowie strzelili bramkę, ale dalsza część meczu szła im jak po grudzie. Na dodatek w 55. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Federico Balzaretti. Od tej pory Palermo zaciekle broniło dostępu do własnej bramki. Jedna z kontr w ostatniej minucie przyniosła gospodarzom podwyższenie wyniku. Wówczas tę akcję nieprzepisowo w polu karnym przerwał Rossettini, za co wyleciał z boiska. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Hernandez. Trzy punkty zasłużenie zostały na Sycylii.
Parma – Genoa
„Gryfy” do tej pory pozytywnie zaskakiwały swoich fanów. Genoa grała widowiskową piłkę i strzelała dużo bramek. Jej przeciwieństwem była Parma. Aż do dziś. Podopieczni Franco Colomby roznieśli w pył swoich rywali. Nikogo nie zdziwi, że ojcem sukcesu „Gialloblu” został Sebastian Giovinco. „Mrówka Atomówka” już w pierwszej połowie dwukrotnie pokonał Sebastiana Freya. W drugiej części bramkę dołożył Morrone, a odpowiedział mu w 90. minucie z rzutu karnego Rodrigo Palacio. Stracony go nie zmącił nastrojów panujących w Parmie z powodu wysokiego zwycięstwa nad Genoą.












